Nad jeziorem Michigan silnie powiało w żagle WOŚP
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Wiatr w żaglach, pod takim hasłem grała w tym roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. W Polsce odnotowano rekordową kwotę ponad 115 milionów złotych, którą fundacja Jerzego Owsiaka będzie mogła przeznaczyć na zakup sprzętu do szpitali i ośrodków zdrowia, gdzie ratuje się życie małych pacjentów. Finałowe granie WOŚP w Chicago – według wtorkowych danych – przyniosło blisko 170 tysięcy dolarów.

28. Finał WOŚP w Wietrznym Mieście rozpoczął się już w niedzielne przedpołudnie na małej scenie Centrum Kopernikowskiego, gdzie pod okiem Agaty Palecznej i Bartka Zielińskiego wręcz szalały najmłodsze gwiazdy. Przez pięć godzin publiczność miała okazję podziwiać i oklaskiwać ich występy. Na scenie kolejno pojawiali się mali artyści z: ABC Dance Academy, Centrum Ekspresji Artystycznej „Szepty”, zespołu Hejnał, Warsztatów Teatralnych „Little Stars”, Studia Muzycznego Elizy Idec oraz z Interclub Academy. Występy zakończył pokaz gimnastyki dla najmłodszych w wykonaniu adeptów z klubu „Dzika Fitness” oraz pokaz judo zaprezentowany przez młodzież z Kata Chicago Judo Club.

Obok występów na scenie, na dzieci czekały atrakcje oferowane na licznych stoiskach sponsorskich. Wolontariusze Fundacji You Can Be My Angel malowali dzieciom twarze i rozdawali baloniki o fikuśnych kształtach. W rękach Sławomira Rachmacieja i jego koleżanek powstawały dmuchane miecze, szable, tarcze, serduszka i wiele innych, które najmłodszym sprawiały wiele frajdy. W kąciku plastycznym Doroty Tomczyk z Art Painting i Decorating dzieci poznawały tajemnice malowania. „Cukrowe Usta” i inne niespodzianki czekały przy stoisku Sugar Hair Salon. Z kolei Małgorzata Stopka z „Soap My Love” z koleżankami zapraszały na mydełkowe szaleństwa. Obok pani Ewelina robiła fantastyczne makijaże.

O godzinie drugiej po południu ruszyły artystyczne pokazy na scenie głównej. Jako pierwsi pojawili się na niej muzycy grupy „Dad Band”. Następnie koncertowali Mikołaj Korzistka z zespołem „Blues Band” oraz grupy „Cake Factory”, „Autofobia”, „Jarmuła”, „Deleted Society”, „Parkers” i „Przystanek Polskie Granie”.

Przez całe niedzielne popołudnie trwały licytacje różnego rodzaju pamiątek. Złote serduszka, piłki, koszulki i inne upominki ofiarowane przez sportowców i innych darczyńców znajdowały nowych właścicieli. Sporo emocji wzbudziła licytacja koszulki z autografem Roberta Lewandowskiego. Za kwotę 2,400 dolarów jej posiadaczem został pan Damian, ojciec trójki uroczych córeczek. Marek Pieprzyk wylicytował złote serduszko. W ten sposób w ręce publiczności trafiały zegary, obrazy, sprzęt AGD i wszelkiego rodzaju gadżety ofiarowane przez darczyńców. Przez cały czas odbywała się zbiórka do puszek w polonijnych delikatesach. Wielki finał w Centrum Kopernikowskim poprzedziły mini sztaby zorganizowane w różnych miejscach spotkań Polaków. Grali polonijni motocykliści, lekarze, handlowcy i uczniowie szkół sobotnich. W orkiestrze zagrał kierowca rajdowy Piotr Fetela. W gronie wolontariuszy była między innymi Miss Polski Illinois Pamela Moor. Wszędzie było widać uwijająca się jak w ukropie wszędobylską wolontariuszkę Annę Ejsmont. Nad prawidłowym przebiegiem akcji czuwali członkowie Stowarzyszenia Historycznego Armii Polskiej, którzy także kwestowali z puszkami i serwowali wojskową grochówkę. Przez cały czas trwania chicagowskiego koncertu działała kuchnia oferująca przysmaki polskiej kuchni.

Dziękując Polonii za poparcie akcji zbiórki funduszy „kapelmistrz” chicagowskiej orkiestry Andrzej Hryń przyznał, że bez względu na końcowy wynik, zawsze warto mieć otwarte serca i popierać orkiestrę. „Idzie cudownie. Oficjalnie gramy dzisiaj od godziny dwunastej, ale ludzi przychodzili już od godziny dziesiątej rano. Prowadziliśmy przygotowania do rozpoczęcia finału, a ludzie już wrzucali pieniądze do puszek, rozglądali się i to już dobrze rokowało na dalszą część dnia. O godzinie 7 wieczorem mieliśmy policzona kwotę ponad 70 tysięcy dolarów. W roku ubiegłym zebraliśmy blisko dwieście tysięcy. Jak będzie w tym, zobaczymy przed północą. Pogoda nas nie przestraszyła. Ludzie są przyzwyczajeni, że gramy w styczniu. Serca mamy gorące. Wszystko idzie super. W radiu licytujemy serduszko. Czekamy na wszystkich. Więcej będziemy wiedzieć około północy”.

Największe zainteresowanie osób, które przyszły całymi rodzinami wzbudzała prowadzona przez Agatę Paleczną scena dziecięca. „Każdego roku rozrabiamy na scenie dziecięcej i podobnie było tym razem. Warsztaty Teatralne, którym szefuję, opiekują się tą sceną. W związku z tym zaprosiliśmy inne grupy do współpracy. Tradycyjnie robiliśmy łańcuch dobrych serc, malowaliśmy dzieciom buzie z aniołami, były makijaże, było robienie mydełek i wiele innych atrakcji”.

„Jest serdeczna atmosfera, wszędzie widzę uśmiechnięte buzie. Jest cudnie. Bardzo mi się u was podoba. Miłe rozmowy i otwarte serca. Na scenach dużo zespołów muzycznych, jednym słowem dużo się dzieje” – powiedziała Maja Baczyńska, dziennikarka muzyczna z Polski, która po raz pierwszy zawitała do Wietrznego Miasta.

W opiniach naszych rodaków przeważały te wspierające charytatywne działania orkiestry. „Zawsze warto pomagać, zawsze pomagałem, pomagam i będę pomagał” –powiedział Stanisław Wróbel, który tak jak setki innych naszych rodaków, przyszedł do Centrum Kopernikowskiego, żeby wesprzeć orkiestrę.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak