Seria nietypowych incydentów na chicagowskich lotniskach zwraca uwagę pasażerów i ekspertów lotniczych. W środę na O’Hare doszło do kolejnego uszkodzenia opon samolotu – już czwartego na tym lotnisku w sierpniu i co najmniej piątego w tym miesiącu w Chicago.
Tym razem problem pojawił się w samolocie American Airlines lecącym do Charlotte. Lot 3280 miał wystartować w środę po południu, jednak około godz. 2:30, podczas kołowania przed odlotem, uszkodzeniu uległy dwie opony.
Pasażerowie opuścili maszynę po schodach, a następnie zostali przewiezieni autobusem do terminalu.
„Poczułam ulgę, bo nie chciałam znaleźć się w powietrzu i, nie daj Boże, później próbować lądować z uszkodzonymi oponami” – powiedziała pasażerka Jen Jackson.
Nikomu nic się nie stało. American Airlines poinformowały, że podróżni zostali przeniesieni do innego samolotu, którym mieli kontynuować lot do Charlotte.
Pięć przypadków w ciągu jednego miesiąca
Środowy incydent był co najmniej piątym przypadkiem uszkodzenia opon samolotu na chicagowskich lotniskach w sierpniu. Cztery z nich wydarzyły się na O’Hare.
3 sierpnia podczas lądowania na Midway Airport doszło do uszkodzenia opon przedniego podwozia samolotu Southwest Airlines, lot 1243, znanego również jako „California One”.
13 sierpnia opona pękła w samolocie United Airlines, lot 455, podczas startu z O’Hare. Cztery dni później, 17 sierpnia, w odstępie zaledwie kilku godzin na tym samym lotnisku odnotowano problemy z oponami w dwóch kolejnych samolotach.
Incydenty dotyczyły maszyn należących do United, American i Southwest Airlines i dochodziło do nich na różnych etapach operacji – podczas lądowania, startu lub przygotowania do odlotu. W żadnym przypadku nie odnotowano obrażeń.
Eksperci: takie zdarzenia nadal są rzadkie
Choć kilka podobnych przypadków w krótkim czasie może budzić niepokój, eksperci podkreślają, że przy tysiącach operacji lotniczych wykonywanych każdego dnia na chicagowskich lotniskach tego rodzaju awarie nadal należą do rzadkości. Przyczyn uszkodzenia opony może być wiele, a same opony lotnicze są projektowane tak, aby wytrzymywać ogromne obciążenia.
„Są zaprojektowane tak, aby znosić takie przeciążenia” – powiedział Eric Jones, dziekan wydziału lotnictwa w Cape Cod Community College. „Nawet jeśli dojdzie do awarii, następuje ona w sposób, który nie powinien uszkodzić samolotu ani spowodować jego gwałtownego zjechania w jedną stronę. W konstrukcję tych opon wkłada się ogromną ilość pracy inżynieryjnej, aby były w stanie wytrzymać siły, z jakimi mamy do czynienia”.
Władze lotnicze zapewniają, że seria ostatnich zdarzeń nie oznacza, iż podróżowanie samolotami stało się mniej bezpieczne.
Chicago Department of Aviation poinformował w ubiegłym tygodniu, że wspólnie z Federal Aviation Administration oraz liniami lotniczymi bada przyczyny incydentów. Jak dotąd nie wskazano jednak jednego czynnika, który mógłby wyjaśnić serię uszkodzeń opon.
American Airlines przekazały w oświadczeniu, że problem z oponą w locie 3280 pojawił się krótko po odjeździe samolotu od bramki na O’Hare. Pasażerowie bezpiecznie wrócili do terminalu i zostali skierowani do maszyny zastępczej.
Linia przeprosiła podróżnych za niedogodności i zakłócenie ich planów podróży.