----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

22 stycznia 2026

Udostępnij znajomym:

Świat był o krok od transatlantyckiej wojny handlowej. Groźby USA dotyczące nałożenia ceł na europejskich sojuszników mogły doprowadzić do zerwania więzi gospodarczych wartych biliony dolarów i pchnąć obie strony Atlantyku w recesję (o czym piszemy osobno w artykule „Co USA i Europa mogły stracić na wojnie handlowej”). Przełom nastąpił w środę w Davos, gdzie po rozmowach z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte prezydent Donald Trump wycofał się z planów eskalacji.

Sercem deeskalacji była zapowiedź renegocjacji amerykańsko-duńskiego paktu z 1951 roku, regulującego obecność wojskową USA w Grenlandii. To ten element – a nie zmiana stanowiska w sprawie suwerenności wyspy – pozwolił Waszyngtonowi ogłosić polityczny kompromis, który uspokoił rynki i europejskie stolice. W czwartek Trump zapowiedział, że Grenlandia mogłaby zostać włączona do planowanego systemu obrony przeciwrakietowej Golden Dome dla Ameryki Północnej.

W tle rozmów pojawiał się także wątek surowców strategicznych. W ostatnich tygodniach Trump kilkakrotnie wspominał o bogactwach naturalnych Grenlandii, która dysponuje jednymi z największych na świecie niewydobytych złóż metali ziem rzadkich i innych minerałów kluczowych dla przemysłu obronnego i technologicznego. To właśnie połączenie znaczenia militarnego i surowcowego czyni wyspę istotnym elementem rywalizacji USA z Chinami i Rosją w Arktyce.

Podczas rozmów w Davos Trump i Rutte omawiali możliwość ponownego otwarcia paktu z 1951 roku oraz wzmocnienia amerykańskiej obecności wojskowej na rozległym, formalnie duńskim terytorium. Dyskutowano również o zwiększeniu amerykańskich inwestycji na wyspie oraz ograniczeniu aktywności Chin i Rosji w regionie. Zachodni urzędnicy podkreślali jednak, że osiągnięte porozumienie ma charakter wstępny i służy przede wszystkim obniżeniu napięcia.

Negocjacje z pełnym mandatem

Premier Danii Mette Frederiksen zaznaczyła, że Rutte nie negocjował w imieniu jej kraju. Jednocześnie potwierdziła, że sekretarz generalny NATO pozostawał w stałym kontakcie z europejskimi sojusznikami, pełniąc rolę kanału komunikacyjnego między Waszyngtonem a UE.

Kopenhaga oczekuje teraz rozpoczęcia formalnych negocjacji z USA. Frederiksen zapowiedziała „konstruktywny dialog z sojusznikami” na temat bezpieczeństwa Arktyki, w tym systemu Golden Dome, podkreślając jednak, że rozmowy mogą dotyczyć polityki, inwestycji i obronności, ale nie suwerenności terytorialnej.

Podobne stanowisko przedstawiły władze Grenlandii, które oświadczyły, że wyspa wybiera „Królestwo Danii, Unię Europejską i NATO”, dodając, że Grenlandia jest gotowa rozmawiać o wszystkich aspektach współpracy, o ile respektowana będzie jej suwerenność.

Od zimnej wojny do symbolicznej obecności

Amerykańska obecność wojskowa w Grenlandii jest dziś znacznie mniejsza niż w czasach zimnej wojny. Z kilkudziesięciu obiektów i ponad 10 tysięcy żołnierzy pozostała jedna baza i około 150 wojskowych. Obowiązujący pakt z 1951 roku pozwala jednak USA zakładać bazy na całej wyspie, o ile nie narusza to suwerenności Danii – a duńscy i grenlandzcy urzędnicy od lat sygnalizowali gotowość do zwiększenia amerykańskiej obecności.

Po spotkaniu z Rutte Trump ogłosił rezygnację z groźby nałożenia ceł na osiem państw europejskich, które wcześniej oskarżał o blokowanie jego planów. Wysoki rangą dyplomata UE przyznał, że wielu amerykańskich liderów biznesu obecnych w Davos otwarcie krytykowało chaos rynkowy wywołany eskalacją, a NATO „zaoferowało drogę deeskalacji, z której Waszyngton skorzystał”.

W Europie z dystansem przyjęto triumfalne deklaracje Trumpa o „pełnym dostępie” i „braku kosztów”, traktując je raczej jako element wewnętrznej narracji politycznej niż opis faktycznego stanu negocjacji.

Europejska ulga, nie koniec sporu

Rutte podkreślał, że ustalenia mogą pomóc NATO wzmocnić bezpieczeństwo Arktyki. Frederiksen ponownie zaznaczyła jednak, że żadna decyzja dotycząca statusu Grenlandii nie zapadła. „Możemy negocjować politykę, bezpieczeństwo i inwestycje, ale nie suwerenność” – stwierdziła.

Po stronie europejskiej oczekuje się teraz formalnego otwarcia rozmów z administracją USA, prowadzonych m.in. przez wiceprezydenta J.D. Vance’a i sekretarza stanu Marco Rubio, po powołaniu wspólnej grupy roboczej.

Liderzy UE, którzy zebrali się w Brukseli na nadzwyczajnym szczycie poświęconym relacjom transatlantyckim, przyjęli wycofanie się Trumpa z ulgą. Jak przyznał jeden z unijnych urzędników, plany rozmów o środkach odwetowych straciły aktualność, bo „sytuacja zmieniła się w ciągu ostatnich 24 godzin”.

Choć napięcie zostało chwilowo rozładowane, dyplomaci podkreślają, że kryzys wokół Grenlandii nie został rozwiązany, a jedynie odsunięty w czasie. Stawką pozostaje nie tylko bezpieczeństwo Arktyki, lecz także przyszły kształt relacji USA–Europa w świecie coraz ostrzejszej rywalizacji geopolitycznej i surowcowej.

Jednocześnie spór, który przez kilka dni dominował w rozmowach politycznych, uświadomił obu stronom skalę potencjalnych kosztów. Bo choć oficjalnie chodziło o bezpieczeństwo i wpływy w Arktyce, w tle znalazły się fundamenty współpracy gospodarczej, od których zależą miliony miejsc pracy po obu stronach Atlantyku.

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor