Coraz więcej Amerykanów zgłasza kontakt ze zwierzętami chorymi lub podejrzewanymi o zakażenie wścieklizną. Centers for Disease Control and Prevention (CDC) wydało nowe ostrzeżenie dla lekarzy, zwracając uwagę nie tylko na wzrost liczby takich przypadków, ale również na błędy popełniane przy stosowaniu leczenia zapobiegającego rozwojowi choroby po potencjalnym zakażeniu.
W lipcu i sierpniu liczba kierowanych do CDC zapytań dotyczących wścieklizny była o 17 proc. wyższa niż w tym samym okresie 2025 roku. Federalna agencja zwraca uwagę na kilka niedawnych ognisk choroby oraz przypadków, w których kontakt z zakażonym zwierzęciem mogło mieć jednocześnie wiele osób.
Znacznie wzrosło również wykorzystanie środków podawanych po potencjalnym kontakcie z wirusem. W tym roku użycie szczepionek przeciwko wściekliźnie zwiększyło się o 33 proc., a immunoglobuliny przeciw wściekliźnie – o 76 proc.
Od nietoperzy po kozy w mini zoo
W ostatnich miesiącach przypadki zakażonych zwierząt pojawiały się w różnych częściach kraju.
W Suffolk w Wirginii wściekliznę potwierdzono u szopa pracza, a w Luizjanie u psa. W Elmira w stanie Nowy Jork zakażenie wykryto u kilku kotów i skunksów. Zakażonego nietoperza znaleziono również w budynku z prysznicami na terenie Parku Narodowego Yosemite.
Nietypowy przypadek odnotowano w Raleigh w Karolinie Północnej, gdzie mieszkańcy wyciągnęli z jeziora tonącego nietoperza. Późniejsze badania wykazały, że zwierzę było zakażone wścieklizną, choć według lokalnych służb kontakt ludzi z nim był minimalny lub nie było go wcale.
Znacznie większą skalę miał inny przypadek w tym samym stanie. Niemal 300 osób mogło zostać narażonych na kontakt z wirusem za pośrednictwem małych kóz należących do mobilnego mini zoo.
CDC przypomina, że w Stanach Zjednoczonych zwierzętami najczęściej kojarzonymi z ryzykiem zakażenia człowieka są nietoperze, szopy pracze, skunksy i lisy.
Choroba rzadka, ale niezwykle niebezpieczna
Każdego roku około 1,4 mln Amerykanów zgłasza się po pomoc medyczną po możliwym kontakcie z wirusem wścieklizny. Mimo tak dużej liczby potencjalnych ekspozycji liczba zgonów pozostaje bardzo niska – w USA umiera z tego powodu mniej niż 10 osób rocznie.
To ogromna różnica w porównaniu z okresem sprzed 1960 roku, kiedy wścieklizna powodowała w Stanach Zjednoczonych setki zgonów rocznie.
Tak niska śmiertelność jest jednak możliwa przede wszystkim dzięki skutecznemu postępowaniu po potencjalnym zakażeniu. Wścieklizna jest bowiem chorobą, w przypadku której moment rozpoczęcia leczenia ma zasadnicze znaczenie.
Gdy pojawią się objawy kliniczne, choroba jest niemal zawsze śmiertelna. Dlatego nie należy czekać na pierwsze symptomy, aby zgłosić się do lekarza.
Po ugryzieniu, zadrapaniu lub innym potencjalnie niebezpiecznym kontakcie ze zwierzęciem ranę należy natychmiast dokładnie umyć wodą z mydłem, a następnie skontaktować się z lekarzem lub lokalnymi służbami zdrowia.
Szczepienie po kontakcie może uratować życie
Osobom, które mogły zostać narażone na zakażenie, lekarz może zalecić tzw. profilaktykę poekspozycyjną – PEP, czyli post-exposure prophylaxis.
Obejmuje ona dokładne oczyszczenie miejsca kontaktu z wirusem oraz serię szczepień przeciwko wściekliźnie. Osoby, które wcześniej nie były szczepione przeciw tej chorobie, mogą również otrzymać immunoglobulinę przeciw wściekliźnie.
Celem jest powstrzymanie wirusa, zanim dotrze do centralnego układu nerwowego i pojawią się objawy choroby.
CDC zwraca jednak uwagę, że w ostatnim czasie odnotowywano błędy związane z podawaniem profilaktyki poekspozycyjnej. Właśnie dlatego w najnowszym komunikacie agencja przypomniała lekarzom o konieczności dokładnej oceny ryzyka i stosowania aktualnych zaleceń dotyczących PEP.
Leczenie może być również bardzo kosztowne. Według CDC całkowity koszt profilaktyki po ekspozycji na wściekliznę może wynosić od około 11 do 14 tysięcy dolarów.
Objawy mogą pojawić się dopiero po wielu tygodniach
Pierwsze objawy wścieklizny mogą przypominać grypę. Pojawia się gorączka, ból głowy, osłabienie i ogólne złe samopoczucie. W miejscu ugryzienia może wystąpić ból, mrowienie, pieczenie lub swędzenie.
Problem polega na tym, że symptomy nie zawsze pojawiają się szybko. Od zakażenia do wystąpienia pierwszych objawów mogą minąć tygodnie, a nawet miesiące.
W kolejnej fazie choroba atakuje układ nerwowy. Mogą wystąpić niepokój, dezorientacja, pobudzenie i halucynacje, problemy z przełykaniem oraz nadmierne wydzielanie śliny. Jednym z najbardziej charakterystycznych objawów zaawansowanej wścieklizny jest wodowstręt – bolesne skurcze mięśni podczas próby przełykania płynów.
Właśnie dlatego brak objawów bezpośrednio po kontakcie ze zwierzęciem nie oznacza, że można zignorować ugryzienie lub zadrapanie.
CDC zaleca również regularne szczepienie psów, kotów i innych zwierząt domowych przeciwko wściekliźnie oraz unikanie kontaktu z dzikimi zwierzętami – szczególnie tymi, które zachowują się nietypowo, są ranne, chore lub martwe.
Szczególną ostrożność należy zachować w przypadku nietoperzy. Po każdym możliwym kontakcie z dzikim zwierzęciem, zwłaszcza po ugryzieniu lub zadrapaniu, warto skonsultować sytuację z lekarzem zamiast czekać na pojawienie się objawów.
W przypadku wścieklizny ta różnica jest kluczowa: profilaktyka zastosowana odpowiednio wcześnie może zapobiec chorobie, natomiast po wystąpieniu jej objawów możliwości skutecznego leczenia są skrajnie ograniczone.