“Miłość wszystko zwycięża”
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

20 lutego w Art Gallery Kafe odbył się muzyczno-poetycki wieczór walentynkowy. W roli głównej wystąpił aktor scen krakowskich Władysław Byrdy. Prowadzącym wieczór był twórca kabaretu “Bocian”, Bogdan Łańko. Artyści zaprezentowali spektakl poetycko-muzyczny poświęcony miłości. Złożyły się nań wiersze Tuwima, Leśmiana, Borowskiego, Beaty Mamok i innych autorów.

Poezję przeplatały nastrojowe przeboje z dawnych lat oraz grane przez Władysława Byrdego z dużym zaangażowaniem utwory bluesowe. Przez dwie godziny publiczność znakomicie się bawiła. Były bisy i zapowiedź kontynuacji sympatycznej imprezy. Najbliższa okazja ku temu nadarzy się już 7 marca w restauracji “Hunters” podczas wieczoru poświęconego Ewie Mildzie i Agnieszce Osieckiej.

Bohater wieczoru – Władysław Byrdy w 1984 roku ukończył Wydział Aktorski w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie, gdzie występował do 1987 roku. Zagrał między innymi rolę pomocnika kata w filmie “Krótki film o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego. Wystąpił również w filmach “Zdaniem obrony” i “Nostalgia”. W 1987 roku był jednym z pasażerów ostatniego rejsu Stefanem Batorym do Stanów Zjednoczonych, gdzie z czteroletnią przerwą przebywa do tej pory, uczestnicząc w wielu wydarzeniach artystycznych chicagowskiej Polonii.

W swoim dorobku scenicznym ma również współpracę z kilkoma amerykańskimi teatrami. Między innymi zagrał w kilkudziesięciu przedstawieniach sztuki o wojnie na Bałkanach reżyserowanej przez węgierskiego reżysera Istvana Szabo. Przez cały czas trwania amerykańskiej przygody brał udział w serialach i filmach realizowanych w Polsce. Wystąpił między innymi w “Dekalogu”, serialu “Klan”, “The White Raven”, “Marszałek Piłsudski”, “Yyyreek!!! Kosmiczna nominacja”, “Plebania”, “Na Wspólnej”, “Pensjonat pod różą”, “Daleko od noszy”, “U fryzjera” oraz “The officers Wife”. W większości przypadków były to role drugoplanowe i epizody, niemniej aktorska karuzela pana Władysława cały czas się kręci. Aktor czeka na swoją rolę życia. Jak do tej pory nie udało mu się jej zrealizować na rynku amerykańskim, bo nie jest on łatwy dla emigranta. “Nie miałem szczęścia, żeby tutaj mieć dobrego agenta, a to jest podstawa. Podczas czterech lat pobytu w Los Angeles trafiłem do dosyć znanego agenta rosyjskiego pochodzenia Wiktora Kruglowa, ale on traktował mnie trochę zbyt stereotypowo. Wysyłał mnie na kastingi, gdzie szukano słowiańskich charakterów, ale najczęściej były to role typów spod ciemnej gwiazdy, jakiś kryminalistów, handlarzy narkotyków itp. Nie bardzo miałem szansę, bo zazwyczaj przychodzili prawdziwi, wytatuowani ze złotymi zębami potężnie zbudowani mężczyźni i to oni je otrzymywali. Panuje taki stereotyp, że do takich ról facet musi wyglądać, mniej ważne, jak gra” – podsumował te doświadczenia Władysław Byrdy.

Po pandemicznej, ponad dwumiesięcznej przerwie, do Art Gallery Kafe powoli wraca artystyczna atmosfera. Kolejne wydarzenia przed nami.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak