Pierwsza poprawka - co gwarantuje, a czego nie
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W ostatnich kilkunastu dniach dość często słychać zarzuty dotyczące łamania konstytucyjnych praw gwarantowanych przez Pierwszą Poprawkę - zwłaszcza gdy ktoś traci dostęp do swego konta w mediach społecznościowych, dostaje upomnienie w pracy lub jest z niej zwalniany. Przypomnijmy sobie więc jej treść i rolę.

Na początek treść I Poprawki:

"Żadna ustawa Kongresu nie może wprowadzić religii ani zabronić swobodnego praktykowania jej, ograniczać wolności słowa lub prasy ani prawa ludu do spokojnych zgromadzeń lub do składania naczelnym władzom petycji o naprawienie krzywd".

To wszystko. Treść poprawki nie jest długa, ale zawiera wszystkie podstawowe informacje. W tych kilku zdaniach zawarto główną zasadę amerykańskiego stylu życia.

Posłużmy się kilkoma przykładami, by stwierdzić, czy Pierwsza Poprawka się do nich odnosi.

Twoje konto w mediach społecznościowych zostało zablokowane

74

Nie jest to kwestia naruszenia Pierwszej Poprawki, choć wiele osób tak sądzi. Chroni ona przed karą, cenzurą i uciskiem przez rząd za prywatne wypowiedzi. Nie dotyczy jednak prywatnych organizacji, takich jak Twitter czy Facebook, więc zgodnie z prawem firmy te mogą zakazywać wypowiedzi, nawet tych chronionych w innym przypadku przez I Poprawkę.

Inną sprawą jest fakt, że choć nie postępują niezgodnie z prawem, firmy te usuwając niektóre komentarze tworzą niewygodny precedens dla pewnych rodzajów wypowiedzi chronionych w innym przypadku przez ten zapis w Konstytucji.

Utraciłeś pracę za coś, co powiedziałeś lub napisałeś publicznie

75

Jeśli pracujesz dla prywatnej firmy, prawdopodobnie nie jest to kwestia Pierwszej Poprawki. Jako obywatele, pracownicy mają prawo do wyrażania wszelkich opinii i korzystania z ochrony zapisów Konstytucji. Jednak nie przekładają się one na prywatne miejsce pracy - mówią eksperci, znawcy prawa konstytucyjnego.

Ale (!) tylko dlatego, że prywatny pracodawca ma prawo zwolnić kogoś za nieodpowiednią według niego wypowiedź lub działanie, nie daje mu to pełnej swobody prawnej, by to zrobić.

Poza I Poprawką istnieją bowiem inne akty prawne. W zależności, co powiedział lub napisał pracownik, ewentualne jego zwolnienie może naruszać ustawę o prawach obywatelskich, czy umowę o pracę.

Jeśli pracujesz dla rządu lub jednej z jego agencji, sprawa jest bardziej skomplikowana. Policja, szkoły publiczne, jednostki samorządu - to tylko przykłady organizacji publicznych, które nie mogą ograniczać praw pracowników do wolności słowa. Z drugiej strony muszą jednak upewnić się, że wygłaszanie niektórych opinii nie przeszkadza danemu pracownikowi w wykonywaniu jego obowiązków. Jak mówią konstytucjonaliści - to utrudnione w dobie mediów społecznościowych regulowanie wypowiedzi w sposób konstytucyjny.

Przykładem może być policjant, który wygłaszał lub pisał rasistowskie komentarze, po czym został zwolniony z departamentu. Sąd odrzucił jego pozew, bo uznał, iż "publiczne przyznawanie się do poglądów rasistowskich poważnie ogranicza zdolność funkcjonariusza do wykonywania swej pracy".

Zostałeś aresztowany za publiczną krytykę rządu

76

Zdecydowanie jest to kwestia pierwszej poprawki.

Ale, podobnie jak w niemal każdym innym akcie prawnym, występują tu pewne wyjątki i niuanse.

„Areszt za publiczną krytykę rządu jest zdecydowanie niezgodny z Konstytucją, chyba że swoim przemówieniem próbujesz podżegać ludzi do przemocy” - mówią znawcy prawa. Ale nawet w takim przypadku musi to być prawdziwe zagrożenie, które ma bezpośredni i rzeczywisty wymiar.

Kiedy podczas niedawnych protestów w Waszyngtonie ludzie na ulicach i w internecie skandowali groźby pod adresem prawodawców i niektórych przedstawicieli administracji, chronieni byli przez Pierwszą Poprawkę. Choć niektóry grozili i podżegali, ostatecznie nie stanowili prawdziwego zagrożenia.

Jednak w momencie, kiedy włamali się do Kapitolu, kontekst się zmienił - zwracają uwagę prawnicy - a ich wcześniejsze wypowiedzi można uznać za zagrożenie, ponieważ wewnątrz budynku mieli już bardzo realną szansę spotkania polityków, którym wcześniej grozili.

Twój komentarz lub wypowiedź została usunięta

77

W tym przypadku, podobnie jak w kilku wcześniejszych, to decyzja prywatnej firmy, więc nie jest to kwestia naruszenia Pierwszej Poprawki.

Prywatne firmy, którymi są wszystkie portale społecznościowe, mogą tak naprawdę zrobić, co chcą. Zapisując się do serwisu użytkownicy akceptują warunki korzystania z witryny.

Jednak to, czy blokowanie treści - nawet obraźliwych lub nieprzyzwoitych - jest zgodne z duchem wolności słowa, to inna kwestia - mówią specjaliści.

Z jednej strony mamy Communications Decency Act, sekcję 230, która chroni firmy przed konsekwencjami nieprzyzwoitych treści zamieszczanych przez użytkowników, z drugiej ogromną presję na te firmy, by moderowały wpisy użytkowników. Czyli teoretycznie Facebook nie musi usuwać gróźb, nawoływań do przemocy, itd., gdyż jest prawnie chroniony przed konsekwencjami tych wpisów. Z drugiej strony jest to pewnego rodzaju wspólnota internetowa, która wprowadziła pewne normy społecznościowe i pozostawienie tych wpisów pozostaje z nimi w sprzeczności.

„Facebook jest pod ogromną presją, aby usuwać nie tylko brutalne i nielegalne treści, ale także fałszywe wiadomości” - mówi Latta Nott, dyrektor wykonawczy we Instytucie Freedom Forum w Waszyngtonie. „Im bardziej zaczyna ingerować w treści na własnej witrynie, tym bardziej prawdopodobne jest, że utraci ochronę sekcji 230”.

Przykładów można znaleźć więcej, jednak może spróbujmy stworzyć krótką listę tego, co między innymi nie jest chronione przez Pierwszą Poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych:
- obsceniczność (definicja zależy od kontekstu, ale tradycyjna pornografia nie jest uważane za obsceniczność)
- agresywne wypowiedzi, świadczące o planowanym wyrządzeniu krzywdy
- zniesławienie
- pornografia dziecięca
- krzywoprzysięstwo
- szantaż
- podżeganie do bezprawnego działania
- namawianie do popełnienia przestępstwa

Widać więc jasno, że Pierwsza Poprawka nie gwarantuje, iż można powiedzieć lub głosić absolutnie wszystko. Chroni ona nas przed bezprawnymi działaniami rządu, jednak musimy zwracać uwagę na ustanowione wolą większości, obowiązujące prawa społeczności, w których żyjemy.

rj