Śledczy wciąż próbują ustalić, co skłoniło byłego żołnierza piechoty morskiej do ataku na kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich w Grand Blanc Township, na północ od Detroit. W niedzielny poranek mężczyzna wjechał w budynek pickupem, a następnie otworzył ogień do wiernych zgromadzonych na nabożeństwie. Zginęły co najmniej cztery osoby, osiem zostało rannych, a świątynia stanęła w płomieniach.
Poszukiwanie ofiar w zgliszczach
W poniedziałek na terenie pogorzeliska trwały prace ekip ratunkowych w białych kombinezonach i kaskach. Strażacy i policjanci przeczesywali ruiny, ponieważ nadal nie wiadomo, czy w środku nie znajdowały się kolejne ofiary. Wnętrze budynku zostało niemal całkowicie zniszczone – spłonęła wieża i nawa główna, ocalały tylko zewnętrzne mury i kilka bocznych pomieszczeń. Przed kościołem wciąż stał srebrny pickup z dwiema amerykańskimi flagami, wbity w zburzoną ceglaną ścianę.
Sprawca i motyw
Napastnika zidentyfikowano jako 40-letniego Thomasa Jacoba Sanforda z pobliskiego Burton, który zginął od kul funkcjonariuszy. Według FBI był to „akt ukierunkowanej przemocy”. Federalni potwierdzili, że Sanford służył w Korpusie Piechoty Morskiej od 2004 do 2008 roku, odbył siedmiomiesięczną misję w Iraku i zakończył służbę w stopniu sierżanta. Na razie nie wiadomo, czy miał osobiste powiązania z Kościołem mormońskim, ale władze federalne nie wykluczają, że działał z nienawiści do wyznawców tej religii.
Podczas przeszukania jego domu użyto robota, lecz śledczy nie zdradzili, co znaleziono. Wiadomo, że Sanford miał przy sobie benzynę i materiały wybuchowe. Policja nie potwierdziła jednak, czy zostały one użyte. Do wymiany ognia z funkcjonariuszami doszło niemal natychmiast po zgłoszeniu – napastnik został zastrzelony na miejscu.
Rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała, że śledczy badają, jak szczegółowo zaplanowano atak i czy pozostały jakiekolwiek wskazówki dotyczące motywu.
Fala przemocy w miejscach kultu
Atak w Michigan jest już drugim zamachem na kościół w USA w ciągu zaledwie miesiąca. W sierpniu w Minneapolis zginęło dwoje dzieci podczas strzelaniny w kościele Zwiastowania Pańskiego. To również kolejna masowa strzelanina w ciągu niecałych 24 godzin – w sobotę w Karolinie Północnej mężczyzna z łodzi ostrzelał tłum, zabijając trzy osoby i raniąc pięć.
Prezydent Donald Trump złożył kondolencje i wezwał do modlitwy za ofiary. „Epidemia przemocy w naszym kraju musi się skończyć natychmiast” – napisał na platformie społecznościowej.
Wstrząśnięta społeczność
W Grand Blanc Township i okolicznych miejscowościach panuje atmosfera szoku. Wierni z innych kościołów mormońskich byli ewakuowani, gdy tylko pojawiły się wieści o ataku. – Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci. Kościół traktujemy jako schronienie, miejsce pokoju i modlitwy – mówił Brandt Malone, członek wspólnoty.
W niedzielę wieczorem około stu mieszkańców zebrało się na modlitwie w pobliskim kościele chrześcijańskim niedenominacyjnym. Niektórzy płakali, inni trzymali się za ręce. „Żyjemy w trudnych czasach, jesteśmy zmęczeni złem, które nas otacza” – powiedział pastor Chuck Lindsey. – Ale Pan jest naszym schronieniem.
Szkoły publiczne w Grand Blanc ogłosiły dzień wolny. Gubernator Michigan Gretchen Whitmer podkreśliła, że po raz kolejny do tragedii doszło w miejscu, które powinno być symbolem wspólnoty i bezpieczeństwa. – Moje serce pęka – powiedziała. – Każdy taki akt przemocy boli równie mocno, niezależnie od tego, jak często do niego dochodzi.