80. rocznica wywózek na Syberię
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

16 lutego odbyły się w Chicago polonijne uroczystości upamiętniające ofiary rozpoczętej 80 lat temu wywózki Polaków na Syberię.

„Osiemdziesiąt lat temu Wy i setki tysięcy naszych rodaków zostało bezprawnie wyrwanych ze swoich domostw. W bydlęcych, nieogrzewanych wagonach przebyliście drogę znaczoną setkami ofiar głodu i mrozu, aby po kilkutygodniowej podróży dotrzeć na miejsce swojej katorgi, skąd wielu z was nigdy już nie powróciło do swojej ukochanej Polski. Dziękujmy Bogu za dar długiego życia dla was, że wciąż możecie dawać świadectwo zbrodni i krzywdy wyrządzonej wam i tysiącom innych obywateli polskich w łagrach Workuty czy stepach Kazachstanu. Musimy o tym pamiętać i tę pamięć przekazywać kolejnym pokoleniom” – powiedziała Barbara Kożuchowska zapraszając uczestników rocznicowych uroczystości do uczczenia minutą ciszy tych, którym nie dane było powrócić z Sybiru.

Gehennę syberyjskiej zsyłki w okolicznościowym programie artystycznym przypomnieli członkowie harcerskiego zespołu „Wichry”. O tragedii sprzed osiemdziesięciu lat mówił prezes Związku Sybiraków Eugeniusz Chmielowski. Do historii zsyłek w kolejnych odsłonach niedzielnej uroczystości nawiązała Barbara Kożuchowska. Rozpoczęły się one już w okresie wojen Stefana Batorego z państwem moskiewskim. Dwa wieki później zsyłka nabrała charakteru politycznego. Na Syberię trafili uczestnicy Konfederacji Barskiej i Powstania Kościuszkowskiego. Polscy jeńcy szli na Syberię po klęsce Napoleona, po upadku Powstania Listopadowego i Powstania Styczniowego. W XIX wieku liczne grono zesłańców stanowili członkowie tajnych towarzystw działających na terenie zaboru rosyjskiego.

„Ci sprzed wieków są nam nieznani. Nawet bezimienne krzyże nie pozostały. A ci ostatni, daj Boże, żeby byli ostatni, ci ostatni zesłańcy są nam znani z imienia i nazwiska. To wasi rodzice, krewni, sąsiedzi, wychowawcy, kapłani, lekarze. Ich liczne rzesze zostały w kraju krasnojarskim, ałtajskim, w katowniach Łubianki i kopalniach nad Kołymą. Zamordowani strzałem w tył głowy leżą w lesie katyńskim. Musimy o nich pamiętać. Jest to pamięć konieczna, żeby powtarzać, żeby mówić, żeby karty historii były zapisane ich i waszą krzywdą, bólem i cierpieniem, żeby wszystko znalazło miejsce w sercu i pamięci kolejnych pokoleń Polaków (…). O zbrodniach nie wolno milczeć. Krzywdy można przebaczyć, ale nie zapomnieć” – apelowała Barbara Kożuchowska.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak