Nie opłaca im się wracać do pracy
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Niektórzy pracodawcy twierdzą, że podwyżka świadczeń dla bezrobotnych o 600 dolarów utrudnia ponowne uruchomienie gospodarki, powodując, że ich pracownicy zarabiają "więcej pieniędzy niż kiedykolwiek, siedząc w domach".

Mniej więcej miesiąc po tym, jak producent garniturów Hart Schaffner & Marx wysłał prawie 250 pracowników fabryki na przymusowe urlopy, firma z Des Plaines wezwała ich wszystkich z powrotem do pracy, zamierzając wykorzystać ich umiejętności do produkcji maseczek na twarz, towaru bardzo poszukiwanego w czasie pandemii.

Jednak pojawiła się nieoczekiwana przeszkoda: wielu pracowników zarabiało więcej otrzymując zasiłki dla bezrobotnych niż w czasie, gdy pracowali. Chociaż zasiłki dla bezrobotnych zwykle płacą ułamek normalnego wynagrodzenia danej osoby - w Illinois to 47% (do pewnego pułapu) - osoby, które straciły pracę w związku z pandemią koronawirusa, otrzymują dodatkowe 600 dolarów tygodniowo, co ma obowiązywać jeszcze do lipca.

Trzy czwarte pracowników fabryki, którzy zarabiają średnio 15 dolarów na godzinę, wyraziło obawy dotyczące utraty tej dodatkowej gotówki - twierdzi Ken Ragland, dyrektor operacyjny w W Diamong Group, która produkuje markę Hart Schaffner & Marx. W trudnej rozmowie przeprowadzonej ze związkiem zawodowym zapowiedział, że ci, którzy nie wrócą do pracy w ciągu 72 godzin stracą zatrudnienie, tracąc jednocześnie świadczenia dla bezrobotnych, chyba że będą mieli uzasadniony powód, aby pozostać w domu, np. ograniczenia związane z opieką nad dziećmi.

Gdy Illinois wchodzi w trzecią fazę planu ponownego otwarcia i kolejne firmy wznawiają działalność, niektórzy pracodawcy obawiają się, że nie będą w stanie zatrudnić ponownie swoich pracowników, w momencie gdy otrzymują oni więcej pieniędzy pozostając w domu. Ekonomiści z University of Chicago szacują, że w całym kraju około 68% bezrobotnych może otrzymywać więcej z zasiłku niż zarabiała w pracy.

Może to utrudnić ponowne otwarcie i spowolnić ożywienie gospodarcze. Niektórzy właściciele firm obawiają się również tego, jak spłacą swoje długi, jeśli nie będą w stanie uzyskać umorzenia pożyczki w ramach federalnego planu pomocy, który wymaga od nich utrzymania pracowników na liście płac.

Ich obawy dotarły do Waszyngtonu, gdzie pojawiła się propozycja wykorzystania federalnych funduszy, aby wypłacić ludziom premię za powrót do pracy.

Zgodnie z prawem odmowa powrotu do pracy lub odrzucenie oferty pracy powinny dyskwalifikować z możliwości otrzymywania zasiłku dla bezrobotnych, a pracodawców zachęca się do zgłaszania takich sytuacji urzędnikom. Ale wielu z nich niechętna jest podejmowaniu takich działań przeciwko swoim pracownikom.

"Nie mogę zmusić ich do powrotu. Nie zamierzać tworzyć wrogiego środowiska pracy" - powiedziała Catherine Crews, właścicielka Canine Crews, ośrodka opieki dla zwierząt. Crew, która zwolniła 27 pracowników w marcu, jedynie od pięciu z nich uzyskała potwierdzenie zamiaru powrotu do pracy.

"Większość z moich pracowników zarabia więcej niż kiedykolwiek wcześniej, nie chodząc do pracy" - powiedziała kobieta, która płaci swoim pracownikom od 14 do 17 dolarów na godzinę. "Taka jest rzeczywistość".

Zwiększone zasiłki dla bezrobotnych, będące częścią pakietu pomocy wartego 2.2 miliarda dolarów, przyjętego przez Kongres pod koniec marca, miały zapewnić pełne wynagrodzenie osobom, które straciły zatrudnienie w momencie, gdy rząd nakazał zamykanie firm i wezwał ludzi do pozostania w domach, aby spowolnić rozprzestrzenianie się koronawirusa. Kiedy stało się jasne, że stare systemy w urzędach stanowych nie są w stanie wyliczyć indywidualnego wynagrodzenia zastępczego, Kongres zgodził się na zryczałtowaną tygodniową wypłatę w wysokości 600 dolarów, w dodatku do świadczeń stanowych. Sumę oparto na tym, co jest potrzebne, aby w pełni zastąpić płacę przeciętnego bezrobotnego.

Ale 600 dolarów nie tylko zrekompensowało utracone zarobki wielu pracowników, spowodowało, że 1 na 5 osób otrzymuje dwukrotnie więcej niż zwykle - wynika z analizy U. of C.

W Illinois przeciętna osoba o średnim dochodzie, zarabiająca 723 dolary tygodniowo, otrzymuje 940 dolarów tygodniowo na bezrobociu lub 130% swojej regularnej wypłaty - wynika z analizy. Tymczasem osoby o wyższych zarobkach podlegają pułapowi $484 tygodniowo zasiłków stanowych, więc gdy ktoś zarabiał 1,287 dolarów tygodniowo pracując, otrzymuje $1,084 w przypadku bezrobocia lub 88% regularnego wynagrodzenia.

Wypłata dodatkowych 600 dolarów tygodniowo ma obowiązywać do 31 lipca. Ale z powodu ekonomicznego kryzysu spowodowanego koronawirusem i rekordowego bezrobocia, pojawiła się propozycja przedłużenia dodatkowych świadczeń do stycznia 2021.

