Nowy rok szkolny w Los Angeles rozpoczyna się od dużej zmiany. Władze dystryktu szkolnego wprowadzają nowe zasady, które całkowicie eliminują korzystanie z ekranów podczas zajęć w najmłodszych klasach i znacznie ograniczają je w przypadku starszych uczniów. Dla nauczycieli, którzy przez lata wykorzystywali komputery i tablety jako ważne narzędzia edukacyjne, oznacza to konieczność gruntownego przeorganizowania sposobu prowadzenia lekcji.
Armaghan Khan, nauczyciel przedmiotów ścisłych w Johnnie L. Cochran Middle School, przyznaje, że zmiana będzie dla niego szczególnie odczuwalna.
„Powiedziałbym, że około 75 procent naszej pracy opierało się na różnego rodzaju aktywnościach przed ekranem” – mówi.
Khan przez lata chętnie wykorzystywał technologię podczas lekcji. Uczniowie mogli na laptopach przeprowadzać eksperymenty, których nie dałoby się zorganizować w szkolnej klasie – na przykład symulować zderzenie samochodów, aby lepiej zrozumieć prawa dynamiki Newtona.
Komputery były jednak nie tylko atrakcyjnym narzędziem edukacyjnym, ale często również koniecznością.
„Mam dość ograniczone możliwości, jeśli chodzi o to, co mogę zaoferować uczniom. Mamy laboratorium, ale nie mamy budżetu na jego wyposażenie” – tłumaczy nauczyciel.
Los Angeles Unified School District (LAUSD), drugi pod względem wielkości okręg szkolny w Stanach Zjednoczonych, obejmujący ponad 400 tys. uczniów, jeszcze kilka lat temu należał do krajowych liderów we wprowadzaniu technologii do klas. Teraz obiera przeciwny kierunek.
Najmłodsi bez ekranów
Ograniczenia dotyczące korzystania z urządzeń elektronicznych wprowadza coraz więcej amerykańskich stanów i okręgów szkolnych. W Los Angeles uwagę zwraca jednak zarówno skala zmian, jak i tempo ich wdrażania.
Decyzję podjęła wiosną rada szkolna. Od początku roku szkolnego uczniowie pierwszej klasy i młodsi nie powinni korzystać z ekranów podczas zajęć. W listopadzie ograniczenia obejmą pozostałe klasy szkół podstawowych, a później w ciągu roku zostaną rozszerzone na uczniów szkół średnich.
Khan przyznaje, że decyzja była dla niego zaskoczeniem. Jego zdaniem nauczyciele nie otrzymali również wystarczających wskazówek dotyczących tego, jak mają dostosować swoje lekcje do nowych zasad.
Pia Sadaqatmal, nowa dyrektor ds. akademickich LAUSD odpowiedzialna za wdrożenie ograniczeń, przyznaje, że cały proces nie będzie przebiegał idealnie.
„Nie ma doskonałego sposobu na wprowadzenie takich zmian w okręgu szkolnym naszej wielkości” – podkreśla.
Jej zdaniem nauczyciele powinni potraktować obecny rok jako okres przejściowy i nie oczekiwać natychmiastowych rezultatów.
„Jesteśmy jednym z pierwszych okręgów szkolnych w kraju, który przyjął taką politykę na tak dużą skalę. Wiemy, że na każdym etapie będziemy się uczyć” – dodaje.
Szkoły będą monitorować czas spędzany przed ekranem
Na tabletach i komputerach używanych przez uczniów zostanie zainstalowane oprogramowanie mierzące tygodniowy czas korzystania z ekranów. Po osiągnięciu określonego limitu urządzenia nie będą automatycznie blokowane. Program ma przede wszystkim zbierać dane, które pod koniec roku zostaną przeanalizowane przez władze okręgu. Na ich podstawie LAUSD będzie mógł ocenić, które rozwiązania się sprawdziły, a które wymagają zmian.
Nie wszystkie aktywności będą przy tym wliczane do limitów. Wyjątkiem mają być między innymi cyfrowe podręczniki. Nauczyciele wciąż jednak próbują ustalić, jak nowe przepisy będą wyglądały w praktyce i które zajęcia z wykorzystaniem technologii pozostaną dozwolone.
„Mam na razie więcej pytań niż konkretnych obaw” – przyznaje Kirti Baranwal, nauczycielka-bibliotekarka w William Jefferson Clinton Middle School, która rozpoczyna właśnie 28. rok pracy w okręgu.
Sama ideę ograniczenia czasu spędzanego przed ekranami ocenia pozytywnie.
W ubiegłym roku LAUSD zakazał uczniom korzystania z telefonów komórkowych podczas zajęć. Baranwal przeprowadziła wówczas lekcję poświęconą uzależnieniu od ekranów i poprosiła uczniów, aby sprawdzili, ile czasu każdego dnia spędzają przed urządzeniami elektronicznymi.
Wyniki ją zaskoczyły. Wielu uczniów zgłaszało osiem, a nawet dziesięć godzin dziennie – mimo obowiązującego w szkole zakazu telefonów.
„Zapytałam ich wtedy: kiedy wy właściwie śpicie?” – wspomina.
Wyłączyć ekran – i co dalej?
Problem okazuje się jednak bardziej skomplikowany niż samo odebranie dzieciom telefonów czy zamknięcie laptopów. Badania wskazują, że dla dzieci, które nie mają możliwości uczestniczenia w zajęciach sportowych, artystycznych czy innych aktywnościach pozalekcyjnych, telefon często staje się głównym sposobem spędzania wolnego czasu.
Podobny problem pojawia się w szkole. Jeśli nauczyciel korzystał dotychczas z cyfrowych symulacji, ponieważ szkoła nie miała pieniędzy na prawdziwe eksperymenty laboratoryjne, samo wyłączenie komputera nie zapewni alternatywy.
Baranwal uważa więc, że ograniczanie ekranów powinno być dopiero początkiem rozmowy.
Wiadomo już, czego szkoły nie chcą – uczniów spędzających kolejne godziny z telefonem w dłoni. Znacznie trudniejsze okazuje się jednak inne pytanie: co szkoła chce im zaproponować w zamian?
Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego Los Angeles będzie próbowało znaleźć na nie odpowiedź.