----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

15 września 2026

Udostępnij znajomym:

Na siedem tygodni przed wyborami do Kongresu Sąd Najwyższy USA zablokował rządowy plan, który pozwoliłby Poczcie Stanów Zjednoczonych kontrolować, jakie karty wyborcze mogą zostać wysłane do wyborców. Prezydent Donald Trump uznał orzeczenie za osobistą zdradę ze strony sędziów, których sam nominował.

Postanowienie ogłoszone w poniedziałek wieczorem jest najpoważniejszą porażką administracji w sporze o zasady tegorocznych wyborów. Sąd działał w trybie nadzwyczajnym, dlatego uzasadnienie decyzji było bardzo krótkie. Sędziowie stwierdzili, że rząd prawdopodobnie nie zdoła skutecznie podważyć tymczasowej blokady przepisów wydanej przez sąd niższej instancji. Uznali też, że pozostałe okoliczności nie przemawiają za ich natychmiastowym przywróceniem.

Na czym polegał plan

Zakwestionowane rozwiązanie, przygotowane przez Pocztę Stanów Zjednoczonych na polecenie zawarte w rozporządzeniu prezydenta, nakładało na stany obowiązek przekazania danych wyborców oraz wysyłania kart w nowych kopertach zatwierdzonych przez władze federalne. Koperty miały zawierać specjalne oznaczenia i indywidualne kody kreskowe.

Poczta miała skanować kody i porównywać je z listami wyborców przekazanymi przez stany. Przesyłki niespełniające wymogów mogłyby zostać zwrócone urzędom wyborczym zamiast dostarczone wyborcom. Plan dotyczył więc przede wszystkim wysyłania czystych kart przez urzędy, a nie odsyłania już wypełnionych kart przez głosujących.

Administracja przekonywała, że nowe rozwiązanie pomoże zapobiegać oszustwom. Donald Trump od lat, bez przedstawienia dowodów, twierdzi, że głosowanie korespondencyjne jest masowo fałszowane. Przeciwnicy planu odpowiadali, że powierzyłby on federalnemu urzędowi bezprecedensową rolę w procesie wyborczym organizowanym przez stany i mógłby pozbawić część uprawnionych osób możliwości głosowania.

Przeciwko zmianom wystąpiły 23 stany oraz Dystrykt Kolumbii, a koalicji przewodził prokurator generalny Kalifornii Rob Bonta. Według niego skutki wejścia nowych zasad w życie mogłyby być katastrofalne. Do Sądu Najwyższego apelowali również sekretarze stanu z obu partii, w tym urzędnicy z siedmiu stanów kontrolowanych przez republikanów. Argumentowali, że na przeprojektowanie kopert, przekazanie danych i przetestowanie systemu nie ma już czasu, a próba zastosowania nowych wymogów wywołałaby chaos.

Sąd zmienił wcześniejsze stanowisko

Było to drugie w ciągu miesiąca rozstrzygnięcie dotyczące tej sprawy. Pod koniec sierpnia Sąd Najwyższy pozwolił administracji kontynuować prace wynikające z prezydenckiego rozporządzenia. Uznał wówczas, że skarżący wystąpili zbyt wcześnie, ponieważ ostateczne przepisy poczty nie zostały jeszcze wydane.

Sędziowie zastrzegli jednak, że była to decyzja wstępna, a nie rozstrzygnięcie o legalności przyszłych regulacji. Jak napisali, w tej kwestii „czas pokaże”. Zdanie odrębne złożyło wtedy troje liberalnych sędziów, a Ketanji Brown Jackson ostrzegała przed chaosem i niepewnością przed wyborami.

Po wydaniu ostatecznych przepisów sądy federalne ponownie je zablokowały. Administracja zwróciła się wówczas do Sądu Najwyższego o zgodę na ich natychmiastowe zastosowanie.

Kavanaugh poparł decyzję, Alito był przeciw

Brett Kavanaugh dołączył do orzeczenia krótką opinię zgodną z jego wynikiem. Napisał, że istnieje przynajmniej możliwość, iż poczta ma ustawowe uprawnienia do ustanowienia podobnych zasad w przyszłości. Jego zdaniem zastosowanie ich w wyborach w 2026 roku byłoby jednak arbitralne i sprzeczne z prawem, ponieważ władze stanowe i lokalne nie mają już czasu na rozsądne wdrożenie zmian.

Inne stanowisko zajął Samuel Alito. W niemal ośmiostronicowym zdaniu odrębnym, do którego przyłączył się Clarence Thomas, opowiedział się za natychmiastowym wejściem przepisów w życie. Powołał się na szerokie kompetencje poczty do regulowania przesyłek i porównał nowe wymogi do zwykłych obowiązków nadawcy, takich jak podanie adresu czy naklejenie znaczka.

Alito przyznał, że praktyczne obawy stanów są poważne, ale uznał je za niewystarczające do odrzucenia wniosku rządu. Zarzucił też pozostałym sędziom, że sami przyczynili się do powstania presji czasu, zbyt długo opracowując wcześniejsze rozstrzygnięcie.

Formalny wynik głosowania nie został podany. Wiadomo, że sprzeciw zgłosili Alito i Thomas, a Kavanaugh wyraźnie poparł odmowę. Pozostali nominaci Trumpa, Neil Gorsuch i Amy Coney Barrett, oraz prezes sądu John Roberts nie odnotowali sprzeciwu.

Trump mówi o zdradzie

Prezydent odpowiedział osobistym atakiem na sędziów, których sam powołał. Napisał, że nie są to już osoby, z którymi rozmawiał przed nominacją, lecz jedynie ich „cienie”. Bez przedstawienia wyjaśnienia oskarżył ich o uleganie naciskom radykalnej lewicy. Obwinił też sądy o zbyt długie rozpatrywanie sprawy i stwierdził, że Sąd Najwyższy zawiódł kraj. Alito i Thomasowi podziękował.

Trump krytykował swoich nominatów w podobnym tonie także po wcześniejszych niekorzystnych dla niego orzeczeniach dotyczących ceł i obywatelstwa z tytułu urodzenia. W tamtych sprawach sędziowie głosowali jednak w różnych konfiguracjach. Prawnicy konstytucyjni oraz sam Roberts wielokrotnie ostrzegali bardziej ogólnie, że osobiste ataki na sędziów mogą podważać niezależność wymiaru sprawiedliwości.

Ulga wśród urzędników obu partii

Orzeczenie przyjęto z ulgą wśród urzędników wyborczych obu partii. W części stanów wysyłanie kart już się rozpoczęło. W Karolinie Północnej rozesłano ich około 300 tysięcy, a ponad dwanaście stanów planowało rozpocząć wysyłkę do końca tygodnia. Kolorado ma wkrótce wysłać około czterech milionów kart.

W powiecie Weber w Utah, gdzie niemal wszyscy głosują korespondencyjnie, przygotowywano awaryjne punkty odbioru kart z pominięciem poczty. Samorządy w Kalifornii rozważały dostarczanie ich do bibliotek i urzędów albo wykorzystywanie mobilnych punktów wyborczych. Plany te można teraz odłożyć, chociaż część urzędników nie zamierza całkowicie z nich rezygnować.

Demokraci przedstawiali orzeczenie jako zwycięstwo praworządności. Lider senackiej mniejszości Chuck Schumer nazwał sprawę jedną z najważniejszych dla ochrony praw wyborczych. Sekretarz stanu Kolorado Jena Griswold, choć zadowolona z decyzji, obawia się, że sam spór zdążył już osłabić zaufanie wyborców i przygotować grunt pod późniejsze kwestionowanie wyników.

Co oznacza decyzja

Dla wyborów zaplanowanych na 3 listopada decyzja oznacza, że karty do głosowania korespondencyjnego będą wysyłane według dotychczasowych zasad. W 2024 roku w ten sposób zagłosowało aż około 29 procent wyborców.

Nie jest to jednak ostateczne rozstrzygnięcie całego sporu.

Sąd pozostawił w mocy tymczasową blokadę przepisów, a Kavanaugh wyraźnie dopuścił możliwość, że poczta ma prawo ustanowić podobne wymogi z odpowiednim wyprzedzeniem. Kwestia jej kompetencji pozostaje więc otwarta przed kolejnymi wyborami.

Niejasny jest również los zapowiadanego portalu służącego do przekazywania danych wyborców. Urzędnicy spodziewają się konieczności przeprowadzenia akcji informacyjnej, ponieważ kolejne, szybko zmieniające się orzeczenia wywołały zamieszanie. Szersze działania administracji zmierzające do zwiększenia wpływu władz federalnych na organizowane przez stany wybory również trwają.

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor