Już 9 lipca międzynarodowe lotnisko w Palm Beach na Florydzie oficjalnie zmieni nazwę na President Donald J. Trump International Airport. Decyzja została podjęta przez władze stanu kilka miesięcy temu i mimo protestów części mieszkańców oraz lokalnych polityków wkrótce wejdzie w życie.
Zmiana jest efektem ustawy przyjętej przez legislaturę Florydy, którą w marcu podpisał gubernator Ron DeSantis. Władze lotniska zapewniają, że nowa nazwa nie wpłynie na funkcjonowanie portu ani obsługę pasażerów. Zmianie ulegną przede wszystkim oznaczenia i materiały informacyjne.
Decyzja od początku budzi jednak kontrowersje. Demokratyczna kongresmenka Lois Frankel, reprezentująca okręg obejmujący Palm Beach, uznała ją za przedwczesną i niesprawiedliwą. Jej zdaniem o nadawaniu nazw ważnym obiektom publicznym powinno się decydować dopiero po zakończeniu działalności publicznej osoby, która ma zostać uhonorowana, a cały proces powinien uwzględniać głos lokalnej społeczności.
Przedstawiciele lotniska przyznają, że otrzymali wiele opinii – zarówno popierających zmianę, jak i jej przeciwnych. Podkreślają jednak, że decyzja została podjęta na szczeblu stanowym, dlatego zarząd lotniska nie ma możliwości jej zmienić.
W maju komisarze powiatu Palm Beach zatwierdzili również umowę licencyjną dotyczącą wykorzystania nazwiska Donalda Trumpa. Wcześniej Trump Organization zarejestrowała znak towarowy umożliwiający używanie nazwy „Donald J. Trump” w odniesieniu do lotnisk. Firma zapewniła, że ani prezydent, ani jego rodzina nie zamierzają czerpać z tego korzyści finansowych. Celem rejestracji ma być jedynie ochrona nazwy przed jej nieuprawnionym wykorzystaniem.
Biały Dom z zadowoleniem przyjął informację o nadaniu lotnisku imienia urzędującego prezydenta. Syn prezydenta, Eric Trump, opublikował w mediach społecznościowych projekt nowego logo portu lotniczego, pisząc, że jego ojciec w pełni zasłużył na takie wyróżnienie.
„Nikt nie zasługuje bardziej na ten niesamowity zaszczyt niż @realDonaldTrump” – napisał Eric Trump w mediach społecznościowych. „Gratulacje, tato!”
Nie tylko Trump
Choć decyzja dotycząca lotniska w Palm Beach wywołała gorącą dyskusję, Donald Trump nie będzie pierwszym amerykańskim prezydentem, którego nazwisko znajdzie się w nazwie portu lotniczego. W Stanach Zjednoczonych działa obecnie dwanaście lotnisk noszących imiona byłych lub obecnych gospodarzy Białego Domu.
Najbardziej znanym jest nowojorskie John F. Kennedy International Airport, które otrzymało imię zamordowanego prezydenta już miesiąc po jego śmierci w 1963 roku. W Houston w Teksasie znajduje się George Bush Intercontinental Airport, nazwane na cześć George'a H.W. Busha, a w pobliżu stolicy kraju działa Ronald Reagan Washington National Airport (Arlington County, Virginia).
Do tego grona należą także
- Gerald R. Ford International Airport – Grand Rapids, Michigan
- Abraham Lincoln Capital Airport – powiat Sangamon, Illinois
- Bill and Hillary Clinton National Airport – Little Rock, Arkansas
- Wichita Dwight D. Eisenhower National Airport – Wichita, Kansas
- Dickinson Theodore Roosevelt Regional Airport – Dickinson, Dakota Północna
- John F. Kennedy Memorial Airport – powiat Ashland, Wisconsin
- Jimmy Carter Regional Airport – powiat Sumter, Georgia
- Roosevelt Memorial Airport – powiat Meriwether, Georgia
- Harry S. Truman Regional Airport – powiat Lafayette, Missouri
Wyjątek od reguły
Większość amerykańskich lotnisk noszących imiona prezydentów została nazwana na ich cześć już po zakończeniu życia lub wiele lat po opuszczeniu Białego Domu. Wyjątkiem jest Bill and Hillary Clinton National Airport w Little Rock w stanie Arkansas, którego nazwę zmieniono w 2012 roku, gdy Bill Clinton pozostawał jedynym żyjącym byłym prezydentem uhonorowanym w ten sposób.
Jeśli zgodnie z planem 9 lipca lotnisko w Palm Beach oficjalnie zmieni nazwę, Donald Trump dołączy do tego elitarnego grona jako kolejny prezydent posiadający własny port lotniczy – i jednocześnie drugi, który otrzymał takie wyróżnienie jeszcze za życia.