----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Przez Chicago przeszła właśnie fala protestów związanych z zabójstwem 13-letniego Adama Toledo, zastrzelonego przez policjanta, a teraz władze miasta przygotowują się na możliwe zamieszki w momencie, gdy cały naród czeka na ogłoszenie wyroku w procesie Dereka Chauvina.

Niektóre sklepy i biznesy w centrum miasta zabiły już oknami drzwi i okna, przygotowując się na możliwe akty wandalizmu, jaki miały miejsce zeszłego lata, po śmierci George’a Floyda w Minneapolis.

Na niebezpieczeństwo trzeba reagować odważnymi decyzjami. Gubernator J.B. Pritzker oddelegował żołnierzy Gwardii Narodowej do Chicago - zrobił to na prośbę burmistrz Lightfoot. Członkowie formacji wraz z funkcjonariuszami policji stanowej zostali wysłani do Wietrznego Miasta we wtorek, aby w razie potrzeby wesprzeć chicagowski departament policji.

We wtorek ma zostać ogłoszony wyrok w sprawie byłego już funkcjonariusza policji Dereka Chauvina, który w ubiegłym roku w Minneapolis zamordował podczas jednej z interwencji Afroamerykanina George’a Floyda, przyciskając jego szyję do ziemi przez niemal 10 minut. W poniedziałek prawnicy obu stron wygłosili mowy końcowe, po czym obrady rozpoczęła ława przysięgłych. Proces jest więc na ostatnim etapie, a większość amerykańskich miast, w tym także Chicago chce zabezpieczyć się na wypadek ewentualnych manifestacji po ogłoszeniu wyroku. Chodzi głównie o te związane z ruchem Black Lives Matter, które mogą nie mieć pokojowego charakteru.

„Trzeba zabezpieczyć podstawowe prawa mieszkańców Chicago i stanu Illinois. Ważne jest, aby ci, którzy chcą pokojowo protestować przeciwko systemowemu rasizmowi i niesprawiedliwości ze strony poszczególnych organów mogli zrobić to w normalnych warunkach. Członkowie Gwardii i policji stanowej będą wspierać wysiłki miasta Chicago na rzecz ochrony praw demonstrantów i zapewnienia bezpieczeństwa naszym rodzinom” – powiedział gubernator J.B. Pritzker.

Gwardziści będą odpowiedzialni głównie za zarządzanie i zabezpieczanie zamkniętych fragmentów chicagowskich ulic, a za koordynację będzie odpowiadało chicagowskie Biuro Zarządzania Kryzysowego, które już zapowiedziało, że do torowania korytarzy i zabezpieczania miasta zostaną użyte pojazdy należące do służb komunalnych – przede wszystkim śmieciarki. Urzędnicy powiedzieli, że na chwilę obecną nie mają planów podniesienia miejskich mostów w celu ograniczenia transportu. Z kolei Lori Lightfoot przekazała, że do chwili obecnej nie dotarły do niej żadne informacje mogące świadczyć o tym, że protesty, które niemal na pewno odbędą się w Chicago nie będą przebiegać pokojowo.

„Nasze miasto ma długą historię pokojowego manifestowania swoich praw wynikających z Pierwszej Poprawki do Konstytucji, i zachęcam mieszkańców do korzystania ze swoich praw, do wolności słowa w nadchodzącym tygodniu w sposób przemyślany, z szacunkiem i pokojowo” - powiedziała Lightfoot.

Zabójstwo Floyda, do którego doszło maju ubiegłego roku, wywołało masowe protesty przeciwko systemowemu rasizmowi i brutalności ze strony policji, szczególnie w stosunku do Afroamerykanów. Mniejsze i większe manifestacje odbywały się także w Chicago. W ubiegłym roku gubernator kilkukrotnie aktywował Gwardię Narodową, która interweniowała w Chicago m.in. bezpośrednio po zabójstwie Floyda - wówczas demonstracje były jednymi z największych. Tym razem burmistrz i gubernator dmuchają na zimne, aktywując Gwardię Narodową zdecydowanie wcześniej.

Ta formacja jest częścią amerykańskich sił zbrojnych, w profesjonalnym nazewnictwie określa się ją jako jednostkę typu policyjnego. Podlega właściwym miejscowo władzom stanowym i wspiera amerykańską armię w określonych działaniach.

 

fk