Po zdrowie i spokój do „Koziego Raju”
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Coraz częściej alternatywą dla rosnącego z roku na rok grona świadomych konsumentów, stają się własne uprawy żywności ekologicznej. W tej grupie osób można także znaleźć naszych rodaków, którzy w ten sposób postanowili zadbać o swoje i przyjaciół zdrowie. Od marca tego roku Magdalena i Bogusław Gurbiszowie z synem Jakubem prowadzą dziesięcioakrowe gospodarstwo agroturystyczne „Kozi Raj”. Położona na północnym skraju stanu Illinois w miejscowości Marengo farma jest dobrym przykładem na to, że można hodować zwierzęta – w ich przypadku kozy, drób oraz wytwarzać inne produkty rolne bez używania nawozów sztucznych i pestycydów.

Przed położoną na małym wzgórzu posesją właścicieli znajduje się sporych rozmiarów pastwisko, po którym biega kilkanaście dorodnych, mlecznych kóz i cztery kózki z tegorocznych wykotów. Gospodarz stosuje wypas trójpolowy przekładając ogrodzenie strzeżone przez elektrycznego „pastucha” co trzy dni w inne miejsce. W ten sposób kozy mają zabezpieczoną świeżą trawę. „Po kilku dniach wracamy ze stadkiem w to samo miejsce i kozy zajadają się młodymi pędami trawy. Do picia dostają wodę zmieszaną z serwatką. Bardzo to lubią. Można powiedzieć, że to swego rodzaju kozi deser, bo przed wyjściem na pastwisko zwierzęta karmione są sianem i innymi produktami w swojej noclegowani” – mówi z uśmiechem pan Bogusław dodając, że takie rozwiązanie zapewnia kozom odpowiednią ilość kalorycznej i smacznej paszy oraz pełen relaks. Młode kózki na wybiegu dokazują, zgodnie z powiedzeniem, że koza gotowa jest wejść nawet na drzewo. Nakarmione i zadowolone kozie matki dobrze opiekują się małymi i mają dużo mleka. „Matki karmią swoje małe prawie 8 tygodni, chociaż koźlęta już po dwóch tygodniach mają wykształcone drugie żołądki do przeżuwania i mogą zjadać wszystko to, czym karmi się matka” – podkreśla pan Bogusław, który wraz z trzynastoletnim synem Jakubem zajmuje się stadem. Do ich obowiązków należy również dojenie. Zdziwiłem się, że młodemu chłopakowi udaje się wydoić kozę, bo o tym, że nie jest to łatwa czynność, wiem z autopsji, gdyż w gospodarstwie rodziców również były kozy i nawet moja świętej pamięci mama nie lubiła ich doić. Pan Bogusław ma na to radę. W czasie udoju kozie trzeba dać do jedzenia to, co najbardziej lubi zjadać. Wtedy będzie spokojnie stała i nie będzie wierzgała.

„Mamy świeże organiczne mleko od naszych kózek. Robimy więc z niego różnego rodzaju napoje i sery. Od twarogu po sery dojrzewające, wędzone, z dodatkami ziół i innych dodatków. Wszystko sporządzamy w oparciu nasze oryginalne receptury, które opracowaliśmy na przestrzeni ostatnich kilku lat, gdy rozpoczynaliśmy naszą przygodę z farmerstwem ekologicznym na mniejszym gospodarstwie koło Woodstock. Dbamy o jakość i czystość koziej rasy. W gronie dorosłych osobniczek między innymi mamy czteroletnią przedstawicielkę rasy alpejskiej Saanen. Pochodzi z certyfikowanej farmy w Kalifornii. Tę rasę charakteryzuje wysoka mleczność, brak rogów i biała krótka sierść. W ciągu sezonu laktacyjnego potrafi dać od 600 do 2000 litrów mleka. Niestety, w tym roku urodziła nam dwa koziołki, a nie kózki, które powiększyłyby nasze stado. Jest również kozioł tej rasy. Wszystkie zwierzaki mają tutaj swój kozi raj” – mówi z uśmiechem oprowadzający mnie po farmie gospodarz.

Jak twierdzą znawcy tematu, zawarty w mleku kozim tłuszcz jest szybciej i łatwiej trawiony w układzie pokarmowym człowieka niż ten pochodzący z mleka krowiego. Dodatkowo mleko kozie bogate jest w krótko i średnio łańcuchowe kwasy tłuszczowe, co przyspiesza ich trawienie. Regularne picie takiego mleka powoduje zwiększenie objętości granulocytów we krwi, lepsze przyswajanie żelaza i miedzi oraz większą mineralizację kości u dzieci, większy poziom witaminy A i wapnia w plazmie oraz surowicy krwi. Ze względu na obecność selenu zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory oraz chorobę wieńcową. Obok wielu minerałów mleko posiada wyróżniające wartości smakowe. Szczególnie w przetworzonej formie mleka w postaci jogurtu, kefiru i serwatki. Panuje opinia, że mleko kozie jest szczególnie wskazane dla niemowląt i dzieci, u których występują symptomy alergii na mleko krowie.

Po wykładzie pana Bogusława o zbawczym wpływie koziego mleka na organizm przyszła pora na degustację zimnej serwatki i kefiru, którą można skwitować jednym stwierdzeniem „palce lizać”.

W czasie mojej wizytacji koziej zagrody pani Magdalena zajęta była przygotowaniem ciasta do wypieku chleba. Specjalnością licencjonowanej przydomowej piekarni są chleby orkiszowe pieczone według dwunastowiecznej receptury świętej Hildegardy. Dużą część stanowią wypieki bezglutenowe. Pieczone są również ekologiczne ciasta, krakersy i paluszki. „W procesie wypieku chleba używane są jedynie naturalne składniki. Mąka jest z pełnego przemiału. Nie używamy białego cukru ani żadnych konserwantów i uzdatniaczy. Zamiast wody bardzo często stosujemy serwatkę, kefir i kozi jogurt. Wszyscy bardzo sobie chwalą smak naszego chleba – podkreśla pani Magdalena dodając, że produkują żywność, którą sami jedzą. Na farmie jest wszystko, co niezbędne do zdrowego odżywiania. Jest miejsce na kozy i inne zwierzęta oraz ptaki. Jest miejsce na ogródek organiczny, jest troszeczkę lasu i pole za nim. Jest duża powierzchnia miejsce na rekreację, na pikniki dla domowników i dla gości.

Pani Magdalena, która kilka lat spędziła na kontaktach z osobami, które miały problemy zdrowotne i szukały naturalnych rozwiązań, przez wiele lat prowadziła zajęcia terapeutyczne w tym zakresie. Do tej pory w ramach czasu wolnego można spotkać ją w Art Gallery Kafe, gdzie prowadzi zajęcia. „To jest taki bukiet spraw, które mają jedną, wspólną podstawę. Wszystko się koncentruje na człowieku i jego zdrowiu. Zarówno fizycznym jak i psychicznym oraz emocjonalnym i mentalnym. Wszytko ma wspólne korzenie. Staramy się to wszystko poznać”.

Farmę „Kozi Raj” często wizytują podopieczni Wspólnoty Integracyjnej „Jaśmin”, której pan Bogusław jest członkiem. Uczestnicy wypadów do Marengo bardzo je sobie cenią. Dzieci mogą naocznie się przekonać, jak wyglądają zwierzęta i jak smakują zdrowe produkty. Jest dużo miejsca do zabawy z dala od miejskiego zgiełku. O tym, co na co dzień dzieje się na farmie „Kozi Raj”, można przekonać się wchodząc na FB, gdzie pan Bogusław publikuje liczne filmiki. I ja tam byłem, serwatkę i kefir piłem.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak