----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

26 sierpnia 2026

Udostępnij znajomym:

Amerykański Urząd Imigracyjny i Celny (ICE) zatrzymał w lipcu 49 571 osób. To najwyższy miesięczny wynik od początku drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa i kolejny sygnał, że administracja konsekwentnie realizuje zapowiadany plan masowych deportacji.

W porównaniu z czerwcem, kiedy odnotowano 43 021 zatrzymań, liczba aresztowań wzrosła o 15 procent. Była również o 70 procent wyższa niż w lutym, gdy ICE zatrzymało 29 241 osób.

Wzrost nastąpił pomimo zmiany sposobu prowadzenia działań. Wcześniej administracja organizowała szeroko nagłaśniane operacje w dużych miastach, między innymi w Chicago, Los Angeles i Minneapolis. Nagrania z funkcjonariuszami wyskakującymi z jadących samochodów lub schodzącymi z helikopterów na dachy budynków mieszkalnych wywoływały protesty i ostrą krytykę. Obecnie działania ICE są mniej widowiskowe i przyciągają mniejszą uwagę mediów, ale – jak pokazują dane – nie straciły na intensywności.

„Egzekwowanie przepisów nie zostało wstrzymane” – powiedział Mark Krikorian z Center for Immigration Studies, organizacji opowiadającej się za zaostrzeniem polityki imigracyjnej. „Zmieniono taktykę i, jeśli już, działania stały się skuteczniejsze”.

ICE coraz częściej zatrzymuje imigrantów podczas kontroli drogowych. Agencja korzysta także ze wsparcia stanowych i lokalnych służb, które przejmują część obowiązków związanych z egzekwowaniem prawa imigracyjnego. Wśród zatrzymywanych są również obywatele Haiti, którzy utracili wcześniej przyznaną ochronę przed deportacją.

Coraz większa rola lokalnej policji

W miesiącu poprzedzającym powrót Donalda Trumpa do Białego Domu ICE dokonało nieco ponad 8 tysięcy aresztowań. W większości dotyczyły one imigrantów przekazywanych agencji z miejskich i stanowych aresztów oraz więzień.

Nowa administracja zniosła część ograniczeń dotyczących miejsc, w których ICE może prowadzić działania, oraz osób podlegających zatrzymaniu. Agencja otrzymała także dodatkowe miliardy dolarów. W grudniu liczba aresztowań przekroczyła 40 tysięcy.

Dane te uzyskano w wyniku pozwu wniesionego na podstawie ustawy o swobodnym dostępie do informacji publicznej. Departament Bezpieczeństwa Krajowego na początku drugiej kadencji Trumpa w dużej mierze przestał regularnie publikować informacje dotyczące egzekwowania prawa imigracyjnego. Statystyki Deportation Data Project pozostają więc jednym z nielicznych źródeł pozwalających ocenić skalę działań ICE.

Po dwóch śmiertelnych strzelaninach w Minnesocie w styczniu, które wywołały protesty i sprzeciw demokratycznych polityków, liczba zatrzymań w lutym spadła. Przez kilka kolejnych miesięcy pozostawała na podobnym poziomie, po czym gwałtownie wzrosła w czerwcu i ponownie w lipcu.

Szczególnie szybko zwiększa się liczba aresztowań dokonywanych przez stanowe i lokalne służby współpracujące z ICE. W lipcu odpowiadały one za około 6 500 zatrzymań, czyli 13 procent wszystkich przypadków. Rok wcześniej ich udział nie przekraczał 5 procent.

Teksas i Floryda odpowiadają za prawie 20 000 lipcowych aresztowań. Oba stany mocno zaangażowały się w umowy o współpracy z ICE, znane jako porozumienia 287g, które pozwalają lokalnym i stanowym organom ścigania działać w zasadzie jako narzędzia federalnych działań w zakresie egzekwowania prawa imigracyjnego.

Mniej rozgłosu, ale deportacje nadal pozostają priorytetem

Podczas przesłuchania poprzedzającego zatwierdzenie jego nominacji sekretarz bezpieczeństwa krajowego Markwayne Mullin zapowiadał, że chce ograniczyć medialny rozgłos wokół działań ICE. Mogło to sugerować złagodzenie sposobu prowadzenia operacji. Dane pokazują jednak, że nie oznaczało to odejścia od planu masowych deportacji.

Kadencję Mullina naznaczyło kilka śmiertelnych strzelanin podczas interwencji funkcjonariuszy ICE. Jednocześnie agencja zrezygnowała z części metod stosowanych za czasów jego poprzedniczki Kristi Noem. Wówczas działania często koncentrowały się na dużych miastach zarządzanych przez demokratów. Operacje prowadzone między innymi przez byłego funkcjonariusza Straży Granicznej Grega Bovino były intensywnie promowane w mediach społecznościowych.

Zdaniem Krikoriana taka taktyka zaczęła jednak zniechęcać zwykłych Amerykanów, nawet tych, którzy popierali egzekwowanie prawa imigracyjnego. Obecne działania są mniej widoczne, lecz obejmują coraz więcej osób.

Większość zatrzymanych nie była karana

Administracja wielokrotnie przekonywała, że operacje imigracyjne koncentrują się przede wszystkim na osobach, które popełniły przestępstwa w Stanach Zjednoczonych, a ich celem jest zwiększenie bezpieczeństwa mieszkańców.

Dane za lipiec pokazują jednak inny obraz. Ponad połowa zatrzymanych nie miała na koncie żadnego wyroku i nie była w chwili aresztowania oskarżona o popełnienie przestępstwa. Mniej niż jedna czwarta została wcześniej skazana.

Połowę wszystkich zatrzymań przeprowadzono poza aresztami i więzieniami. Oznacza to, że agenci ICE zatrzymywali ludzi bezpośrednio w miejscach zamieszkania, pracy lub w przestrzeni publicznej, a nie przejmowali ich od lokalnych służb po wcześniejszym aresztowaniu.

Patricia Quiñonez, dziennikarka serwisu Utahzolanos zajmującego się wenezuelską społecznością imigracyjną w Utah, zwraca uwagę na gwałtowny wzrost liczby zatrzymań podczas kontroli drogowych.

„Zatrzymują kierowcę z dowolnego powodu – na przykład z powodu braku prawa jazdy, nieważnych tablic rejestracyjnych albo zbyt mocno przyciemnionych szyb. Następnie wykorzystują tę sytuację, aby pytać o status imigracyjny” – powiedziała.

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor