Jeśli masz wrażenie, że podczas letnich upałów coraz trudniej zasnąć, a noc zamienia się w niekończące się przewracanie z boku na bok, naukowcy potwierdzają, że to nie tylko subiektywne odczucie. Nowa analiza organizacji badawczej Climate Central pokazuje, że wysokie temperatury w nocy kosztują mieszkańców świata średnio aż 56 godzin snu rocznie. Co więcej, około pięciu z tych utraconych godzin to bezpośredni skutek zmian klimatycznych wywołanych działalnością człowieka.
„Lato zawsze było gorące, ale zmiany klimatu sprawiają, że noce stają się jeszcze cieplejsze. To wyraźnie zwiększa ilość snu, którą naturalnie tracilibyśmy podczas upałów” – wyjaśnia Kristina Dahl, naukowiec z Climate Central.
Coraz cieplejsze noce oznaczają coraz mniej snu
Badacze przeanalizowali dane dotyczące temperatur z około 1300 miast na całym świecie. Wykorzystali wyniki wcześniejszych badań, które wykazały ścisły związek między temperaturą panującą nocą a długością snu.
Następnie porównali dwa scenariusze. Pierwszy odzwierciedlał rzeczywisty świat, w którym klimat został ocieplony przez emisję gazów cieplarnianych. Drugi przedstawiał hipotetyczny świat bez wpływu człowieka na klimat. Różnica między nimi pozwoliła oszacować, ile snu tracimy z powodu globalnego ocieplenia.
Autorzy badania podkreślają, że spośród średnio 56 godzin snu traconych każdego roku z powodu gorących nocy, około pięć godzin można przypisać zmianom klimatu wywołanym działalnością człowieka. Innymi słowy, gdyby klimat nie ocieplał się wskutek emisji gazów cieplarnianych, przeciętna osoba spałaby rocznie o około pięć godzin dłużej.
Choć pięć godzin w skali roku może wydawać się niewielką różnicą, naukowcy zwracają uwagę, że od lat 70. XX wieku wartość ta zdążyła się już podwoić i będzie nadal rosła wraz z postępującym ociepleniem klimatu.
Naukowcy zwracają uwagę, że noce ocieplają się szybciej niż dni. Wynika to między innymi z procesów zachodzących w atmosferze – ciepło zgromadzone w ciągu dnia zostaje nocą uwięzione bliżej powierzchni ziemi, przez co temperatura spada znacznie wolniej niż kiedyś.
Gorzej zasypiamy, gorzej śpimy
Wpływ wysokiej temperatury na sen jest dobrze udokumentowany. Badania prowadzone w laboratoriach snu od lat pokazują, że gorące i wilgotne noce utrudniają zasypianie, powodują częstsze wybudzenia i sprawiają, że sen staje się mniej regenerujący.
Szczególnie cierpi faza REM, czyli etap snu odpowiedzialny m.in. za marzenia senne oraz przetwarzanie informacji i emocji.
„Jeśli jest zbyt gorąco, sen REM zostaje mocno zaburzony i dosłownie tracimy nasze sny” – mówi specjalista medycyny snu Daniel Rifkin z firmy Ognomy Sleep.
Jeszcze kilka lat temu nie było wiadomo, jak rzeczywiste warunki pogodowe wpływają na sen ludzi poza laboratorium. Zmieniły to badania zespołu naukowca Keltona Minora, który przeanalizował dane z blisko 50 tysięcy opasek Fitbit, zestawiając je z temperaturami panującymi w miejscach zamieszkania ich użytkowników.
Wyniki były jednoznaczne – im cieplejsza noc, tym krócej śpimy. Zależność staje się szczególnie wyraźna, gdy temperatura nocą przekracza około 50–59 stopni Fahrenheita (10–15°C). Każdy kolejny wzrost temperatury powoduje dalsze skracanie snu.
Problem zdrowotny, który będzie narastał
Eksperci przypominają, że niedobór snu już dziś jest poważnym problemem zdrowia publicznego. Amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) już w 2015 roku uznały zbyt krótki sen i zaburzenia snu za jedno z najważniejszych wyzwań zdrowotnych.
Obecnie wpływ zmian klimatu oznacza średnio zaledwie kilka minut mniej snu każdej letniej nocy. Jednak nawet tak niewielkie, ale powtarzające się straty mogą z czasem odbić się na zdrowiu, zwiększając ryzyko problemów z koncentracją, wydajnością, samopoczuciem i funkcjonowaniem organizmu.
Najbardziej narażone są osoby, które nie mają dostępu do klimatyzacji lub nie mogą sobie pozwolić na jej regularne używanie.
„Upał zawsze najmocniej uderza w najbardziej wrażliwe grupy. To właśnie oni najbardziej potrzebują pomocy” – podkreśla dr Rifkin.
Ekspert radzi, aby w miarę możliwości schładzać sypialnię przed snem. Nawet tak prosty sposób, jak wystawienie stóp spod kołdry, może ułatwić organizmowi oddawanie ciepła i przyspieszyć zasypianie.
Zdaniem autorów badania najskuteczniejszym sposobem na ograniczenie problemu w dłuższej perspektywie nie są jednak tabletki nasenne ani aplikacje do medytacji, lecz zmniejszenie spalania paliw kopalnych – głównej przyczyny postępujących zmian klimatu.