----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

31 sierpnia 2026

Udostępnij znajomym:

Pacjenci sięgający po nowy lek na receptę zwykle zakładają, że zanim trafił on do aptek, przeszedł długą serię badań klinicznych, a jego skuteczność i bezpieczeństwo zostały wielokrotnie sprawdzone. Najnowsza analiza pokazuje jednak, że w ostatnich latach amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) coraz częściej zatwierdza nowe preparaty na podstawie znacznie mniejszej liczby badań niż jeszcze kilka lat temu.

Naukowcy przeanalizowali wszystkie nowe leki zatwierdzone przez FDA w latach 2016–2024 oraz 6,763 związane z nimi badania kliniczne. Wyniki, opublikowane w czasopiśmie naukowym „PLOS One”, wskazują na bardzo wyraźną zmianę. W 2016 roku 59.1 proc. nowych leków otrzymało zgodę na podstawie co najmniej trzech badań. W 2024 roku odsetek ten wynosił już tylko 5.6 proc. Jednocześnie aż 69.4 proc. leków zatwierdzonych w 2024 roku opierało się na wynikach zaledwie jednego badania klinicznego.

Autorzy analizy zwracają również uwagę na dwa inne zjawiska: coraz większy udział przemysłu farmaceutycznego w finansowaniu badań oraz długi czas oczekiwania na publiczne udostępnienie ich wyników.

Zmiany następowały w latach po przyjęciu w 2016 roku ustawy 21st Century Cures Act, która dała FDA większą elastyczność przy ocenie dowodów potrzebnych do zatwierdzania nowych terapii. Naukowcy podkreślają jednak, że ich analiza nie pozwala stwierdzić, iż to właśnie ta ustawa doprowadziła do spadku liczby badań. Znaczenie mogły mieć również inne czynniki, m.in. rosnąca liczba nowych leków onkologicznych i przeznaczonych do leczenia rzadkich chorób, zmiany w sposobie prowadzenia badań klinicznych oraz pandemia COVID-19.

Z ponad trzech badań do niespełna półtora

Badacze zestawili informacje dotyczące wszystkich nowych leków zatwierdzonych przez FDA w latach 2016–2024 z danymi znajdującymi się w prowadzonej przez National Library of Medicine bazie ClinicalTrials.gov. Dzięki temu mogli ustalić nie tylko liczbę badań przypadających na poszczególne leki, ale również źródła ich finansowania oraz czas potrzebny na opublikowanie wyników.

W 2016 roku na jeden zatwierdzony lek przypadało średnio 3.41 badania klinicznego. Do 2024 roku liczba ta spadła do zaledwie 1.39.

W 2023 roku odnotowano niewielkie, chwilowe odwrócenie tego trendu, jednak było ono przede wszystkim efektem jednego preparatu – leku na cukrzycę Brenzavvy, którego zatwierdzenie opierało się na dziewięciu badaniach. Po jego wyłączeniu średnia dla 2023 roku wynosiła 1.85 badania, co odpowiadało ogólnemu kierunkowi obserwowanemu w analizowanym okresie.

Jeszcze wyraźniej zmieniły się źródła finansowania. W 2016 roku przemysł farmaceutyczny finansował mniej niż połowę analizowanych badań. W 2024 roku jego udział przekroczył 80 proc.

Jednocześnie malało znaczenie badań finansowanych przez National Institutes of Health (NIH). W 2016 roku stanowiły one niespełna 3 proc. wszystkich analizowanych badań, a w 2023 roku już mniej niż 0.5 proc. Stało się tak pomimo tego, że ogólny budżet NIH w tym okresie pozostawał na podobnym poziomie lub wzrastał.

Dlaczego liczba badań ma znaczenie

Wymóg przeprowadzenia więcej niż jednego niezależnego badania nie jest jedynie formalnością. Chodzi przede wszystkim o możliwość powtórzenia eksperymentu i sprawdzenia, czy uzyskane wcześniej rezultaty zostaną potwierdzone.

Jeżeli drugie badanie prowadzi do podobnych wniosków jak pierwsze, maleje ryzyko, że wcześniejszy wynik był przypadkowy albo został zaburzony przez czynniki, których badacze nie uwzględnili. Zasada potwierdzania wyników w kolejnych badaniach odgrywała ważną rolę w amerykańskim systemie zatwierdzania leków od lat 60. XX wieku.

Proces stopniowego odchodzenia od dużej liczby badań rozpoczął się znacznie wcześniej niż okres objęty najnowszą analizą. Dane pokazują jednak, że po 2016 roku wyraźnie przyspieszył.

Nie oznacza to automatycznie, że nowe leki są mniej bezpieczne. Przy ocenie preparatu znaczenie mają także m.in. liczba uczestników badania, jego konstrukcja, rodzaj leczonej choroby oraz jakość zgromadzonych dowodów. Autorzy analizy podkreślają, że ich badanie nie wykazało, iż obecny sposób zatwierdzania leków zwiększa zagrożenie dla pacjentów.

Pokazuje natomiast, że w systemie jest dziś znacznie mniej możliwości niezależnego potwierdzenia wcześniejszych wyników.

Na wyniki badań trzeba czekać latami

Osobnym problemem jest czas, po jakim rezultaty badań klinicznych stają się dostępne publicznie.

Zgodnie z przepisami obowiązującymi od 2017 roku sponsorzy badań powinni publikować ich wyniki w ciągu roku od zakończenia badania. Za niedotrzymanie tego terminu mogą grozić kary sięgające 10 tys. dolarów dziennie, maksymalnie do 1 mln dolarów.

W praktyce egzekwowanie tych przepisów było jednak bardzo ograniczone. Do 2021 roku FDA wystosowała zaledwie cztery zawiadomienia dotyczące nieprzestrzegania wymogów i nie pobrała z tego tytułu żadnej kary. Według przytoczonych w analizie szacunków potencjalne niewyegzekwowane kary mogły sięgać około 19 mld dolarów – ponad pięciokrotnie więcej niż cały budżet FDA na rok fiskalny 2025.

Dane dotyczące czasu publikowania wyników również pokazują skalę problemu. W przypadku badań zakończonych w 2016 roku rezultaty pojawiały się publicznie średnio po 840.7 dniach, czyli po ponad dwóch latach. W 2020 roku średni czas oczekiwania wzrósł aż do 1,226 dni, czyli ponad trzech lat.

W kolejnych latach sytuacja zaczęła się poprawiać, ale opóźnienia nadal pozostawały znacznie większe niż przewidziany prawem roczny termin.

Mniej badań, więcej pieniędzy przemysłu

Autorzy zwracają uwagę, że obserwowane zmiany nakładają się na siebie. Z jednej strony liczba badań wykorzystywanych przy zatwierdzaniu nowych leków systematycznie spada. Z drugiej – coraz większa część tych badań finansowana jest przez firmy produkujące oceniane preparaty.

Ma to znaczenie, ponieważ wcześniejsze analizy wskazywały, że badania finansowane przez przemysł częściej przynoszą wyniki korzystne dla produktu sponsora.

Większość najważniejszych dowodów przedstawianych FDA nadal pochodziła z późniejszych etapów badań klinicznych, prowadzonych stosunkowo krótko przed wprowadzeniem leku na rynek. Zdaniem autorów oznacza to, że spadek liczby badań nie wynika jedynie z zastępowania kosztownych badań końcowych mniejszymi badaniami na wcześniejszych etapach. Po prostu na każdy zatwierdzony lek przypadało coraz mniej badań potwierdzających jego działanie.

Trend ten utrzymywał się przez cały dziewięcioletni okres objęty analizą. Jednocześnie w Kongresie pojawiają się propozycje kolejnych zmian, określanych czasem jako Cures 2.0, które mogą jeszcze bardziej przyspieszyć proces wprowadzania nowych terapii.

Szybszy dostęp do nowych leków może być szczególnie ważny dla pacjentów cierpiących na ciężkie lub rzadkie choroby, dla których nie istnieją skuteczne terapie. Najnowsze dane pokazują jednak drugą stronę tego procesu: w ciągu niespełna dekady liczba badań stanowiących podstawę decyzji o dopuszczeniu nowych leków do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych zmniejszyła się bardzo wyraźnie.

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor