----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

26 czerwca 2026

Udostępnij znajomym:

Każdy Mundial przynosi nowe emocje. Ale niektóre chwile wykraczają poza ramy jednego turnieju i zostają z nami na całe życie. Takie momenty zebrał Simon Kuper, jeden z najlepszych autorów piszących o piłce nożnej. Wybrał kilka scen, które zmieniły sposób, w jaki patrzymy na ten sport, a czasem także na świat.

Rio de Janeiro, 16 lipca 1950 — cicha katastrofa

Brazylii wystarczał remis z Urugwajem, żeby po raz pierwszy zostać mistrzem świata. Na trybunach Maracanã stało blisko 200 tysięcy ludzi — największy tłum w historii futbolu. Burmistrz Rio mówił przed meczem do piłkarzy: „Wy, którzy za kilka godzin będziecie okrzyknięci mistrzami przez miliony rodaków!".

Urugwaj wyrównał. Remis wciąż dawał tytuł. Stadion czekał na ostatni gwizdek.

Wtedy Ghiggia ruszył prawą stroną i uderzył przy słupku. Bramkarz Barbosa dał się zaskoczyć.

Komentator radiowy krzyknął „GOOOOOL dla Urugwaju!", po czym urwał. Zapytał cicho: „Gol dla Urugwaju?". I odpowiedział sobie siedem razy: „Gol dla Urugwaju". Na największym stadionie świata zapadła cisza.

Pelé, dziewięcioletni wówczas, wspominał „smutek tak wielki, jakby skończyła się wojna i Brazylia przegrała".

Barbosa mówił, że najtrudniejszą chwilą nie był sam gol, lecz spotkanie w sklepie dwadzieścia lat później. Pewna kobieta wskazała go synowi: „To człowiek, który sprawił, że cała Brazylia płakała".

Berno, 4 lipca 1954 — „Znów jesteśmy kimś"

Węgrzy uchodzili za niepokonanych. Niemcy wyrównali z 0:2. Na sześć minut przed końcem finału było 2:2. Wtedy Helmut Rahn oddał strzał, który zmienił historię.

Komentator Herbert Zimmermann krzyknął: „Aus! Aus! Aus! Koniec! Niemcy są mistrzami świata!". I zaraz dodał, jakby chciał zgasić każdy możliwy płomień nacjonalizmu: „Nawet w tej chwili nie chcemy zapominać, że to tylko gra, choć gra najpopularniejsza na świecie”.

Dla powojennych Niemiec Zachodnich było to pierwsze zbiorowe zwycięstwo w jakiejkolwiek dziedzinie. Pociąg z drużyną witano tłumami na każdej stacji. Jedno zdanie z tamtego dnia weszło do języka i zostało w nim do dziś: Wir sind wieder wer — „Znów jesteśmy kimś".

Miasto Meksyk, 21 czerwca 1970 — najpiękniejszy gol historii

Brazylijczycy przez cały turniej grali tak, jak piłka nożna powinna być grana — lekko, melodyjnie, z radością. W finale prowadzili 3:1 z Włochami, gdy kilka minut przed końcem futbol osiągnął swoją doskonałość.

Piłka trafiła do Pelégo. Carlos Alberto pędził prawą stroną. Pelé poczekał dokładnie tyle, ile trzeba, i wyłożył mu ją tak precyzyjnie, że Alberto nie musiał nawet zmieniać kroku — po prostu uderzył. Trener Zagallo wcześniej zauważył, że Włosi zostawiają tę stronę boiska wolną. Na murawie wyglądało to jednak jak improwizacja.

Sewilla, 8 lipca 1982 — wieczór, który podzielił Europę

Francja grała pięknie, RFN twardo. Michel Platini posłał piłkę do Patricka Battistona, który wyszedł sam na sam z bramkarzem. Zdążył trącić piłkę. Wtedy Toni Schumacher wypadł z bramki i ignorując piłkę uderzył go biodrem i ramieniem w powietrzu.

Battiston upadł nieprzytomny. Stracił zęby, miał połamane żebra. Sędzia nie podyktował rzutu karnego, nie pokazał nawet kartki. Gra wznowiła się od bramki Niemców. Według często przytaczanego sondażu Schumacher stał się po tym meczu najbardziej znienawidzonym człowiekiem we Francji — wyprzedzając nawet Adolfa Hitlera. To pokazuje, jak wielkie emocje wywołała tamta scena.

Dla polskich kibiców mundial 1982 ma jednak także inne, osobne znaczenie. Drużyna Antoniego Piechniczka pojechała do Hiszpanii w cieniu stanu wojennego, bez normalnych przygotowań, bo federacje bojkotowały sparingi z Polską. Mało kto wierzył w medal, a remis z ZSRR miał dla wielu Polaków znaczenie znacznie większe niż sportowe. Na trybunach Camp Nou powiewały flagi z napisem „Solidarność". Polacy ostatecznie zdobyli brązowy medal. Po ceremonii zawodnicy sami wręczali sobie medale, bo żaden z oficjeli FIFA nie kwapił się do tego gestu. Mały epizod, wielki symbol.

Miasto Meksyk, 22 czerwca 1986 — ręka Boga

Cztery lata po wojnie o Falklandy Argentyna grała z Anglią. Nikt nie mówił o tym głośno, ale wszyscy o tym myśleli.

W drugiej połowie Maradona wyskoczył do piłki razem z bramkarzem Shiltonem. Był niższy, nie powinien mieć szans. Piłka trafiła do siatki. Uderzył ją ręką. Sędzia nie zauważył. Po meczu Maradona powiedział, że gol padł „trochę głową Maradony, trochę ręką Boga".

Cztery minuty później strzelił bramkę ponownie — bez cienia oszustwa. Ruszył z własnej połowy, minął kolejnych Anglików, przebiegł przez boisko jak człowiek z innej gry. Pytany czemu nie podał, Maradona wzruszył ramionami — miał zamiar, ale Anglicy wchodzili mu w drogę, aż nagle został sam przed bramką.

Chicago, 17 czerwca 1994 — kiedy świat poczuł się niepewnie

Stany Zjednoczone organizowały Mundial po raz pierwszy. Obawiano się, że Amerykanie zamienią globalną pasję w telewizyjne widowisko.

Na ceremonii otwarcia Diana Ross miała strzelić karnego z bliskiej odległości. Miękką piłką. Do pustej bramki. Nie trafiła. Bramka rozpadła się jednak zgodnie z planem, jakby rozerwał ją potężny strzał. Ten moment był śmieszny, trochę żenujący i bardzo symboliczny.

Berlin, 9 lipca 2006 — ostatni gest Zidane'a

Zinedine Zidane, w ostatnim meczu kariery, nagle odwrócił się i uderzył głową Marca Materazziego w klatkę piersiową. Dostał czerwoną kartkę i zszedł z boiska.

Dopiero później wyszło, co go sprowokowało. Zidane zaproponował Włochowi koszulkę po meczu. Ten odrzekł, że woli jego siostrę. Banalna zaczepka, jedna z tysięcy boiskowych prowokacji. Ale siostra Zidane'a opiekowała się wtedy chorą matką i tego dnia kilka razy dzwoniła do brata.

Francja przegrała po rzutach karnych. Zidane odszedł nie w chwale, lecz w skandalu. A jednak ta scena nie zniszczyła jego legendy — może nawet ją wzmocniła. Była gwałtowna, ludzka, nierozsądna. I przez to zapamiętana bardziej niż wiele zwycięstw.

Każdy kibic ma jednak swój własny mundialowy moment. Pytanie tylko, który z nich zapamiętamy na całe życie.

Tekst powstał na podstawie książki S. Kupera „World Cup Fever".

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor