----- Reklama -----

Luxahaus Beyond

(773) 205-0303

Zaloguj się
Subskrybuj

06 lipca 2022

Udostępnij znajomym:

To jeden z pierwszych, głośniejszych i szokujących przykładów, jak niedawna decyzja Sądu Najwyższego już wpływa na zwykłych ludzi. W ostatnim tygodniu bardzo głośno było w USA o 10-letniej ofierze gwałtu z Ohio, która będąc w szóstym tygodniu ciąży nie kwalifikowała się do wymuszonego zabiegu poronienia we własnym stanie. Musiała odbyć podróż do Indiany, gdzie dopiero za kilka tygodni podjęta będzie przez ustawodawców decyzja dotycząca prawa aborcyjnego i gdzie na razie wciąż jeszcze mogła uzyskać pomoc.

Historia dziewczynki wyszła na jaw trzy dni po tym, jak sąd unieważnił federalne prawo do przerywania ciąży i w Ohio automatycznie wszedł w życie zakaz przerywania ciąży po 6 tygodniach. Zaawansowanie ciąży u dziewczynki lekarze określili na "6 tygodni i pięć dni".

Dr Caitlin Bernard, ginekolog-położna z Indianapolis, powiedziała, że otrzymała telefon od kolegi lekarza z Ohio, który leczy ofiary przypadków wykorzystywania dzieci i poprosił ją o pomoc. Lekarze tacy jak Bernard twierdzą, że notują gwałtowny wzrost liczby pacjentów przybywających do ich klinik z sąsiednich stanów, w których takie procedury są obecnie ograniczone lub zakazane.

Sprawa 10-letniej dziewczynki postawiła prominentnych polityków sprzeciwiających się aborcji w sytuacji, w której równoważyć muszą prawa kobiet i dziewcząt – w tym ofiar przemocy – przy jednoczesnym wprowadzaniu ograniczeń aborcyjnych.

Nie zawsze jednak prawa kobiet i dziewcząt, zwłaszcza ofiar przemocy, wygrywają. Przykładem może być republikańska gubernator Kristi Noem z Południowej Dakoty, wymieniana jako potencjalna kandydatka na stanowisko wiceprezydent u boku Donalda Trumpa w 2024 roku. Powiedziała ona w wywiadzie na antenie State of the Union w CNN, że uważa za „niesamowite”, że „nikt nie mówi o zboczonej, okropnej i obłąkanej osobie, która zgwałciła 10-latkę”. Tym samym uniknęła odpowiedzi na pytanie, co wydarzyłoby się w podległym jej stanie, gdyby podobny przypadek miał tam miejsce.

Aborcja jest obecnie przestępstwem w Południowej Dakocie, „chyba że istnieje odpowiednia i rozsądna opinia lekarska, że wykonanie aborcji jest konieczne, aby zachować życie ciężarnej kobiety”. Przypadki kazirodztwa i gwałtu nie są wyjątkiem w świetle prawa stanu Dakota Południowa, podobnie jak wiek ofiary.

Dana Bash, prezenterka programu State of the Union, naciskała na Noem, czy słuszne jest, aby 10-letnia ofiara gwałtu, która była w ciąży, musiała przekraczać granice stanowe, aby dokonać legalnej aborcji. Gubernator Dakoty zapytana, czy dziewczynka powinna urodzić dziecko odpowiedziała, że „każde życie jest cenne. Ta tragedia jest przerażająca. Ale w Południowej Dakocie dzisiejsze prawo mówi, że aborcje są nielegalne, z wyjątkiem ratowania życia matki”.

Zapytana jednak, czy dopuszczenie aborcji u 10-latki byłoby uważane za ochronę życia matki, Noem nie wykluczyła takiej interpretacji.

„W tej sytuacji lekarz, rodzina, najbliższe osoby będą podejmować decyzję” - powiedziała wracając do kwestii, która dla wielu republikanów jest centralnym tematem debaty na temat aborcji.

Sprawa ta zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt niedawnej decyzji SN: potencjalnego karania osób poszukujących pomocy w innych stanach. Stąd mówi się o konieczności wzmocnienia ochrony danych osobistych i korespondencji elektronicznej, o czym piszemy w tym tygodniu w osobnym artykule „Google będzie usuwać historię wizyt w klinikach aborcyjnych”.

rj

----- Reklama -----

MONITOR-KONKURS WAKACYJNY

----- Reklama -----

Obamacare po polsku 300 x 600

----- Reklama -----