----- Reklama -----

LECH WALESA

03 lipca 2025

Udostępnij znajomym:

Trwa pobieranie wersji audio...

Miliony Amerykanów nie są przygotowane na skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych – wynika z nowej ankiety przeprowadzonej przez Guardian Service. Ubezpieczyciele ostrzegają, że takie lekceważenie ryzyka może być bardzo kosztowne.

Jak podaje Międzynarodowy Instytut Badań nad Środowiskiem i Rozwojem (IIED), w 2024 roku w USA niemal co cztery dni dochodziło do katastrofy związanej z klimatem. Mimo miliardowych strat spowodowanych klęskami żywiołowymi, wielu właścicieli domów wciąż je bagatelizuje.

Z ankiety Guardian Service wynika, że choć 40% respondentów uważa się za „dobrze” lub „bardzo dobrze” przygotowanych na ekstremalne zjawiska pogodowe, to aż 33% nie podjęło żadnych działań ochronnych — nawet nie sprawdziło warunków swojej polisy ubezpieczeniowej.

Większość ankietowanych nie ma też wystarczających środków, by pokryć szkody, jeśli ubezpieczyciel odmówi wypłaty. 61% respondentów zadeklarowało, że w razie potrzeby sięgnęłoby po karty kredytowe, pożyczki lub pomoc rodziny, a 36% ma na koncie mniej niż 1 000 dolarów przeznaczonych na awaryjne naprawy domu.

Luki w wiedzy o ubezpieczeniach

Wielu właścicieli domów nie rozumie podstawowych zasad działania polis. 41% błędnie zakłada, że standardowe ubezpieczenie obejmuje szkody powodziowe, a 68% nie wie, co oznacza tzw. „udział własny przy nazwanej burzy” (named storm deductible – to szczególny rodzaj udziału własnego w polisie ubezpieczenia domu, który dotyczy szkód spowodowanych przez burze oficjalnie nazwane przez National Weather Service, takie jak huragany czy burze tropikalne).

Badanie przeprowadzono 6 czerwca, zaledwie kilka dni po rozpoczęciu sezonu huraganowego, który – według meteorologów – ma być wyjątkowo intensywny. Choć badanie obejmuje próbkę 2 000 osób, jego wyniki wskazują na realne ryzyko finansowe dla milionów Amerykanów.

Poczucie pewności bez przygotowania

Eksperci nie są zaskoczeni wynikami ankiety. Kara Credle, licencjonowana agentka ubezpieczeniowa Guardian Service, określa ten fenomen jako „pewność siebie bez gotowości”.

„Wiele osób myśli, że są przygotowane, ale nie zrobiły nic, by faktycznie zabezpieczyć swój dom” – powiedziała w rozmowie z Newsweekiem. – Ludzie często lekceważą zagrożenie, dopóki sami nie doświadczą katastrofy.

Credle dodaje, że wielu właścicieli po prostu nie wie, jak się przygotować. Planowanie awaryjne, wzmacnianie konstrukcji czy przegląd polisy nie są częścią codziennych rozmów, więc są odkładane lub pomijane. Nawet jeśli informacje są dostępne, bywają zbyt techniczne i trudne do zrozumienia.

Fałszywe poczucie bezpieczeństwa

Blisko połowa respondentów (46%) nie podjęła żadnych działań, bo uważa, że mieszka w „bezpiecznym” rejonie. Jednak – jak podkreśla Credle – takie myślenie jest przestarzałe i niebezpieczne.

„Pogoda nie trzyma się już stałych stref ryzyka. Poleganie na dawnych założeniach to przepis na katastrofę. Brak przeglądu polisy czy modernizacji domu, bo „u nas to się nie zdarza”, może mieć bardzo wysoką cenę” – powiedziała.

Dr Shane Crawford z Uniwersytetu Alabamy przypomina, że „nie ma w USA miejsca całkowicie wolnego od ryzyka”.

Nie chodzi już o to, czy coś się wydarzy; chodzi o to, kiedy.

Zachód USA najmniej przygotowany

Zgodnie z wynikami ankiety, Amerykanie czują się najmniej przygotowani na trzęsienia ziemi (44%), tornada (37%) i pożary lasów (35%). Największy brak gotowości odnotowano na Zachodzie, mimo że to właśnie tam zagrożenia naturalne – pożary, trzęsienia ziemi, powodzie i osunięcia ziemi – występują najczęściej.

Na Zachodzie aż 40% respondentów przyznało, że nie jest gotowych na trzęsienia ziemi, 39% – na tornada, 29% – na pożary, a 28% – na huragany.

„Jednym z powodów jest złożoność zagrożeń – często nakładają się na siebie, co zniechęca do działania” – wyjaśnia Credle. Dodatkowo, standardowe polisy nie obejmują trzęsień ziemi, co zmusza właścicieli do zakupu dodatkowej ochrony lub osobnej polisy, która może być droga.

„Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy albo zakłada, że to się nie opłaca” – dodaje. „Co gorsza, niektórzy ubezpieczyciele wycofują się z rynku, zwłaszcza w najbardziej zagrożonych obszarach, np. podatnych na pożary lasów.

Kilku głównych ubezpieczycieli wycofało się z rynku kalifornijskiego w ciągu ostatnich pięciu lat lub podniosło swoje składki, zgodnie z danymi regulatorów, pozostawiając właścicieli domów w pośpiechu w poszukiwaniu ubezpieczenia lub zmuszając ich do korzystania z dużo droższych opcji.

Na Środkowym Zachodzie najmniej osób czuje się przygotowanych na trzęsienia ziemi (42%), huragany (40%), pożary (38%), tornada (36%) i powodzie (20%).

Na Północnym Wschodzie obawy budzą przede wszystkim trzęsienia ziemi (51%), tornada (46%), pożary (35%), huragany (27%) i powodzie (24%).

Na Południu respondenci czują się najmniej gotowi na trzęsienia ziemi (42%), pożary (36%), tornada (31%), huragany (29%), powodzie (24%) i burze zimowe (24%).

Ryzyko nieprzygotowania

Brak przygotowania to ogromne ryzyko finansowe, szczególnie jeśli właściciel dopiero po katastrofie odkryje, że jego ubezpieczenie nie obejmuje części strat.

„Standardowe polisy nie obejmują zazwyczaj powodzi, a niektóre udziały własne są naliczane procentowo od wartości domu – to może oznaczać konieczność wyłożenia tysięcy dolarów z własnej kieszeni” – ostrzega Credle. „To nie tylko kwestia finansów. Stres związany z utratą domu, opóźnieniami w wypłacie odszkodowania i koniecznością opuszczenia miejsca zamieszkania na długie tygodnie odbija się także na psychice”.

Z danych Insurance Information Institute oraz firmy Munich Re wynika, że choć 88% Amerykanów ma ubezpieczenie nieruchomości, to tylko 6% posiada ochronę przed powodzią – głównie w rejonach przybrzeżnych.

„Brak ubezpieczenia powodziowego to największa luka w ochronie” – powiedział Mark Friedlander z III w rozmowie z Newsweekiem. „Jak pokazał huragan Helene, powodzie wewnątrz lądu mogą być równie niszczycielskie jak te przy wybrzeżu. 90% katastrof naturalnych w USA wiąże się z wodą. Dlatego każdy właściciel domu powinien mieć ochronę na wypadek powodzi”.

Tom Larsen z firmy Cotality ostrzegł wcześniej, że w tym sezonie huraganowym Stany Zjednoczone muszą się liczyć z „wiatrami o sile huraganu, które zagrożą dziesiątkom milionów domów”, a także z powodziami sztormowymi mogącymi zalać ponad 6 milionów nieruchomości. Dodatkowe skutki to zniszczone drogi, przerwy w dostawach wody i prądu oraz przeciążone sieci kanalizacyjne.

Wnioski? Eksperci apelują, by nie czekać na katastrofę, tylko działać z wyprzedzeniem – zarówno przez fizyczne zabezpieczenie domu, jak i rozsądny wybór ubezpieczenia.

----- Reklama -----

KD MARKET 2025

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor