----- Reklama -----

POLONEZ baner header 2026_10

04 listopada 2026

Udostępnij znajomym:

W kampanii demokraci obiecywali tańszą opiekę zdrowotną, ograniczenie ceł, rozliczenie wojny z Iranem, kontrolę nad działaniami ICE, walkę z korupcją i rozliczenie działań administracji Donalda Trumpa. Obietnice zmian są stałym elementem wyborów niezależnie od przynależności partyjnej. Teraz, po zdecydowanym zwycięstwie w obu izbach Kongresu, przychodzi trudniejsze pytanie: ile z tych zapowiedzi rzeczywiście mogą zrealizować? Odpowiedź brzmi: mogą sporo, ale znacznie mniej, niż oczekuje ich elektorat.

Nowa większość obejmie władzę 3 stycznia 2027 roku. Będzie mogła blokować nominacje, prowadzić dochodzenia i negocjować warunki finansowania rządu, ale znacznie trudniej będzie jej samodzielnie zmieniać prawo.

Prezydenckie weto i senackie bariery

Trump już wskazał, jak zamierza odnaleźć się w nowej sytuacji. Jeszcze przed wyborami zapowiadał, że będzie „panem Weto”, a o potencjalnych propozycjach demokratów mówił: „weto, weto, weto”, licząc, że po serii zablokowanych ustaw demokraci sami przyjdą negocjować. Po ogłoszeniu wyników złagodził ton i deklarował gotowość współpracy, ale w rozmowie z Fox News dodał, że demokraci mogą przysłać pięćdziesiąt ustaw, a on odeśle je z pieczątką weta.

Odrzucenie weta wymaga dwóch trzecich głosów w każdej izbie (290 w Izbie Reprezentantów, 67 w Senacie), więc bez znaczącego poparcia republikanów się nie obejdzie.

Dodatkową przeszkodą jest senacki filibuster, czyli możliwość blokowania ustaw przez przedłużanie debaty. Jego przełamanie wymaga zwykle 60 głosów, więc przy wielu projektach, choćby reformie ochrony zdrowia, demokraci będą potrzebowali poparcia części republikanów.

Pieniądze dają siłę negocjacyjną

Najważniejszym polem negocjacji będzie finansowanie administracji. Jesienią zeszłego roku demokraci, jeszcze w mniejszości, zablokowali budżet w sprawie dopłat do ubezpieczeń zdrowotnych, co skończyło się 43-dniowym shutdownem. Tamta próba sił skończyła się ich ustępstwami, ale teraz grają z mocniejszych pozycji. Mogą próbować wpisywać do ustaw budżetowych zapisy blokujące kontrowersyjne decyzje administracji albo wiązać pieniądze z warunkami dotyczącymi ICE czy Medicaid. Mniej prawdopodobna jest twarda gra o limit zadłużenia, bo demokraci tradycyjnie unikają igrania z wiarygodnością finansową państwa.

Nie mogą jednak dowolnie zakręcić kurka: część wydatków wynika z obowiązujących ustaw, a nie z corocznych decyzji budżetowych. Zyskują mocniejszą pozycję negocjacyjną, nie możliwość narzucania warunków.

Dochodzenia bez zgody Białego Domu

Bardziej samodzielnie nowa większość może działać poprzez komisje Kongresu. Będzie ustalać tematykę przesłuchań, żądać dokumentów i wydawać formalne wezwania do składania zeznań, znane jako subpoenas. Kontrola może objąć interesy biznesowe rodziny prezydenta, kontrakty rządowe i zarzuty nadużyć służb imigracyjnych. To możliwość zbadania podejrzeń, a nie dowód, że doszło do przestępstw.

Istotną przeszkodą będzie jednak opór Białego Domu. Już w pierwszej kadencji Trumpa administracja, powołując się na uprawnienia władzy wykonawczej, odmawiała przekazywania dokumentów i blokowała zeznania urzędników przed komisjami Kongresu. Samo wezwanie nie gwarantuje więc współpracy, a spory sądowe mogą ciągnąć się latami. Dlatego demokraci mogą szukać informacji również u prywatnych firm i kontrahentów administracji.

Kongres nie jest jednak prokuraturą ani sądem: sam nie skazuje i nie może nakazać Departamentowi Sprawiedliwości wniesienia określonego oskarżenia.

Senat może zatrzymać nominacje

Najtrwalsze skutki wyborów mogą dotyczyć obsady urzędów i sądów. Demokratyczny Senat będzie mógł odrzucać nominatów Trumpa lub nie dopuszczać ich do głosowania. Prezydent może korzystać z pełniących obowiązki urzędników, jednak przepisy określają, kto i jak długo może w ten sposób kierować instytucją.

Demokraci mogą zatrzymać nominacje sędziowskie, zwłaszcza do sądów apelacyjnych. Jeśli zwolni się miejsce w Sądzie Najwyższym, mogą zastosować wobec republikanów ich własną zasadę z 2016 roku, gdy blokowano kandydata Obamy. Clarence Thomas ma 78 lat, Samuel Alito 76. Ocenia się, że szanse Trumpa na zastąpienie któregoś z nich są minimalne, chyba że przed styczniem nakłoniono by któregoś z nich do rezygnacji.

Impeachment nie oznacza usunięcia

Izba Reprezentantów może przegłosować impeachment prezydenta lub innych urzędników, ale do skazania i usunięcia z urzędu potrzeba w Senacie dwóch trzecich obecnych senatorów. Bez poparcia znacznej części republikanów procedura nie zakończy się więc odwołaniem prezydenta. Demokraci nie zapowiadają jednak takiego działania wobec prezydenta.

Sprawdzian skuteczności

Demokraci mogą też przedstawiać projekty obniżające koszty życia, nawet jeśli Trump je zablokuje. Pozwoli to pokazać wyborcom własne propozycje i przygotować rozwiązania na wypadek zdobycia prezydentury w 2028 roku. Ryzykiem jest zastąpienie pracy nad wykonalnymi zmianami serią symbolicznych głosowań.

Nie przejmują bezpośredniego kierowania ICE, wojskiem ani polityką zagraniczną. Mogą kontrolować, ograniczać finansowanie i zmieniać ustawy, ale administracją nadal kieruje prezydent w granicach obowiązującego prawa.

Ich skuteczność będzie więc mierzona nie tylko liczbą uchwalonych ustaw. Równie ważne okażą się wymuszone ustępstwa, ujawnione nadużycia i zatrzymane decyzje. Najtrudniejszy sprawdzian przyjdzie za dwa lata, przy kolejnych wyborach: demokraci będą musieli przekonać wyborców, że niespełnione obietnice były skutkiem ograniczonej władzy, a nie braku skuteczności.

----- Reklama -----

POLONEZ_main_banner_2026_10

----- Reklama -----

POLONEZ_main_banner_2026_10

----- Reklama -----

SOBCZAK MEDICARE 2026 300 X 600 wersja 1

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor