Góralski golf
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Dwudziestego pierwszego sierpnia na polu golfowym w klubie „Old Oak Country Club” w Homer Glen odbyła się 18. edycja turnieju golfowego „Podhale Open by Żywiec”, zorganizowanego przez Podhale Golf Club. W turnieju wystartowało 144 zawodników reprezentujących różne kluby polonijne z terenu Chicago i ościennych stanów.

Zwycięzcą turnieju w kategorii open (gross) – bez uwzględnienia przelicznika umiejętności - zdobywając 73 punkty został Arkadiusz Wojtaszek z Arizony. Drugie miejsce w wynikiem 74 punkty zdobył Stanisław Galica (74). Najniższe miejsce na podium zajął Stanisław Maciata uzyskując 76 punktów. Zwycięzca wraz z nagrodą pieniężną w kwocie 700 dolarów otrzymał bezpłatne miejsce w polonijnych światowych mistrzostwach świata w golfie, które w 2021 roku odbędą się na Florydzie. W klasie net – z uwzględnieniem przelicznika umiejętności – pierwszą lokatę zdobył Adam Fijas. Drugi był Kris Rams, a trzeci Zbigniew Tyrała. Zwycięzcą turnieju w grupie seniorów został Gary Pęksa. Obok dwóch głównych klasyfikacji zostali wyłonieni zwycięzcy na najdłuższe uderzenie oraz uderzenia najbliżej dołka. Puchar i nagrodę za uderzenie na odległość 374 jardów odebrał Stanisław Wilczek. Po pierwszym uderzeniu najbliżej dołka oznaczonego numerem cztery był Cezary Romeyko. Na dziurze nr 12 w tej konkurencji najlepiej poradził sobie Chris Lukanus. Nagrody wręczał wiceprezes Związku Podhalan w Ameryce Północnej Stanisław Sarna oraz prezes klubu Podhale Golf Club Krzysztof Krzystyniak.

„Przyjechałem na weekend, żeby zagrać w tym turnieju, bo szanuję klub podhalański, do którego kiedyś należałem. Golf jest dla mnie znakomita rozrywką i odejściem od stresu oraz codziennej rzeczywistości. W tej chwili mam handicap 0.4 co oznacza, że jestem nazywany „golfistą na zarysowania”. W golfa gram od 30 lat. Żeby dobrze grać, to trzeba golf studiować. Teoria jest równie ważna, jak praktyka. Nie wystarczy mocno uderzyć, ale trzeba wiedzieć, jak uderzyć, żeby osiągnąć zamierzony cel. Gram dużo, nieraz cztery razy w tygodniu, o ile mi czas na to pozwala” – powiedział zwycięzca turnieju.

Impreza nie mogła się obejść bez kapeli folklorystycznej i bacówki, w której bracia Grzegorz i Stanisław Sarna serwowali przysmaki góralskiej kuchni. Był bundz, oscypki i żyntyca. W chatce bracia pokazali także różnego rodzaju akcesoria służące do wyrobu serwów i innych produktów. Dochód z turnieju zostanie przekazany na cele charytatywne.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak