Łukasz Kaczmarczyk Zbójnikiem Roku Związku Podhalan
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W minioną niedzielę odbyła się pierwsza w czasie obowiązywania obostrzeń pandemicznych impreza – wybory Zbójnika Roku Związku Podhalan. Decyzją jury pod przewodnictwem Wojciecha Krzeptowskiego-Sabały tytuł otrzymał Łukasz Kaczmarczyk, tancerz zespołu „Ślebodni w USA”, który rywalizował o to miano z Danielem Hudaszkiem.

„Jestem bardzo zadowolony, bo wgrałem chociaż było ciężko. Jako zbójnik zawsze będę tutaj pomagał w góralskim i godnie reprezentował Związek Podhalan w Ameryce Północnej nie tylko w środowisku podhalańskim, ale i na zewnątrz” – powiedział tuż po ogłoszeniu wyników Łukasz Kaczmarczyk.

Nowy harnaś, który przyjął pałeczkę „zbójowania” od Mateusza Koisa, z góralszczyzną związany jest od kołyski. W wieku dwóch lat został zapisany przez rodziców do Szkółki Pieśni i Tańca przy Zarządzie Głównym Związku Podhalan. Kolejnymi przystankami na drodze prowadzącej do poznania gwary, tańca, muzyki i góralskiego śpiewu był zespół „Dzianiszanie”. Następnie była „Wanta” i kierowany przez Mariana Bryję zespół „Ślebodni w USA”. Urodził się w Chicago i ma dwóch starszych braci, z których jeden również wywalczył ten tytuł w 2005 roku. Mama pochodzi z Kościeliska, a tata z Ratułowa. Łukasz pracuje w kompanii dostarczającej przesyłki.

Od swojego poprzednika zbójnik otrzymał insygnia władzy w postaci skórzanego nakrycia głowy nazywanego kołpakiem. Uroczystego pasowania na zbójnika poprzez dotknięcie ciupagą ramienia zwycięzcy konkursu dokonał wiceprezes związku Zdzisław Dorula. Tuż po wyborze nowy harnaś dał popis tańca solowego i zatańczył z obecnie jeszcze panującą królową Kamilą Wilczek.

Wybory zbójnika w Związku Podhalan odbywają się już od blisko czterdziestu lat. „Robimy to głównie z myślą o tych naszych młodych chłopakach, którzy tutaj tańczą w różnych szkółkach i grupach tanecznych, żeby w ten sposób mogli się pokazać i zaistnieć jeszcze bardziej, niż to robią w zespołach. Tytuł zbójnika jest to wielki honor dla takiego młodego człowieka” – powiedział wiceprezes ds. kultury Zdzisław Dorula.

„O zwycięstwo nie jest łatwo. Podstawową sprawą jest czystość gwary góralskiej. Kandydat musi zaśpiewać ładnie, czysto i zatańczyć pięknie po góralsku w tańcu solowym i ze swoją partnerką, która mu asystuje podczas całego konkursu. Dzisiaj była to Anetka Garbacz. Trzeba zaśpiewać nutę zbójnicką, zatańczyć figury zbójnickie, a potem na „pnioku”. Obok tańca na tym kawałku okrągłego drewna oceniane jest również samo wskoczenie i zeskoczenie z niego. Aby tańczyć hajduka jak najdłużej, to trzeba posiadać umiejętności i sporą siłę, która jest potrzebna także podczas konkurencji sprawnościowych jak piłowanie drewna na czas, siłowanie się na rękę i robienie pompek. W tańcu góralskim muszą być chłopacy bardzo mocni” – powiedział choreograf zespołu Ślebodni w USA” Marian Bryja.

Konkurs prowadzony przez choreograf zespołu „Siumni” Karolinę Walkosz-Stafierę i byłego zbójnika Zdzisława Miernickiego trwał blisko 5 godzin. W oczekiwaniu na werdykt jurorów ustępujący zbójnik Mateusz Kois przekazał na ręce prezesa góralskiej organizacji Józefa Cikowskiego czek na blisko 40 tysięcy dolarów z przeznaczeniem na zakup działki dla związku. Kwota ta została zebrana podczas zbójnickich posiadów, które w minionym roku odbyły się przed rozpoczęciem rozprzestrzeniania się wirusa Covid-19.

„W ubiegłym roku wybuchła pandemia i musieliśmy wybory przełożyć na ten rok. Do tego momentu organizowaliśmy je każdego roku od blisko 40 lat. W tym roku są ograniczenia, ale Dom Podhalan już działa i wybory się odbyły. Zbójnik zobowiązany jest do reprezentowania Związku Podhalan na naszych uroczystościach związkowych, świeckich i kościelnych. Dawniej mówili, że zbójnik bierze bogatym i daje biednym. Teraz jest troszeczkę inaczej, bo posiadacz tytułu od paru lat organizuje swoje posiady, z których dochód przekazuje dla związku. Pragnę w tym miejscu serdecznie podziękować ustępującemu harnasiowi Mateuszowi Kois, któremu udało się zebrać 38.5 tys. dolarów. Dzisiaj odbyła się uroczystość przekazania zarządowi związku tego czeku. Jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni za ten jego dwuletni okres „zbójowania” – powiedział prezes Cikowski, który wyraził również zadowolenie z faktu, że na koniec minionego roku związkowi udało się spłacić pożyczkę zaciągnięta 15 lat temu na remont góralskiej siedziby. W ciągu sześciu lat działalności obecnego zarządu zebrano na ten cel blisko 700 tysięcy dolarów, w czym swój udział mają również zbójnicy i królowe związku, które od kilkunastu lat organizują w kwietniu swój bal charytatywny. W tym roku odbędzie się on 24 kwietnia, o czym poinformowała piastująca obecnie tytuł królowej Kamila Wilczek.

Wybory zbójnika poprzedziła rywalizacja o tytuły honielnika i kandydata na zbójnika. Wśród najmłodszych o tytuł starało się czterech chłopców: Benjamin Wróbel, Krystian Kozielec, Jakub Komperda i Paweł Rzadkosz, który wyszedł zwycięsko z tej rywalizacji. W walce o tytuł kandydata uczestniczyło pięciu chłopaków: Karol Stękała, Leon Byrdak, Kevin Sarna, Daniel Mulica i Mateusz Suchecki. Decyzją jury pod przewodnictwem Wojciecha Krzeptowskiego-Sabały palmę pierwszeństwa zdobył piętnastoletni Leon Byrdak.

Laureaci zwycięskich kategorii otrzymali nagrody finansowe ufundowane przez Polsko-Słowiańską Federalną Unię Kredytową. W kuluarach konkursu znany ludwisarz i kaletnik Stanisław Kulawiak wystawiał własnoręcznie wykonane różnego rodzaju pamiątki. Biżuterię góralską prezentowała Jolanta Bafia. Oprawę muzyczną konkursu zapewniła kapela ZP w AP pod kierownictwem Marka Bukowskiego.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak