W ciągu zaledwie miesiąca cztery szpitale w Chicago i okolicznych miejscowościach zawiesiły działalność oddziałów położniczych. Dla wielu przyszłych matek oznacza to konieczność pokonywania znacznie większych odległości, aby uzyskać pomoc medyczną. Eksperci ostrzegają, że ograniczanie dostępu do opieki może prowadzić do wzrostu liczby powikłań i zgonów związanych z ciążą oraz porodem.
W sobotę zamknięto oddział położniczy w Roseland Community Hospital na dalekim południu Chicago. Zaledwie kilka tygodni wcześniej sieć Prime Healthcare zakończyła świadczenie usług położniczych w trzech innych placówkach: Saint Joseph Medical Center w Joliet, Mercy Medical Center w Aurora oraz Resurrection Medical Center w północnej części Chicago.
Oznacza to, że w ciągu zaledwie 30 dni cztery szpitale w aglomeracji chicagowskiej zawiesiły przyjmowanie porodów.
Dr Joy West, która przez 24 lata pracowała w Roseland Community Hospital i do niedawna kierowała tam oddziałem ginekologiczno-położniczym, przyznaje, że decyzja była ogromnym zaskoczeniem zarówno dla personelu, jak i lokalnej społeczności.
„Od pewnego czasu wiedzieliśmy, że liczba porodów spada, ale nie spodziewaliśmy się, że wszystko wydarzy się tak nagle. Byliśmy zdruzgotani. Nadal jesteśmy” – powiedziała.
Problemy finansowe i spadająca liczba urodzeń
Władze Roseland Community Hospital tłumaczą, że zamknięcie porodówki nie było dobrowolną decyzją, lecz konsekwencją wieloletnich problemów finansowych.
Timothy Egan, prezes i dyrektor generalny szpitala, podkreślił w oświadczeniu dla WTTW News, że przez ostatnie 14 lat administracja codziennie walczyła o utrzymanie oddziału położniczego mimo ogromnych trudności.
Jego zdaniem wieloletnie niedofinansowanie szpitali obsługujących przede wszystkim osoby o niskich dochodach, tzw. safety-net hospitals, sprawiło, że dalsze świadczenie tych usług stało się niemożliwe. Do problemów finansowych przyczyniły się również ograniczenia finansowania federalnego oraz spadająca liczba urodzeń w całych Stanach Zjednoczonych.
Zamykanie porodówek nie jest jednak problemem wyłącznie Chicago. Jak zauważa dr West, podobne decyzje podejmowane są w szpitalach w całym kraju.
Według danych Centers for Disease Control and Prevention (CDC) w latach 2016–2023 Illinois straciło 32 szpitale oferujące opiekę położniczą.
Sytuację dodatkowo pogarszają problemy innych placówek medycznych. W tym roku zamknięto również West Suburban Medical Center oraz Weiss Hospital, co zwiększyło obawy dotyczące powstawania tzw. pustyń medycznych, czyli obszarów, na których mieszkańcy mają bardzo ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej.
Szczególny niepokój budzi fakt, że w przyszłym roku wielu mieszkańców Illinois może stracić ubezpieczenie zdrowotne w związku z wprowadzeniem nowych wymogów dotyczących aktywności zawodowej dla osób korzystających z Medicaid.
Dłuższa droga do szpitala, większe zagrożenie
Dla pacjentek korzystających z placówek takich jak Roseland Community Hospital lokalizacja szpitala ma ogromne znaczenie. Wiele z nich nie posiada samochodu i dociera na wizyty pieszo lub komunikacją miejską.
Po zamknięciu porodówki w Roseland najbliższym szpitalem oferującym pełną opiekę położniczą pozostaje Trinity Hospital, oddalony o ponad cztery mile. Co więcej, również ta placówka planuje zamknięcie swojego oddziału położniczego w 2027 roku.
Dr West ostrzega, że konieczność pokonywania większych odległości może mieć poważne konsekwencje zdrowotne.
„Pacjentki będą musiały podróżować dalej, często z dzielnic, w których mieszkańcy już teraz borykają się z problemami transportowymi i finansowymi. Wiemy, że im większa odległość od szpitala, tym gorsze mogą być wyniki zdrowotne matek i dzieci” – podkreśliła.
Szczególnie zagrożone są społeczności, w których już wcześniej odnotowywano wysokie wskaźniki powikłań i zgonów związanych z ciążą.
Według raportu Illinois Department of Public Health z 2025 roku czarnoskóre kobiety w Illinois są ponad dwukrotnie bardziej narażone na śmierć z przyczyn związanych z okresem ciąży niż kobiety białe. W przypadku zgonów bezpośrednio związanych z powikłaniami medycznymi ciąży ryzyko jest trzykrotnie wyższe.
Raport wykazał również, że aż 91 proc. zgonów bezpośrednio związanych z ciążą można było potencjalnie zapobiec.
Kto pomoże kobietom w nagłych przypadkach?
W szpitalach, które nie posiadają już oddziałów położniczych, nagłymi przypadkami związanymi z ciążą zajmować się będzie personel izb przyjęć i oddziałów ratunkowych.
W większości sytuacji pacjentki po ustabilizowaniu stanu zdrowia będą jednak przewożone do innych placówek, które dysponują odpowiednim zapleczem i specjalistami.
Oznacza to dodatkowy czas oczekiwania na pełną pomoc medyczną, co w przypadku poważnych komplikacji podczas ciąży lub porodu może mieć kluczowe znaczenie.
Dr West i pozostali pracownicy Roseland Community Hospital apelują do władz stanowych i lokalnych o podjęcie działań, które zapobiegną zamykaniu kolejnych oddziałów położniczych.
Ich zdaniem konieczne jest nie tylko zwiększenie finansowania, ale również przeanalizowanie całego systemu opieki zdrowotnej i mechanizmów, które doprowadzają do likwidacji tak ważnych usług.