Krzywdzą, zamiast pomagać...
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W całym kraju tysiące dzieci wysyłane są do zakładów zdrowia psychicznego w odległych stanach, w tym do placówek, w których są bite i molestowane seksualne przez innych podopiecznych, a nawet pracowników.

Podróże tych dzieci przypominają mapę lotów największych linii lotniczych: z Kalifornii do Wirginii, z Florydy do Utah, z Hawajów do Arkansas. Urzędnicy z Illinois wysyłali dzieci nawet w wieku 7 lat do placówek w kilkunastu innych stanach.

Dziewczynka z Chicago, która była umieszczana w instytucjach w Arkansas, Michigan, Ohio i Tennessee, powiedziała, że były jej podawane środki uspokajające, była bita i molestowana seksualne przez pracownika placówki - co potwierdzają stanowe dane i raporty.

"Zasadniczo czułam się, jakbym została porzucona, jak gdyby nikt nie chciał się mną zajmować" - powiedziała ofiara, obecnie 17-letnia.

Urzędnicy z naszego stanu wysłali 16-letniego chłopca do placówki w Indianie, gdzie wielokrotnie ingerowała policja, badając dziesiątki zarzutów dotyczących przemocy i ataków, w wyniku których dzieci doświadczały złamań kości i wymagały opieki szpitalnej.

Przedstawiciele Oregonu umieścili 9-letnią dziewczynkę w instytucji w Montanie i nie sprawdzali jej sytuacji przez kolejnych sześć miesięcy, po czym znaleźli ją brudną, ubraną w zbyt dużą szpitalną koszulę.

"To nie w porządku, że wysyłają nas tak daleko od domu" - powiedziała 10-letnia dziewczynka w rozmowie telefonicznej.

Urzędnicy w Illinois i innych stanach potwierdzają, że wysyłali dzieci znajdując się pod opieką stanu, do prywatnych placówek, mimo że mieli ograniczone możliwości monitorowania opieki i bezpieczeństwa dzieci. W dochodzeniu przeprowadzonym przez Chicago Tribune i ProPublica Illinois, wykazano powtarzające się naruszenia, w momencie gdy różne stany, zarówno te wysyłające dzieci, jak i przyjmujące je pod opiekę, nie były w stanie ochronić i zapewnić bezpieczeństwa młodych ludzi, wymagających specjalistycznej opieki.

Aby odkryć, w jaki sposób placówki te traktowały podopiecznych, reporterzy uzyskali i zbadali tysiące stron raportów policyjnych oraz przeprowadzili rozmowy z dziećmi i ich rodzinami. Dochodzenie wykazało, że nawet gdy policja i pracownicy placówki dokumentowali zarzuty krzywdy, urzędnicy odpowiedzialni za dzieci nie zawsze dowiadywali się o tych raportach lub działali na ich podstawie.

Wychowankowie z prawie każdego stanu w kraju w ostatnich latach przenoszeni byli do instytucji spoza stanu - jak wynika z danych federalnego systemu adopcji i opieki zastępczej (Adoption and Foster Care Analisis and Reporting System - AFCARS). Znajdowały się wśród nich dzieci z poważnymi problemami medycznymi i psychiatrycznymi, nieletni z wyrokami za popełnione przestępstwa oraz historiami ucieczek z placówek opieki.

Z danych AFCARS wynika, iż agencje opieki nad dziećmi wysyłały 1,716 wychowanków do pozastanowych placówek leczniczych w 2018 roku - ostatnim, z którego dostępne są dane. Według danych Departamentu ds. Dzieci i Rodziny w Illinois (Department of Children and Family Services) w lutym 55 dzieci z Illinois przebywało w placówkach poza stanem.

Organizacje broniące praw dzieci twierdzą, że umieszczanie ich w placówkach pozastanowych powinno być ostatecznością, ponieważ może to osłabić więzy rodzinne i zakłócić rozwój dziecka.

"Zabierane są ze swojego sąsiedztwa i swoich społeczności, a odwiedziny stają się trudniejsze" - powiedziała Moira Weir, dyrektora ds. opieki nad dziećmi w powiecie Hamilton w Ohio.

