----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Jesteśmy rekordzistami w umieszczaniu ludzi za kratkami. Nie Chiny, nie Rosja, ani nawet nie Tajlandia, tylko Stany Zjednoczone wygrywają w więziennych statystykach. W maju 2021 roku, w przeliczeniu na 100 tys. Mieszkańców aż 639 Amerykanów obserwowało świat zza więziennych murów. 

W lipcu 2021 roku, po raz kolejny z rzędu, Stany Zjednoczone zdeklasowały inne państwa świata w całkowitej liczbie więźniów. Portal Statista podaje, że obecnie w amerykańskich więzieniach przebywa 2 mln 94 tys. więźniów. Na drugim miejscu penitencjarnych statystyk są Chiny - 1 mln 710 tys. więźniów, na trzecim Brazylia - niespełna 760 tys. osadzonych, potem Indie – 478 tysięcy. Pierwszą piątkę w tym zestawieniu zamyka Rosja - 475 tys. pensjonariuszy zakładów karnych.

Z powyższych danych można wysnuć jeden zasadniczy wniosek - liczba mieszkańców kraju nie przekłada się na liczbę skazanych umieszczonych za kratkami. Może to dziwić, ale nie ma takiej zależności. Po prostu USA lubują się w więzieniach. Dlaczego? Według raportu National Research Council z 2014 roku spowodowane jest to dwoma czynnikami - po pierwsze w Stanach Zjednoczonych znacząco wzrasta liczba kar wieloletniego więzienia, po drugie zaś - w Ameryce istnieje o wiele większe niż w innych krajach prawdopodobieństwo wylądowania za kratkami. Po trzecie zaś przepełnione więzienia stanowe i federalne sprzyjają rozwojowi prywatnych. A lobby właścicieli tych ostatni jest w Stanach Zjednoczonych wyjątkowo silne.

Kraje o największej liczbie więźniów na 100 tys. osób (statystyki z maja 2021)

 92

Zdjecie: źródło: statista.com

Za co i dlaczego tak długo?

Średni wyrok za włamanie w USA wynosi 16 miesięcy, w Kanadzie - 5, w Wielkiej Brytanii - 7 miesięcy. Generalnie za to samo przestępstwo popełnione w Stanach Zjednoczonych można trafić za kratki nawet na 3 razy dłużej. Co prawda praktyka nakładania dłuższych kar pozbawienia wolności na recydywistów penitencjarnych jest powszechna w większości państw świata, to tylko w USA (Kalifornia) obowiązuje "prawo trzech przestępstw" (three strikes law). Stanowi ono, że osoba, która popełni trzecie przestępstwo, posiedzi co najmniej 25 lat, co w przypadku części osadzonych oznacza karę dożywocia.

W USA obecnie mamy 1,833 więzienia stanowe, 110 więzień federalnych, 1,772 zakłady poprawcze dla nieletnich, 218 ośrodków zatrzymań dla nielegalnych imigrantów i 3,134 lokalne areszty śledcze i placówki penitencjarne rozsiane po całym kraju. Do tego więzienia wojskowe, federalne szpitale psychiatryczne, do których trafia część skazanych, czy amerykańskie zakłady karne poza USA. Liczby mogą robić i robią wrażenie. Tym bardziej, że więziennictwo jest także lukratywnym biznesem - w 2019 roku 116 tys. skazanych odsiadywało wyroki w federalnych i stanowych więzieniach prywatnych. Tylko w 2012 roku placówki te wygenerowały 2.5 mld dol. przychodów.

Koszty są ogromne

Ile kosztuje amerykańskich podatników utrzymanie armii więźniów? Według obliczeń Vera Institute of Justice średni roczny koszt utrzymania więźnia wynosi 47 tys. dolarów. Najtaniej jest w Indianie - 14 tys. dol., najdrożej w stanie Nowy Jork - do 60 tys. dol. rocznie. Co istotne za te pieniądze, oprócz więźniów, utrzymywani są pracownicy placówek penitencjarnych.

Według organizacji The Sentencing Project czarnoskórzy Amerykanie trafiają do stanowych zakładów karnych pięciokrotnie częściej niż osoby o białym kolorze skóry. Z raportu wynika, że 1 na 81 Afroamerykanów w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców USA odbywa wyrok więzienia. Najwyższe wskaźniki osadzonych czarnych Amerykanów notuje Wisconsin, statystycznie karę pozbawienia wolności odbywa tam 1 na 36 Afroamerykanów. Wskaźnik osadzonych Latynosów jest o 1.3 razy większy od liczby białych Amerykanów za kratkami.

Nie bez przyczyny

Przypomnijmy, że w latach 60. ubiegłego wieku Stany Zjednoczone zanotowały znaczny wzrost brutalnej przestępczości, na co odpowiedzią był wzrost liczby zakładów karnych i liczby osadzonych. 30 lat później liczba brutalnych przestępstw zaczęła spadać, jednak według ekspertów z Brennan Center for Justice, to nie zaostrzenie polityki penitencjarnej wpłynęło na spadek wskaźników. Co istotne badacze zjawiska wskazują na to, że w przypadku części więźniów skazanych za drobniejsze przestępstwa kary pozbawienia wolności można by złagodzić. Eksperci ekspertami - ich przemyślenia trafiają na jałowy grunt, ponieważ liczba więźniów w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców w USA od lat pozostaje niemal niezmienna.

System penitencjarny w USA nie wybacza. Jak podkreśla CNN już jedno aresztowanie wystarczy, by być pożartym przez machinę. Według statystyk United States Sentencing Commission (USSC) blisko połowa z 25 tys. monitorowanych osób w ciągu niespełna dwóch lat po pierwszym aresztowaniu znowu miała problemy z prawem. Szkoda tylko, że nikt nie chce się pochylić i zainteresować problemem resocjalizacji, szczególnie w przypadku osób skazanych za drobniejsze przestępstwa. Wydaje się, że władzom bardziej opłaca się zamiatać problem pod dywan, wysyłając co roku armię Amerykanów do więzień.

91

al