Kupujemy jogurt, sprawdzamy datę ważności i wrzucamy go do koszyka. Rzadziej zastanawiamy się, co dzieje się na styku jedzenia z plastikowym kubeczkiem, folią czy wewnętrzną powłoką puszki. Tymczasem nowe badanie pokazuje, że właśnie tam pozostaje wiele niewiadomych.
Naukowcy z Food Packaging Forum Foundation przeanalizowali ponad 15 tysięcy substancji chemicznych, które mogą mieć kontakt z żywnością podczas jej produkcji, przetwarzania i pakowania. Lista powstała m.in. na podstawie danych instytucji nadzorujących bezpieczeństwo żywności ze Stanów Zjednoczonych, Chin, Japonii, Europy i Ameryki Południowej.
Spośród wszystkich przeanalizowanych substancji 1 222 uznano za priorytetowe ze względu na znane zagrożenia dla zdrowia, takie jak działanie rakotwórcze czy szkodliwy wpływ na układ rozrodczy. Jeszcze bardziej zwraca uwagę fakt, iż w przypadku 87 procent, czyli ponad 13 200 substancji, brakuje wystarczających publicznie dostępnych informacji, aby niezależni naukowcy mogli właściwie ocenić potencjalne ryzyko.
Według współautorki badania Jane Muncke konsumenci zwykle zakładają, że skoro regulatorzy dopuścili określoną substancję do stosowania w materiałach mających kontakt z jedzeniem, wcześniej została ona dokładnie przebadana pod względem bezpieczeństwa. „Ale tak nie jest” – zauważa.
Co może przenikać do jedzenia
Najbardziej niepokojące substancje podzielono na cztery grupy według siły dowodów na kontakt człowieka z nimi. Do najwyższej kategorii trafiły 94 substancje, o których wiadomo, że mogą przenikać do jedzenia i które wykryto już w mleku matki, krwi lub innych próbkach pobranych od ludzi.
PFAS, nazywane „wiecznymi chemikaliami”, nadają opakowaniom odporność na tłuszcz i wodę, ale niektóre mogą szkodzić wątrobie i układowi odpornościowemu. Styren, wykorzystywany przy produkcji pojemników na żywność, jest uznawany za prawdopodobny czynnik rakotwórczy. Ftalany zwiększające elastyczność tworzyw sztucznych mogą zaburzać gospodarkę hormonalną. Na liście znalazł się również bisfenol A, czyli BPA, stosowany m.in. w powłokach puszek.
Badania wykrywały te i inne związki przenikające z opakowań do bardzo różnych produktów – od wody i mleka dla niemowląt po sok pomarańczowy, jogurty, lody, oleje i ciasta.
W drugiej kategorii znalazły się kolejne 264 niebezpieczne substancje, o których wiadomo, że mogą migrować do żywności, choć dotąd nie wykryto ich w badaniach próbek pobranych od ludzi.
Nie wszystkie związki trafiają do opakowań celowo. Część może być zanieczyszczeniem lub produktem ubocznym produkcji, a identyfikację innych utrudnia tajemnica handlowa chroniąca skład materiałów.
Szczególna uwaga na żywność dla niemowląt
Jane Muncke szczególnie zwraca uwagę na plastikowe saszetki z sokami i przecierami dla najmłodszych. We wcześniejszym badaniu jej zespół znalazł dowody na przenikanie z takich opakowań ponad 330 substancji, w tym prawie 80 uznawanych za niebezpieczne.
Jednym z powodów jest sama konstrukcja opakowania. Przy niewielkiej porcji jedzenia stosunek powierzchni saszetki do ilości produktu jest znacznie większy niż w przypadku większych opakowań. Do tego saszetki są sterylizowane przy użyciu wysokiej temperatury, która może zwiększać migrację substancji chemicznych i sprzyjać powstawaniu mikroplastiku.
Nie oznacza to, że każda saszetka z przecierem stanowi zagrożenie dla dziecka. Pokazuje jednak, dlaczego naukowcy chcą dokładniejszych badań materiałów używanych do pakowania żywności dla najmłodszych.
Co można zmienić
Jeżeli związki mają podobną budowę i właściwości, a część z nich została uznana za niebezpieczną, zdaniem naukowców cała grupa powinna być dokładniej kontrolowana. Takie podejście zastosowała Unia Europejska, proponując w 2023 roku ograniczenie PFAS jako grupy.
Organizacje reprezentujące przemysł chemiczny i producentów opakowań nie odpowiedziały autorom materiału na pytania dotyczące udostępniania informacji o zagrożeniach i wycofywania niebezpiecznych substancji. Food Packaging Coalition podkreśla jednak, że opakowania projektowane są tak, aby ograniczać przenikanie ich składników do żywności i są bezpieczne przy prawidłowym użytkowaniu.
Badanie nie oznacza więc, że żywność sprzedawana w plastikowych opakowaniach jest automatycznie niebezpieczna. Pokazuje natomiast, jak wiele wciąż nie wiadomo o tysiącach substancji, z którymi jedzenie może mieć kontakt, zanim trafi na nasz stół.
Przy kolejnych zakupach warto jednak spojrzeć nie tylko na skład produktu i datę ważności, ale w czym on do nas dotarł.