Po latach reform, które kładły nacisk na umieszczanie dzieci bliżej domu, liczba wysłanych poza stan zaczęła rosnąć w całym kraju w 2014 roku i osiągnęła najwyższy poziom w 2016 r. - około 2,000 przypadków.

Tempo wzrostu tych danych znacznie przewyższyło wzrost liczby osób objętych systemem opieki zastępczej (foster care), a badanie federalne wykazało, że było to częściowo spowodowane kryzysem opioidowym, który spowodował, że więcej dzieci znalazło się pod opieką stanu.

Chociaż od tego czasu ogólna liczba przypadków lokowania poza stanem spadła, niektóre stany, w tym Illinois, zwiększyły tę praktykę.

Według federalnych danych, liczba podopiecznych wysyłanych z Illinois stale rosła - z 19 przypadków w 2011 roku do 56 w 2018. Podobne skoki zaobserwowano w Ohio i Oregonie w tym samym okresie.

Podobnie jak ich odpowiednicy w całym kraju, urzędnicy z Illinois pracowali nad ograniczeniem liczby dzieci umieszczanych pod opieką instytucji stanowych. Ale stan nie zrekompensował utraty łóżek w obiektach mieszkalnych - obecnie Illinois ma o 472 łóżka mniej niż w 2012 roku - opracowaniem wystarczających alternatyw.

W 2016 roku Illinois nakreśliło dwuletni plan, który zakładał opiekę nad 140 dziećmi, umieszczonymi w terapeutycznych domach zastępczych, które oferowałyby całodobową opiekę w rodzinnym otoczeniu.

Według danych DCFS, hamowane przez niedobory budżetowe i impas polityczny, jak dotąd działania objęły tylko 80 dzieci.

Marc Smith, który zaczął pełnić obowiązki dyrektora DCFS w kwietniu ubiegłego roku, powiedział, iż priorytetem jest sprowadzenie dzieci objętych opieką zastępcza z powrotem do Illinois, usprawnienie procedur monitorowania i zwiększenie liczby miejsc w placówkach opieki i terapeutycznych domach zastępczych.

Smith dodał, że od czasu jego przejęcia DCFS, liczbę dostępnych łóżek zwiększono o 38. Jedynymi dziećmi, które - według niego - powinny zostać umieszczone poza stanem, są te o bardzo wyspecjalizowanych potrzebach, których nie można spełnić w Illinois.

"Zależy nam na tym, aby każde dziecko, które przebywa poza stanem, mogło być bezpiecznie i odpowiednio objęte opieką w Illinois" - powiedział Smith. "W przypadku każdego dziecka, któremu możemy zapewnić opiekę na miejscu, naszym absolutnym priorytetem jest sprowadzenie ich tu z powrotem".

"Czułam się bezwartościowa"

Dziewczyna z Chicago, która cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, została zabrana spod opieki matki w wieku 11 lat, przeszła przez kilka miejsc w Illinois i trafiła do środka w Arkansas. Jesienią 2017 roku, gdy miała 15 lat, trafiła do nowego domu: Detroit Behavioural Institute / Capstone Academy.

W ubiegłym roku urzędnicy z Michigan nadali licencji Detroit Capstone status tymczasowy. Departament Zdrowia i Opieki Społecznej w stanie udokumentował braki personelu, a także zarzuty dotyczące napaści seksualnej ze strony pacjentów oraz znęcanie się nad nimi przez personel. Stan Illinois umieścił co najmniej siedmioro dzieci w Detroit Capstone w 2017 i 2018 roku, w tym wspomniana dziewczynę z Chicago, która później zeznała, że pracownicy placówki zachęcali ją i innych wychowanków, do grożenia i atakowania dzieci, które źle się zachowywały. Za takie działania byli nagradzani przekąskami i przywilejami.

"Sprawili, że dzieci wykonywały za nich brudną robotę" - powiedziała. "Przyznaję, byłam jedną z tych, którzy robili te rzeczy za Snickersa".

Dziewczyna powiedziała także, że pracownicy unieruchamiali dzieci "zginając ich ręce, dusząc je i bijąc".

Podczas swojego drugiego miesiąca pobytu w ośrodku, została napadnięta seksualnie przez jednego z pracowników, który wciągnął ją do łazienki i zablokował jej wyjście.

W raporcie stanowym z incydentu z grudnia 2017 roku stwierdzono, iż pracownik powiedział dziewczynie, iż otrzyma dodatkowe jedzenie, jeśli nikomu nie powie o zaistniałej sytuacji. Urzędnicy ds. opieki nad dziećmi w Michigan oraz lokalna policja przeprowadzili dochodzenie, ale przedstawiciele DCFS z Illinois twierdzą, że nic nie wiedzieli na temat tego incydentu.

Policja z Detroit zamknęła sprawę bez wnoszenia oskarżeń, powołując się na "chorobę" dziewczyny i niespójność w jej zeznaniach. W sumie policja została wezwana do siedmiu doniesień o gwałcie lub molestowaniu seksualnym oraz pięciu dotyczących napaści i pobicia w Detroit Capstone w 2017 i 2018 roku.

Procedury DCFS wymagają, aby placówki wysyłały wszelkie zgłoszenia dotyczące krzywdy dziecka pracownikowi z Illinois, który następnie powinien wprowadzić je do stanowej bazy danych, umożliwiającej urzędnikom śledzenie wzorców niewłaściwego postępowania. Ale czasami placówki nie powiadamiały odpowiednich urzędników lub nie dodawali oni tych raportów do bazy danych - stwierdził rzecznik DCFS, Jassen Strokosch.

Przedstawiciele DCFS twierdzą, że agencja zwykle sprawdzała licencje i opinie o placówkach znajdujących się poza stanem przed umieszczeniem tam dzieci, ale potwierdzili, iż nie posiadają niezawodnego systemu sprawdzania kolejnych sankcji.

Illinois wysyłało dzieci do placówki Resource Residential Treatment w Indianapolis, pomimo tego, iż urzędnicy Indiany trzy razy od 2017 roku wstrzymali umieszczanie tam wychowanków stanu, powołując się na przemoc i nieodpowiedni personel w tym obiekcie.

W jednym przypadku, zgodnie z raportem stanowym, kiedy w placówce zabrakło jedzenia i dziecko skarżyło się na zaistniałą sytuację, pracownik podniósł je "za złamaną rękę i uderzył o podłogę". Urzędnicy z Indiany ponad 10 razy od 2016 roku oskarżali placówkę o brak wystarczającej liczby wymaganych pracowników.

W tym okresie DCFS posiadało określone wymagania dotyczące monitorowania pozastanowych placówek opieki. Jeśli dziecko było umieszczane poza stanem, pracownik miał odwiedzać placówkę co najmniej co sześć miesięcy. Jednak w raporcie z 2019 roku stwierdzono, że nie odbyło się ponad 20% wymaganych wizyt pracowników.

Zarówno Detroit Capstone, jak i Resource są zarządzane przez Acadia Healthcare, która prowadzi największe w kraju placówki zdrowia psychicznego dla dzieci. Acadia odmówiła komentarza na temat konkretnych placówek i zarzutów. Ale firma poinformowała, że zapewnia najlepsze usługi dla pacjentów, "zmieniając ich życie każdego dnia, a w wielu przypadkach codziennie ratując ludzkie życie".

Acadia twierdzi, że żadna z jej placówek nigdy nie utraciła akredytacji lub ponownej akredytacji, nie straciła licencji szpitala stanowego, nie została zawieszona ani nie doświadczyła cofnięcia certyfikacji" w ramach jakiegokolwiek rządowego programu zdrowotnego.

"Zdecydowanie sprzeciwiamy się wszelkim zarzutom, że nasze placówki mają za mało personelu".

DCFS twierdzi, że ostatnie dziecko zostało zabrane z Resource w grudniu i obecnie żadne nie przebywa w Detroit Capstone. Smith doal, że agencja niedawno zmieniła swoje procedury i ponad dwukrotnie zwiększyła częstotliwość wymaganych wizyt monitorujących i pracowników. Jak podają przedstawiciele Illinois, każde dziecko umieszczone w placówce poza stanem, zostało odwiedzone w ciągu ostatnich trzech miesięcy.

Nastolatka z Chicago została przeniesiona z Detroit Capstone w 2018 roku, po tym, jak placówka chciała ją wypisać, ponieważ była "niestabilna emocjonalnie, raniła się i nie przyjmowała zalecanych leków". Ale zamiast odesłać ją do Illinois, DCFS przeniosło ją do placówek w Ohio i Tennessee.

"Czułam się tak bezwartościowa" - powiedziała dziewczyna. Czułam, że nigdy nie uda mi się stamtąd wydostać. Myślałam, że nigdy się nie uwolnię i zawszę pozostanę zamknięta jak zwierzę".

Millcreek Behavioural Health, ośrodek otoczony sosnami, położony około godzinę jazdy od Little Rock w południowym Arkansas, to kompleks budynków z ponad 100 łóżkami dla dzieci i nastolatków z problemami emocjonalnymi i behawioralnymi.

Placówka stała się ośrodkiem dla dzieci z Illinois oraz 12 innych stanów, ale rodzice i specjaliści ds. zdrowia psychicznego twierdzą, że dzieci były tam nieodpowiednio traktowane.

"Mamy poważne obawy związane z Millcreek - traktowaniem młodzieży i programami edukacyjnymi" - powiedział Tom Masseau, dyrektor wykonawczy Disability Rights Arkansas, organizacji non-profit upoważnionej przez Kongres do przeprowadzania rozmów z pacjentami i sprawdzania dokumentacji w instytucjach w całym stanie.

Masseau powiedział, że jego organizacja udokumentowała urazy pacjentów, uchybienia w leczeniu i nieodpowiednie wykształcenie personelu Millcreek.

Millcreek Behavioral Health w Fordyce, Arkansas, jest placówką opieki, której właścicielem i operatorem jest Acadia Healthcare. Firma prowadzi ponad 500 ośrodków zdrowia psychicznego dla dzieci i dorosłych w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Niewiele informacji na temat Millcreek jest dostępnych publicznie od urzędników w stanie. W przeciwieństwie do innych stanów, takich jak Kalifornia czy Michigan, które publikują szczegółowe raporty z inspekcji obiektów w internecie, Departament Opieki Socjalnej Arkansas zapewnia jedynie krótkie podsumowanie informacji na temat inspekcji Millcreek lub innych obiektów w stanie.

Ale dziennikarze dotarli do policyjnych zgłoszeń od stycznia 2015 do lutego 2019 roku, w których wymieniono ponad 40 zgłoszeń ucieczek z Millcreek, 21 zarzutów napaści na rezydentów przez pracowników i 10 doniesień o napaściach na dzieci przez innych pacjentów, a także zarzuty o wykorzystanie seksualne. Policja z Fordyce odmówiła skomentowania któregokolwiek z tych raportów.

Przedstawiciele Acadia odmówili omówienia zarzutów dotyczących Millcreek i powiedzieli, iż nie mogą komentować sytuacji żadnego pacjenta.

 

Położona zaledwie 35 mil od Chicago w miejscowości Schererville w stanie Indiana, Campagna Academy, stała się jednym z najczęściej używanych i ściśle monitorowanych obiektów pozastanowych dla wychowanków w Illinois.

Spektrum usług Campagna obejmuje program niepełnosprawności intelektualnej i rozwojowej i terapię dzienną. Jednak zapisy i rozmowy pokazują, że DCFS wysyła tam dzieci, do opieki nad którymi placówka ta nie była przystosowana, a niektóre z nich były nieodpowiednio traktowane i doświadczały przemocy ze strony pracowników.

W latach 2016-2018 policja z Schererville odpowiedziała na ponad 30 zgłoszeń, w tym raporty o pobiciu nieletnich w Campagna, która obsługuje prawie 300 dzieci rocznie. Policja zbadała również sześć doniesień o napaści seksualnej przez inne dziecko oraz dwa ze strony personelu.

Od 2016 roku zwolniono tam ponad 10 pracowników. Jeden został oskarżony o zabranie dzieci spoza zasięgu kamery monitorującej, aby je uderzyć, inny o popchnięcie dziecka na ścianę, czy spanie w pracy - wynika z policyjnej i sądowej dokumentacji.

Jeden ze zwolnionych pracowników został oskarżony o bicie dziecka klamrą od paska i uderzeniu go po wcześniejszym zapytaniu współpracownika, czy znajduje się poza zasięgiem kamery.

DCFS twierdzi, iż od lat monitoruje Campagna tak dokładnie, jak instytucje w Illinois, robiąc niezapowiedziane wizyty co najmniej raz w tygodniu i uczestnicząc w częstych spotkaniach personelu, aby zapewnić dzieciom bezpieczeństwo.

W odpowiedzi na zarzuty nadużyć i niedopatrzeń, Illinois w marcu 2017 roku nałożyło na Campagna plan działań naprawczych. Dokumenty wskazują, iż władze obiektu zgodziły się zatrudnić wystarczającą liczbę pracowników, aby zapewnić "odpowiedni nadzór".

Dwa miesiące później urzędnicy ds. opieki nad dziećmi w Indianie przestali wysyłać dzieci do Campagna, podobnie, jak Illinois, co zmusiło placówkę do przeszkolenia personelu w zakresie bezpieczeństwa, zwiększenia odpowiedzialności i poprawy komunikacji z młodymi pacjentami. Oba stany wznowiły wysyłanie dzieci do Campagna jeszcze w tym samym roku.

Illinois umieściło tam 16-letniego chłopaka w 2018 roku, który znalazł się pod opieką stanu po tym, jak jego babcia nie odebrała go ze szpitala psychiatrycznego. Emma Lee, która mieszka na przedmieściach Chicago, twierdziła, że był to jej jedyny sposób, aby zmusić stan do zapewnienia chłopcu usług w zakresie zdrowia psychicznego i opieki, których nie była w stanie zapewnić mu sama.

Jego prawie roczny pobyt w Campagna wiązał się z agresywnym zachowaniem wobec innych, samookaleczaniem i licznymi hospitalizacjami - wynika z dokumentów. Chłopak powiedział, że został kilkukrotnie zaatakowany w ciągu pierwszych tygodni i sam stał się brutalny, aby przeżyć, walcząc z personelem i rówieśnikami.

Instytucja odmówiła komentarza na temat szczegółów dotyczących konkretnych przypadków, ale twierdzi, iż Illinois wysyłało dzieci, które wymagały wyższego poziom opieki niż tego, który zapewniała Campagna.

Pod koniec 2018 roku Campagna anulowała umowę z Illinois, twierdząc, iż teraz skupiają się na leczeniu dzieci z Indiany.

DCFS twierdzi, że trójka dzieci z Illinois, które obecnie pozostają w Campagna, mają szczególne potrzeby zdrowotne, w których leczeniu specjalizuje się ośrodek oraz ze zwiększony został zakres monitorowania tych dzieci, które zostaną zwolnione, gdy będzie to w ich najlepszym interesie.

Nastoletni chłopiec nie przebywa już poza stanem, ale nie odnalazł stabilności. Jego babcia twierdzi, że odkąd został wypisany w lutym 2019 roku, uciekał z kolejnych miejsc pobytu w Illinois, przestał przyjmować lekarstwa i był przywożony do domu przez policję.

"Potrzebował pomocy. Nie dostał tego. Teraz jest gorzej" - powiedziała. "W Illinois powinny być miejsca dla osób takich, jak on".

Można w inny sposób

W podmiejskim domu w Chicago, tętniącym życiem dzięki obecności pięciorga dzieci, weteranka w prowadzeniu domu zastępczego, Marnie Jamison, powitała już ponad 70 wychowanków stanu.

"Doskonalenie swojego rzemiosła - tak właśnie to odbieram" - powiedziała o swoich 23-latach doświadczenia jako rodzic zastępczy. "Przez lata robiłam to coraz lepiej. Stałam się lepsza".

Mimo to Jamison nie kryła obaw, kiedy dwa lata temu została zatrudniona do stanowego programu pilotażowego "terapeutycznych domów zastępczych". Oczekuje się, że miejsca te będą przyjmować dzieci z poważnymi problemami behawioralnymi, które w innym przypadku mogłyby zostać umieszczone w ośrodkach leczenia stacjonarnego i prawdopodobnie wysłane poza stan.

Terapeutyczne domy zastępcze mają na celu umożliwienie młodym ludziom w trudnej sytuacji stanięcie na nogi w czasie od sześciu do dziewięciu miesięcy. Celem jest przeniesienie ich z powodzeniem do tradycyjnego systemu opieki zastępczej.

Podstawowy model testowany w Illinois został opracowany w Oregonie, aby służyć nieletnim skazanym za przestępstwa. Krótkoterminowe pobyty opierają się na udziale i pomocy pracowników zajmujących się daną sprawą, terapeutów i profesjonalistów, którzy często komunikują się z przybranymi rodzinami.

W tygodniach treningu poprzedzających przybycie pierwszego dziecka w ramach terapeutycznej opieki, Jamison nauczyła się sytemu punktowego nagradzającego pozytywne zachowania oraz praktyk zapewniających bezpieczne otoczenie, ścisły nadzór i jasne oczekiwania. Dowiedziała się, iż zespół ekspertów będzie dyżurował dwadzieścia cztery godziny na dobę.

"W regularnej rodzinie zastępczej - powiedziała - po prostu bierzesz dzieci".

Według Anne Larrea Barclay, konsultantki z Lutehran Social Services of Illinois, jednej z prywatnych agencji, które zleciły prowadzenie programu, pierwsze wyniki są obiecujące.

Lutheran odkryło, że 35 z 43 rodzin wypisanych z terapeutycznych domów zastępczych, z powodzeniem przeszło do tradycyjnych domów zastępczych. Rodziny, które przyjęły te dzieci, również przeszły dodatkowe szkolenie.

Tymczasem dwie trzecie terapeutycznych rodziców zastępczych - w tym Jamison - zdecydowało się na przyjęcie kolejnych dzieci.

"Wczesne sukcesy są zachęcające" - powiedziała Barclay. "Powtórzenie tego wymaga czasu. Wdrożenie modelu opartego na dowodach wymaga dużo pracy".

Jednak plany ekspansji poza Aurorę i Rockford utknęły w martwym punkcie. Przedstawiciele Lutheran powiedzieli, że mogą dodać 10 kolejnych rodzin zastępczych w Chicago, ale dwie inne agencje pomocy społecznej, które pomogły uruchomić tę inicjatywę, wycofały się. Czwarta agencja, Children's Home & Aid, pozostaje na pokładzie.

"Znalezienie rodzin zastępczych, które chętnie przyjmują młodzież o tak wysokich potrzebach, okazało się dużym wyzwaniem" - wynika z oceny programu przygotowanej dla DCFS.

Smith twierdzi, że agencja podejmuje intensywne działania, aby wprowadzić program terapeutycznych domów zastępczych w Illinois.

Jamison powiedziała, że wierzy w powodzenie tego modelu, nawet po tym, jak wszystko, czego się obawiała, okazało się rzeczywistością.

Pewnej nocy pierwsze dziecko, które przyjęła, 11-letnia dziewczynka wypisana wcześniej ze schroniska, wybiła dziurę w ścianie, sięgnęła po noże kuchenne i próbowała kopać jedno z jej biologicznych dzieci.

Po tym, jak dziewczynka zagroziła popełnieniem samobójstwa, policja zabrała ją do szpitala. Jamison była w stałym kontakcie ze swoimi trenerami przez całą noc. Następnego ranka przyprowadziła dziewczynkę do domu.

"Myślała, że osiągnie to, czego chce, zachowując się tak negatywnie. Próbowała mnie testować" - powiedziała Jamison. "Ale kiedy przywiozłam ją do domu, poczuła, że nie zamierzam się poddać i że jest tu bezpieczna".

Jamison dodała, że dziewczynka przeszła ogromną przemianę podczas 11 miesięcy, które spędziła w jej domu.

"Czuję, że jestem częścią czegoś nowego, czegoś innowacyjnego, co tworzy historię".

JM

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym: