Sezon Chicago Bears zakończył się po niedawnej przegranej z Los Angeles Rams, więc na pierwszy plan powraca kwestia budowy nowego stadionu dla drużyny. Stawka jest wysoka – prestiż, miejsca pracy i setki milionów dolarów inwestycji.
Przez lata spekulacji najbardziej prawdopodobną lokalizacją wydawało się Arlington Heights, przedmieście na północny zachód od Chicago, gdzie Bears już zakupili grunt. Drużyna domagała się jednak sporych ustępstw – możliwości negocjowania przyszłych stawek podatku od nieruchomości oraz wsparcia stanu w finansowaniu infrastruktury wokół obiektu.
Przełom nastąpił w ostatnich tygodniach, kiedy Indiana poważnie włączyła się do walki o zespół. Gubernator tego stanu Mike Braun zaproponował budowę stadionu wartego ponad 3 miliardy dolarów w całości ze środków publicznych. Co więcej, obiekt byłby własnością stanu, a Bears płaciliby jedynie czynsz, unikając podatków od nieruchomości. Po spłacie długu drużyna mogłaby przejąć stadion na własność.
Burmistrz Gary, Eddie Melton, przedstawił trzy potencjalne lokalizacje w swoim mieście – przy kasynie Hard Rock, w pobliżu lotniska Gary Chicago Airport oraz wokół Miller Beach. Bears rozważają także teren przy Wolf Lake w sąsiednim Hammond, tuż za granicą stanową.
Ta agresywna ofensywa Indiany zmusiła polityków z Illinois do zmiany retoryki. Przez miesiące gubernator JB Pritzker i przewodniczący Izby Reprezentantów Emanuel "Chris" Welch stanowczo odrzucali pomysł publicznego finansowania nowego stadionu. Teraz ich ton wyraźnie złagodniał.
„Uważam, że dla Bears najlepiej byłoby pozostać w stanie Illinois” – powiedział w zeszłym tygodniu Pritzker, dodając, że kibice na pewno nie chcą, aby Chicago Bears opuścili ich stan. Podczas niedzielnego meczu z Rams, Welch został sfotografowany w loży razem z prezesem drużyny George'em McCaskey'm i prezydent Kevinem Warrenem – wyraźny sygnał, że rozmowy trwają.
Pritzker złagodził także stanowisko w sprawie zadłużenia Soldier Field, obecnego stadionu Bears będącego własnością miasta Chicago. Pozostało jeszcze 534 miliony dolarów do spłaty z obligacji wyemitowanych na renowację obiektu sprzed dwóch dekad. Wcześniej gubernator sugerował, że Bears muszą pomóc spłacić ten dług jako warunek jakiejkolwiek pomocy ze strony stanu. Teraz twierdzi, że to „nie jest kluczowa kwestia” i że odpowiedzialność finansowa nie leży wyłącznie po stronie drużyny.
Burmistrz Arlington Heights, James Tinaglia, intensywnie lobbuje za przyjęciem przez legislaturę stanową ustawy o tzw. megaprojektach, która umożliwiłaby negocjacje stawek podatkowych.
„To liczby, których nie da się sfinansować” – ostrzega. „Mogliby po prostu opuścić stan”.
Pozycja negocjacyjna Bears znacznie się wzmocniła w ostatnich tygodniach. Oprócz konkretnych ofert z Indiany, drużyna osiągnęła sportowy sukces w kluczowym momencie, docierając do play-offów. Co więcej, Kansas City Chiefs ogłosili niedawno przeprowadzkę z Missouri do Kansas – precedens pokazujący, że przenosiny przez granicę stanową są realne.
Sesja legislacyjna w Indianie zakończy się już za miesiąc, co może przyspieszyć decyzje. Illinois rozpoczyna swoją sesję w tym tygodniu. Najbliższe tygodnie pokażą, czy chicagowska drużyna NFL pozostanie wierna swojej stuletniej tradycji i pozostanie w Illinois, czy też zdecyduje się na historyczną przeprowadzkę do innego stanu. Bukmacherzy obstawiają tę pierwszą wersję, kibice też, ale gdy chodzi o pieniądze niczego nie można być pewnym...