Jarmark WOŚP
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Plaga Covid-19 nie oszczędziła chicagowskiej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wzorem Polski termin grania w Wietrznym Mieście został przełożony z drugiej na ostatnią niedzielę stycznia. Niestety, finał nie odbędzie się w Copernicus Center, ale ograniczy się do kwesty wolontariuszy pod polonijnymi sklepami oraz do spotkania na falach „Wietrznego Radia”, podczas którego przeprowadzone zostaną licytacje i zbiórka funduszy.

Wzorem lat ubiegłych zadziałały jednak mini sztaby. Jeden z nich odbył się w minioną niedzielę w siedzibie Klubu Sportowego Eagles przy 5844 N. Milwaukee. Wolontariusze Orkiestry zaprosili do współpracy grupę właścicielek polonijnych biznesów z różnych branż, które przez kilka godzin prowadziły promocję i sprzedaż swoich produktów. Prezentowana była szeroka gama odzieży ze szczególnym uwzględnieniem okryć zimowych, czapek szali i rękawic rodem z Podhala. Nie mogło zabraknąć biżuterii, kosmetyków, wyrobów ceramicznych i szerokiej gamy rękodzieła artystycznego. Szczególnym wzięciem uczestników cieszyło się stoisko Anety Ujcik, która serwowała pyszny chleb ze smalcem przyrządzony według domowej receptury oraz szeroką gamę nalewek ze spirytusu i innych smakołyków. Na zakończenie przeprowadzona została loteria fantowa.

„W ten sposób chcemy również wspierać małe polskie biznesy, których właścicielki wiele rzeczy wykonują same. O godzinie siódmej będziemy mieli losowanie loterii fantowej, na którą większość fantów przekazały właścicielki wystawiających się tutaj biznesów. Główne nagrody będą licytowane podczas sobotniej zbiórki na falach „Wietrznego Radia” – powiedziała zawiadująca niedzielną imprezą Magdalena Borucka.

„Mamy ciuszki dla kobiet w każdym rozmiarze. Klientki szczególnie interesują się tunikami, sweterkami, bluzeczkami, Szczególnie zainteresowanie budzą te z Włoch i Francji – powiedział szefowa stoiska odzieżowego Barbara Bednarski. W Kramie „Chicagowskie Anioły” Dorota Tomczyk oferowała malunki na deskach o różnej tematyce. „Malujemy na deskach. Spotykamy się z paniami wieczorami, żeby promować tę formę zajęć. Tak naprawdę to każdy może malować i bardzo chętnie propagujemy malowanie wśród naszych rodaczek”.

Autorka szerokiej gamy wyrobów z ceramiki Joanna Gajkowska przyznała, że własnoręczny wyrób kubków, figurek i różnego rodzaju przedmiotów poczynając od fazy wstępnej polegającej na odpowiednim przygotowaniu gliny po modelowanie, malowanie i wypalanie pozwala pokazać wizję artystyczną twórcy, która drzemie w głębi duszy każdego z nas. „To jest taka moja pasja. Robię różne figurki na zamówienie, naczynia, rzeźby. Wszystko jest ręcznie robione z gliny ceramicznej, wypalane w piecu garncarskim i ręcznie malowane. Cieszę się, gdy ludzie kupują. Ciągle staram się robić coś nowego”.

Równie interesujące były wyroby ze sznurka przypominające różnego rodzaju stroiki i makaty, którymi można zdobić ściany, korytarze i inne miejsca naszego domu. „To są supły, węzły ze sznurka na każdą okazję. Dekoracja na ścianę, drzwi. Jednym słowem, co kto lubi” – powiedziała autorka prac Agnieszka Zaręba.

Wszystkie panie zgodnie podkreślały, że główny cel, jaki im przyświecał, żeby wziąć udział w spotkaniu, to możliwość wsparcia WOŚP. W opiniach naszych rodaków przeważały te wspierające charytatywne działania Orkiestry. „Zawsze warto pomagać, zawsze pomagałem, pomagam i będę pomagał” – powiedział Stanisław Wróbel. Podczas ubiegłorocznej, 28. edycji w Wietrznym Mieście udało się uzbierać blisko 200 tysięcy dolarów. Jakie efekty przyniesie tegoroczna edycja przekonamy się już niebawem.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak