FDA: jest zgoda na zastosowanie chicagowskiego testu na COVID
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

To sukces naukowców z University of Illinois. Opracowany przez nich test na koronawirusa bazujący na ludzkiej ślinie uzyskał federalne zezwolenie na stosowanie w sytuacjach awaryjnych. Dzięki temu laboratoria w całych Stanach Zjednoczonych będą mogły badać próbki pobrane za pomocą tego typu testów.

Eksperci FDA dopuścili test do użytku biorąc pod uwagę wszystkie dostępne informacje naukowe i dotychczasowe wyniki badań. To kropka nad i, która potwierdza jego dokładność i umożliwia szerszą dystrybucję na terenie stanu i w późniejszym etapie także kraju. Test, znany jako covidSHIELD, pojawił się w poniedziałek na internetowej liście zatwierdzonych molekularnych testów diagnostycznych amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA).

Jak działa?

Na podstawie próbki śliny pobranej bezpośrednio od danej osoby test potwierdzi zakażenie koronawirusem w ciągu 24 godzin. Pacjenci napełniają specjalną miarkę śliną, ale nie muszą udawać się do lekarza w celu pobrania wymazu z nosa – np. jak w przypadku testów PCR czy szybkich, antygenowych testów kasetkowych.  

„Dla większości ludzi cały proces zajmuje mniej niż pięć minut, więc jest łatwy i prosty. To nie jest bardzo uciążliwe dla ludzi i nie ma bólu ani innych dolegliwości spowodowanych inwazyjnym wymazem z nosa” – zachwala nowy test Ben Taylor, rzecznik prasowy Shield Illinois, lidera projektu.

Próbka śliny pobrana od pacjenta jest analizowana w laboratorium, a wyniki są przesyłane za pomocą aplikacji na telefon w ciągu około 24 godzin. Co ważne, covidSHIELD wykrywa tez niektóre spośród najnowszych mutacji koronawirusa, co z pewnością może mieć ogromne znacznie przy kolejnych etapach pandemii.

Sukces akademików

Test jest sprawdzony w boju. Od kilku miesięcy testowani nim byli studenci na terenie trzech kampusów uniwersyteckich - University of Illinois w Urbana-Champaign, Chicago i Springfield. To właśnie dzięki tej praktyce stało się o nim głośno poza granicami Illinois. Do tej pory wykonano go ponad 1.5 miliona razy.

„Istnieje ogromna potrzeba dokładnych, szybkich i niedrogich testów w celu zwalczania pandemii, dlatego zainwestowaliśmy w możliwość rozszerzenia naszego programu testowego covidSHIELD poza nasze społeczności kampusu – to projekt, który pokazuje zaangażowanie U I w dobro publiczne i ratowanie ludzkiego życia” - powiedział Jay Walsh, wiceprezes ds. rozwoju gospodarczego i innowacji na Univeristy of Illinois

Plusy

Testy „na ślinę” kosztują mniej niż pozostałe dostępne na rynku. Shield Illinois, czyli organizacja uniwersytecka, której zadaniem jest rozwój całego projektu oświadczyła, że będzie sprzedawać testy za 20 dolarów poszczególnym okręgom szkół publicznych i uniwersytetom publicznym, za 25 dolarów uniwersytetom prywatnym, a 30 dolarów będą musiały zapłacić firmy. To ceny zbliżone do szybkich testów antygenowych, które także można wykonać samodzielnie. Jest jednak spora różnica, przemawiająca za tymi bazującymi na ślinie. Chodzi o ryzyko zafałszowania wyniku przy nieumiejętnym pobraniu wymazu z nosogardła, co jest niezwykle częste podczas samodzielnego wykonywania szybkiego testu antygenowego. W przypadku testów na ślinę tego typu ryzyko nie istnieje.

Ruch gubernatora

Wsparciem dla akademików jest gubernator J.B. Pritzker. Polityk uznał chicagowski test za „przełomową pracę” i powiedział, że nie można zmarnować czasu i jak najszybciej trzeba wdrożyć technologię na terenie stanu. W pierwszej kolejności mają z niego korzystać uczelnie publiczne funkcjonujące na terenie Illinois.

Gubernator podjął już decyzję o przeznaczeniu 20 milionów dolarów pochodzących z federalnej tarczy antykryzysowej na zakup testów na ślinę. Mają trafić do dziewięciu publicznych uczelni i 48 publicznych liceów działających na terenie stanu. Dzięki tym środkom w sumie ma zostać kupionych minimum milion testów dla uczniów, studentów i nauczycieli.

fk