„Niech żyje nam górniczy stan…”
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Ze względu na pandemię i wynikające z tego tytułu obostrzenia obchody tegorocznej Barbórki w Polsce ograniczyły się jedynie do składania kwiatów pod pomnikami patronki górników św. Barbary oraz uczestnictwie gwarków w mszach świętych. W niektórych miasteczkach na ulice wyszły orkiestry. Zaniechano jednak organizowania biesiad piwnych i zabaw. Chicagowski Związek Ślązaków w Ameryce również zmuszony był zrezygnować z organizowania zabawy barbórkowej na rzecz radiowych wspomnień w programie „Śląska Fala”.

W promocję górnictwa i tradycji z nim związanych włączyła się klasa siódma Heleny Sołtys w szkole im. Mikołaja Kopernika w Niles, która zaprosiła mnie do udziału w wirtualnej lekcji i opowiedzenia uczniom o tradycjach, zwyczajach i obrzędach w przemyśle węglowym, na który składa się kilka branż: górnictwo węgla kamiennego, brunatnego, soli, miedzi, ołowiu i cynku oraz nafty i gazu. Wcześniej uczniowie poznali główne kopaliny wydobywane na terenie Polski już od 500 lat i zadawali wiele pytań. Najczęściej dotyczyły one zagrożeń, jakie czyhają na górników pod ziemią, nazewnictwa gwarowego, procesu wydobywczego w dawnych czasach i obecnie, stroju górniczego i jego symboliki. Oto krótki zarys naszego sympatycznego spotkania.

O „grubie”, „hajerach” i bezpieczeństwie

Węgiel kamienny, który w Polsce nazywany jest czarnym złotem, wydobywany jest z pokładów zalegających na głębokości nawet do kilometra pod ziemią. Do złoża dociera się szybami – pionowymi wykopami wydrążonymi w ziemi. Całość zakładu stanowi kopalnię nazywaną także „grubą”. Na początku minionego wieku węgiel urabiany był ręcznie i transportowany chodnikami (wydrążonymi w skale poziomymi tunelami) na podszybie wagonikami ciągniętymi przez konie. Obecnie robią to kombajny i lokomotywy. Górników w gwarze śląskiej nazywa się „hajerami”.

Największymi zagrożeniami są wybuchy pyłu węglowego, pożary, tąpnięcia, ruchy górotworu, kurzawki oraz występowanie w niebezpiecznych stężeniach gazów: wybuchowego metanu, trującego tlenku węgla i siarkowodoru oraz duszącego dwutlenku węgla. W okresie PRL-u były lata, kiedy wydobywano pond 200 milionów ton węgla rocznie. Obecnie pozyskuje się około 60 milionów ton.

Pracę pod ziemią charakteryzuje wysoka wypadkowość w stosunku do innych zawodów. Były lata, kiedy w katastrofach górniczych ginęło jednorazowo ponad 100 osób. Postęp techniczny i coraz nowocześniejsze urządzenia pomiarowe przyczyniają się coraz skuteczniej do zmniejszenia liczby tragicznych zdarzeń pod ziemią, ale i tak nawet w najbezpieczniejszych latach liczba wypadków śmiertelnych waha się od 15 do 30 ofiar. Górnicy witają i żegnają się zawołaniem Szczęść Boże. Życzą sobie tylu wyjazdów, co zjazdów.

Kult św. Barbary

Patronką górników jest św. Barbara, która swoje święto ma 4 grudnia, dlatego ten dzień jest szczególnie uroczyście obchodzony. Wtedy odbywają się spotkania górniczych załóg przy pomnikach patronki, a później akademie, na których wręczane są odznaczenia i wyróżnienia. Rano ulicami śląskich miast maszerują i koncertują orkiestry dęte. Górnicy uczestniczą w nabożeństwach i odwiedzają rodziny tragicznie zmarłych kolegów. Zazwyczaj obchody kończy zabawa taneczna.

