Kleszcze mogą przenosić bakterie i wirusy wywołujące poważne choroby, w tym boreliozę. Ukąszenie niektórych gatunków może również prowadzić do rozwoju alergii na czerwone mięso. Teraz naukowcy poinformowali o wykryciu kolejnego wirusa związanego z kleszczem azjatyckim, który od kilku lat rozprzestrzenia się w Stanach Zjednoczonych.
Kleszcz azjatycki, nazywany także długorogim, został po raz pierwszy wykryty w USA w 2017 roku. Od tego czasu pojawił się już w ponad 20 stanach – od Nowego Jorku i Massachusetts po Karolinę Południową, Oklahomę i Missouri.
Jego szybkie rozprzestrzenianie się ułatwia nietypowy sposób rozmnażania. Samice mogą składać jaja bez zapłodnienia, dlatego do powstania nowej populacji wystarczy jeden osobnik. Jak wyjaśniła Emily Struckhoff z zespołu ds. chorób wektorowych przy Penn State Extension, niemal wszystkie kleszcze azjatyckie znalezione dotychczas w Stanach Zjednoczonych były samicami.
W USA gatunek ten nie jest obecnie uznawany za nosiciela bakterii wywołujących najczęstsze choroby odkleszczowe u ludzi. Stanowi jednak poważne zagrożenie dla zwierząt gospodarskich, ponieważ może przenosić teileriozę bydła – chorobę, która w niektórych przypadkach prowadzi do śmierci zwierząt.
Nowy wirus wykryty u pacjentów w Chinach
W naturalnym środowisku występowania, przede wszystkim w Azji, kleszcz azjatycki może przenosić wiele patogenów groźnych zarówno dla zwierząt, jak i ludzi. Jednym z nich jest Dabie bandavirus, określany skrótem DBV. Wirus ten może wywołać ciężką chorobę, a śmiertelność wśród zakażonych sięga według ekspertów nawet 30 procent.
To właśnie badania nad DBV doprowadziły naukowców w Chinach do odkrycia innego wirusa, któremu nadano nazwę Asian longhorned tick nairovirus, w skrócie ALTNV.
Badacze analizowali przypadki pacjentów przyjmowanych do kilku chińskich szpitali z objawami przypominającymi zakażenie DBV. Wyniki testów na obecność tego wirusa były jednak negatywne. Dalsze badania wykazały, że ponad 15 procent tych osób było zakażonych nieznanym wcześniej ALTNV. Wyniki opublikowano w „New England Journal of Medicine”.
Sam wirus ALTNV powodował objawy przypominające grypę, w tym zmęczenie i problemy żołądkowo-jelitowe. U pacjentów stwierdzano także małopłytkowość, czyli obniżoną liczbę płytek krwi, oraz podwyższony poziom aminotransferaz, który może świadczyć o zaburzeniach pracy wątroby. Jak zaznaczył dr Douglas Norris z Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health, zakażenie tym wirusem nie wiązało się jednak ze zwiększoną śmiertelnością.
Cięższy przebieg obserwowano u osób zakażonych jednocześnie ALTNV i DBV. Spośród ponad 3,100 przebadanych pacjentów podwójne zakażenie wykryto u 38. W tej grupie częściej występowały problemy z oddychaniem i zaburzenia pracy nerek. Siedmiu pacjentów zmarło.
Na razie nie wykryto zakażeń ludzi w USA
Obecność kleszcza azjatyckiego w Stanach Zjednoczonych nie oznacza, że nowy wirus już tutaj krąży. Jak podkreśla Norris, dotychczas nie stwierdzono, aby ten gatunek przenosił w USA jakiekolwiek choroby na ludzi.
Może to wynikać z braku odpowiednich żywicieli rezerwuarowych, czyli zwierząt będących naturalnym źródłem określonych bakterii lub wirusów. Kleszcze zwykle nie rodzą się zakażone patogenami. Pobierają je podczas żerowania na zakażonych zwierzętach, a następnie mogą przekazać kolejnemu żywicielowi.
Podobnie dzieje się w przypadku boreliozy. Przenoszący ją kleszcz czarnonogi musi najpierw pobrać bakterie z krwi zwierzęcia, na którym żeruje. Jeżeli w danym środowisku nie ma żywiciela będącego nosicielem określonego patogenu, kleszcz nie może rozpocząć jego rozprzestrzeniania.
Nie oznacza to jednak, że kleszcz azjatycki jest całkowicie niegroźny. Badania wskazują, że może być zdolny do przenoszenia różnych patogenów, w tym riketsji. Do chorób wywoływanych przez te bakterie należy między innymi gorączka plamista Gór Skalistych. Naukowcy nie wykluczają również, że kleszcze mogą przenosić inne wirusy, których jeszcze nie zidentyfikowano.
Eksperci zalecają stosowanie standardowych preparatów przeciwko kleszczom, które są uznawane za skuteczne także w przypadku gatunku azjatyckiego. Właściciele zwierząt domowych i gospodarskich, którzy podejrzewają kontakt z inwazyjnym kleszczem, powinni skonsultować się z weterynarzem.