Niektórzy republikańscy ustawodawcy chcą zaoferować premię za powrót do pracy, aby zachęcić ludzi do podjęcia pracy, wraz z ponownym uruchomieniem gospodarki. Senator Rob Portman z Ohio sugeruje, że pracownicy powinni otrzymywać tymczasową premię w wysokości 450 dolarów tygodniowo w dodatku do swoich regularnych zarobków aż do końca lipca.

Pomimo obaw, że wysokie świadczenia zniechęcają bezrobotnych pracowników do podjęcia pracy, niektórzy ekonomiści uważają, że dodatkowe świadczenia były korzystne dla gospodarki, ponieważ więcej pieniędzy trafiało do kieszeni pracowników o niskich i średnich dochodach.

"Bez tego rodzaju pomocy, ci pracownicy musieliby wykorzystać swoje niewielkie oszczędności, często popadając w długi, aby przetrwać w okresie blokady" - twierdzą ekonomiści Josh Bivens i Heidi Shierhozl z Economić Policy Institute.

Erik Hurst, profesor ekonomii z Booth School of Business na University of Chicago, wątpi, że ludzie ryzykowaliby utratę pracy w dłuższej perspektywie, w celu uzyskania dodatkowych zasiłków dla bezrobotnych, a w takich przypadkach uważa, że przedsiębiorcy z łatwością znajdą nowych pracowników na ich miejsca.

Dodatkowe cotygodniowe płatności były szczególnie pomocne dla zwolnionych i wysłanych na przymusowe urlopy pracowników, którzy muszą ponosić koszty składek na ubezpieczenie zdrowotne, twierdzi Lynne Fox, międzynarodowy prezes Wokers United, związku stowarzyszonego z Service Employees International Union, reprezentującego 80,000 pracowników gastronomii, handlu detalicznego, centrów dystrybucji, przemysłu odzieżowego i innych. Uważa, że większość ludzi chce mieć pracę, co daje im poczucie celu, a także zapewnia ubezpieczenie zdrowotne i składki emerytalne bardziej niż chwilowe zasiłki dla bezrobotnych. Dodała, że ci, którzy wolą zostać w domu, czy to z powodów związanych z finansami czy zdrowiem, powinni wziąć pod uwagę ryzyko.

"Mogą nie mieć pracy, do której mogliby wrócić" - powiedziała, dodając, że nie chodzi tylko, iż ktoś inny może zająć ich miejsce, ale również dlatego, iż pracodawca może zostać zmuszony do zamknięcia firmy.

W przypadku firm, które mają nadzieję, że zaciągnięte pożyczki PPP zostaną umorzone, brak przywrócenia pracowników na listy płac może grozić tym, że tak się nie stanie. To może się zmienić, jeśli Kongres zatwierdzi propozycję wyeliminowania wymogu wykorzystania 75% pożyczki na listy płac i wydłuży czas, w którym firmy mogą wydać pieniądze. Zmiany przeszły przez Izbę Reprezentantów stosunkiem głosów 417-1 w czwartek. W międzyczasie ostatnie wytyczne Small Business Administration mówiły, że pracownicy mogą uniknąć ograniczenia możliwości umorzenia pożyczek informując stan, że pracownik odrzucił ofertę ponownego ograniczenia. Ale to stawia pracodawców w niezręcznej sytuacji.

Tom Jednorowicz, który jest właścicielem restauracji w Lincolnwood i trzech kolejnych w innych częściach stanu, powiedział, że nie chce zmuszać zwolnionych pracowników do powrotu do pracy, gdzie zarabiali znacznie mniej niż otrzymują na bezrobociu w okresie, kiedy i tak nie ma dla nich nic do roboty.

"To nie ich wina" - powiedział Jednorowicz. "Ciężko pracują na swoje pieniądze, a teraz mają możliwość zapewnienia sobie dodatkowych funduszy i oszczędności. Kim jestem, aby dla poprawy swojej sytuacji, zmuszać ich do powrotu do pracy?".

Jednorowicz otrzymał 200,000 dolarów w pożyczkach PPP dla każdej ze swoich restauracji, ale oblicza, że tylko 60 tys. zostanie umorzone z powodu kadrowych, związanych nie tylko z wyższymi zasiłkami dla bezrobotnych, ale także terminem wykorzystania pożyczki. Restauracje będą mogły otworzyć swoje drzwi dla klientów najwcześniej pod koniec czerwca, a nawet wtedy z ograniczoną ilością osób z powodu wymagań dotyczących dystansu społecznego.

"Nie będzie problemu ze znalezieniem pracowników, kiedy to wszystko zostanie zrobione, ponieważ będzie tak wiele zamkniętych firm" - powiedział Jednorowicz. "Martwię się, że wtedy nie będę sobie mógł na nich pozwolić".

Crews, właścicielka firmy oferującej opiekę nad psami, powiedziała, że na początku tego miesiąca otrzymała pożyczkę PPP, ale jest "całkowicie pewna, że nie otrzyma całkowitego umorzenia, ponieważ nie jest w stanie odzyskać swoich pracowników". Kobieta spodziewa się stracić około 500 tysięcy dolarów rocznego przychodu, czyli ok. 46%. Spośród pięciu pracowników, którzy zdecydowali się wrócić, trzech nie otrzymywało zasiłku dla bezrobotnych, jeden tęsknił za psami, a kolejny był długoletnim pracownikiem, który otrzymał awans. Tylko jedna osoba znalazła inną pracę. Większość zapowiedziała, że chce wrócić, ale jeszcze nie teraz, ze względu na zagrożenie zdrowotne lub konieczność opieki nad dziećmi. Crews uważa, że taka sytuacja doprowadził właścicieli małych firm do upadku.

JM