Patronka górników, św. Barbara żyła w trzecim stuleciu pierwszego tysiąclecia. Była jedyną córką wielmoży Dioskura z Nikodemii. Obdarzona niezwykłą urodą i z bogatym wianem, była obiektem westchnień wielu mężczyzn ze znakomitych rodów, którzy ubiegali się o jej rękę. Jednak ona odrzucała ich zaloty, ponieważ w tajemnicy przed ojcem przyjęła wiarę chrześcijańską i złożyła dozgonny ślub czystości. Trwanie w tym postanowieniu kosztowało ją życie. Została przez ojca zamknięta w wieży, a gdy i to nie pomogło, zginęła z jego ręki około 306 roku.

Kult świętej Barbary jako patronki nagłej śmierci (dlatego tak bardzo z nią związani czują się ci, którzy na taką śmierć są narażeni – górnicy, hutnicy, marynarze, rybacy i żołnierze) jest bardzo mocno zakorzeniony w polskiej tradycji. Na patronkę żołnierzy i górników została obrana w okresie wojen napoleońskich. Po pierwszej wojnie światowej bardzo uroczyście celebrowano w kopalniach dzień patronki. Górnicy brali udział w nabożeństwach. Z tej okazji odwiedzano chorych górników i rodziny tych, którzy zginęli na kopalniach. Pracujący pod ziemią składali się na zasiłki i zapomogi wypłacane żonom i matkom tych, którzy nie wrócili z pracy. Był to i jest swego rodzaju dzień solidarności górniczej braci.

Mundur i symbole górniczej władzy

Głównym splendorem, którego może dostąpić górnik, jest noszenie munduru galowego. Uszyty jest z czarnej gabardyny. Marynarkę wieńczy duży opadający na ramiona kołnierz, który symbolizuje używany kiedyś skórzany fartuch nazywany dzisiaj „skórą”. Strój wieńczy czako (owalne nakrycie głowy), w którym zatknięty jest pióropusz z gęsich piór. Jest on symbolem miotełki, którą dawniej górnicy czyścili otwory strzelnicze. Kolor pióropusza jest oznaką rangi w górniczej hierarchii. Czarne noszą górnicy pracujący bezpośrednio przy wydobyciu węgla. Białe przynależą do dozoru górniczego (sztygarzy, nadsztygarzy i dyrektorzy). Zielone mają prawo nosić dyrektorzy generalni. Czerwony kolor piór świadczy o przynależności do górniczej orkiestry dętej. Kapelmistrz ma pióropusz biało-czerwony. Za szczególne zasługi przyznawane są szpady górnicze i kordziki, które podczas uroczystości nosi się zawieszone u pasa. Mundur galowy może być noszony podczas uroczystości górniczych, nabożeństw oraz ostatniego pożegnania kolegów.

Górnicy mają swoje godło, które znajduje się na sztandarach, czapkach górniczych i metalowych guzikach w kolorze złotym. Stanowią je dwa skrzyżowane żelazne młotki nazywane pyrlikiem i żelazkiem. Były to narzędzia używane przez gwarków w pracy na przodku (miejsce, gdzie kopany jest węgiel). Całość otoczona jest wieńcem z liści dębu symbolizujących siłę, odwagę i męstwo. Barwami górniczymi jest czerń i zieleń. Pierwszy symbolizuje ciemność podziemia, w którym górnik spędzał większość życia. Przy 12 godzinnym dniu pracy, szczególnie w okresie zimowym górnik nie wiedział światła dziennego poza niedzielą. Tęsknił do bujnej przyrody, rodziny i światła, a uczucie te symbolizuje kolor zielony. Górniczymi symbolami są również szpada, barda, kordzik i ozdobne kilofki. Szpada wywodzi się z czasów, gdy górnicy wędrowali w poszukiwaniu kruszców i używali jej do obrony przed amatorami cudzej własności. Obecnie jest odznaką honorową, nadawaną najbardziej zasłużonym gwarkom. Barda z kolei, to rodzaj siekiery używanej przez sztygarów (sztajgrów – kierowników zmiany) do sprawdzania drewnianych obudów chodników i wykonywania drobnych prac naprawczych. Symbolem władzy sztygara była także ozdobna laska nazywana również kryką, krzywką lub kilofkiem. Stukając nim w obudowę sztygar mógł nadawać sygnały dźwiękowe, odspajać kawałki skał, wbijać gwoździe lub po wbiciu w obudowę wykorzystać jako hak, na którym można powiesić lampę, hełm lub część garderoby. Zawód górnika jest zawodem hierarchicznym. Danej obowiązywał podział na rębaczy, ładowaczy i ciągaczy. Pierwsi stali najwyżej w hierarchii, zarówno w pracy, jak i podczas uroczystości. Obecnie symbolicznie nazywa się ich starymi lub młodymi „strzechami”, którzy podczas karczmy piwnej zasiadają przy ławie wyższej albo niższej.

