Największy amerykański portal zajmujący się rynkiem nieruchomości, Zillow, po raz kolejny obniżył prognozę dotyczącą cen domów. Według najnowszych szacunków w ciągu najbliższych 12 miesięcy średnie ceny nieruchomości w Stanach Zjednoczonych praktycznie się nie zmienią, a nawet mogą nieznacznie spaść.
Ekonomiści Zillow przewidują, że między majem 2026 a majem 2027 roku ceny domów w skali całego kraju obniżą się średnio o 0,2 proc. To kolejna korekta wcześniejszych prognoz. Jeszcze w kwietniu firma spodziewała się niewielkiego wzrostu cen o 0,1 proc., a w marcu prognozowała wzrost o 0,5 proc.
Nie oznacza to jednak załamania rynku. Obecnie ceny domów są średnio o 0,8 proc. wyższe niż przed rokiem, ale tempo wzrostu wyraźnie wyhamowało.
Dostępność mieszkań powinna się poprawiać
Zdaniem analityków jest to korzystny sygnał dla kupujących. Średnie płace w Stanach Zjednoczonych rosną obecnie znacznie szybciej niż ceny nieruchomości – średnio o około 3,5 proc. rocznie. Jeśli ten trend się utrzyma, a oprocentowanie kredytów hipotecznych nie wzrośnie gwałtownie, zakup domu powinien stopniowo stawać się bardziej dostępny.
Eksperci zwracają uwagę, że rynek wciąż odreagowuje wyjątkowo gwałtowny wzrost cen z okresu pandemii. Dzisiejsze spowolnienie jest więc raczej powrotem do bardziej normalnych warunków niż początkiem poważniejszego kryzysu.
Illinois zaskakuje. Rockford numerem 1 w USA
Choć Zillow przewiduje, że w skali całych Stanów ceny domów praktycznie się zatrzymają, Illinois pozostaje jednym z silniejszych rynków. Średnia wartość domów w stanie wzrosła w ciągu ostatnich 12 miesięcy o niemal 5 proc., a w Chicago o 3,5 proc. Oznacza to, że lokalny rynek nadal zachowuje się lepiej niż średnia krajowa.
Największych wzrostów cen Zillow spodziewa się przede wszystkim na Środkowym Zachodzie i północnym wschodzie kraju. Rockford został przez Zillow uznany za rynek z najlepszą prognozą wzrostu cen w całych Stanach Zjednoczonych. Według analityków ceny domów mają tam wzrosnąć o 4,3% w ciągu najbliższego roku – więcej niż w jakiejkolwiek innej dużej aglomeracji. Lokalni pośrednicy tłumaczą to przede wszystkim dostępnością cenową. Dom w Rockford jest nadal o kilkadziesiąt procent tańszy od średniej krajowej, dlatego coraz więcej kupujących przenosi się tam z droższych przedmieść Chicago oraz innych części kraju.
W czołówce znalazły się również Syracuse i Utica w stanie Nowy Jork, Atlantic City w New Jersey oraz Rochester.
To kolejny sygnał, że tańsze rynki mieszkaniowe, które nie doświadczyły spektakularnych wzrostów podczas pandemii, nadal cieszą się zainteresowaniem kupujących.
Największe spadki na Południu i Zachodzie
Odwrotna sytuacja ma wystąpić na części rynków południowych i zachodnich. Największy spadek cen Zillow prognozuje dla Houma w Luizjanie – aż o 6,6 proc. Tuż za nim znalazł się Austin w Teksasie z przewidywanym spadkiem o 6,1 proc.
Na liście miast z największymi prognozowanymi obniżkami znalazły się również Nowy Orlean, kilka innych miast Luizjany, San Francisco, San Antonio, Stockton i Santa Rosa w Kalifornii oraz Punta Gorda na Florydzie.
Szczególnie słabo wygląda obecnie rynek w południowo-zachodniej Florydzie – m.in. w rejonie Cape Coral, Fort Myers, Punta Gorda i Naples, gdzie po pandemicznym boomie przybyło ofert sprzedaży, a ceny zaczęły się stabilizować i to właśnie tam w ostatnim roku odnotowano największą presję na spadek cen.
Rynek w fazie stabilizacji
Analitycy Zillow nie przewidują ani nowej bańki cenowej, ani gwałtownego załamania. Ich scenariusz zakłada raczej spokojny, stabilny rynek, na którym wzrost dochodów Amerykanów stopniowo będzie doganiał ceny nieruchomości.
Dla osób planujących zakup domu może to oznaczać lepsze warunki niż jeszcze kilka lat temu. Sprzedający muszą natomiast liczyć się z tym, że czasy szybkich i niemal automatycznych wzrostów wartości nieruchomości prawdopodobnie na razie dobiegły końca.