Pasowanie na górnika

Biesiadę piwną rozpoczyna uroczystość skoku przez „skórę”. Kandydatów na górników nazywanych lisami na salę biesiadną wprowadza Lis Major (jego czako ozdobione jest lisią kitą). Kandydaci po kolei wchodzą na drewnianą beczkę i po zatwierdzeniu przez stare strzechy ich prośby o przyjęcie w poczet stanu górniczego skaczą przez skórę (skórzany, duży fartuch, który dawnej służył górnikowi do transportu urobku). Po zeskoku kandydat opasany zostaje tym fartuchem, aby następnie przyklęknąć na jedno kolano przed mistrzem ceremonii, zazwyczaj jest nim najstarszy stopniem członek ławy wyższej, który szpadą dotyka lewego ramienia młodego adepta i wypowiada regułkę o przyjęciu w poczet stanu górniczego.

Przez dalszą część biesiady lisy mają za zadanie czuwać, żeby gwarkowie nie zobaczyli w kuflach dna. Biesiada trwa około trzech godzin. Pełnię władzy nad uczestnikami mają członkowie prezydium w sprawach piwnych nieomylnego, którego werdyktów muszą wszyscy słuchać. Nad porządkiem i egzekwowaniem nałożonych kar – zakucia w dyby, chodzenia na jednej nodze z obciążnikiem, wypicia kufla lub więcej piwa (zazwyczaj wzmocnionego spirytusem) lub mało fortunnego nakazu pobytu w „zasraniu piwnym” – czuwa profos z pretorianami – zazwyczaj są to osoby ubrane w historyczne stroje. Odbywają się liczne konkursy z nagrodami. Uczestnicy karczmy obok picia piwa rywalizują w śpiewaniu. Każda z ław ma swojego kantora (dyrygenta, który czuwa nad repertuarem). Jeżeli śpiew nie spodoba się piwnemu prezydium, to ława może zostać ukarana, na przykład zakazem picia piwa przez kwadrans lub dłużej albo nakazem wejścia pod stoły. Cała biesiada pełna jest humorystycznych sytuacji, często okraszonych rubasznymi żartami. Między innymi z tego względu w karczmie nie mogą uczestniczyć panie, które z kolei w tym samym czasie w innej sali spotykają się na „Combrze Babskim”. Tego, co się tam dzieje, mężczyźni również nie mają prawa widzieć i widzieć. Końcowym akordem obydwu imprez jest wspólna zabawa taneczna. Prezentowane w materiale zdjęcia zostały zrobione na uczniowskim spotkaniu w szkole im. Mikołaja Kopernika oraz na „Karczmie Piwnej 2017 roku” w Kopalni Węgla Brunatnego „Konin”, w której przez 17 lat miałem przyjemność pracować. Bardzo serdecznie dziękuję uczniom i nauczycielom szkoły im. Mikołaja Kopernika za sympatyczne spotkanie.

Tekst: Andrzej Baraniak
Zdjęcia: Andrzej Baraniak i archiwum szkoły