Coraz więcej dzieci dostaje pierwszy telefon komórkowy już w szkole podstawowej. Dla rodziców to przede wszystkim sposób na łatwiejszy kontakt i poczucie bezpieczeństwa. Najnowsze badanie naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) sugeruje jednak, że wczesne posiadanie własnego smartfona może mieć nieoczekiwane konsekwencje dla edukacji. Uczniowie, którzy mieli własny telefon, uzyskiwali niższe wyniki w testach sprawdzających rozumienie czytanego tekstu niż ich rówieśnicy bez telefonu.
Wyniki pojawiają się w momencie, gdy amerykańskie szkoły od kilku lat obserwują spadek umiejętności czytania wśród najmłodszych uczniów. Jednocześnie odsetek dzieci posiadających własne telefony szybko rośnie. Według Pew Research Center aż 72 proc. nauczycieli szkół średnich uważa, że telefony są jednym z największych źródeł rozproszenia uwagi podczas lekcji. Do tej pory niewiele badań sprawdzało jednak, czy podobny problem dotyczy także dzieci w wieku szkoły podstawowej.
Telefon obok nie przeszkadzał, ale jego posiadanie już tak
Badanie objęło 106 uczniów trzecich i szóstych klas z powiatu Los Angeles. Wszystkie dzieci uczęszczały do szkół, w których nauczanie odbywało się po angielsku. Dane zbierano od lipca do grudnia 2024 roku.
W głównej części eksperymentu udział wzięło 37 dzieci, które przyniosły do szkoły własne telefony. Każde z nich rozwiązywało dwa testy sprawdzające rozumienie tekstu. Podczas jednego telefon leżał obok ucznia, włączony i ekranem do góry. W drugim przypadku urządzenie było całkowicie zabierane przez badacza.
Okazało się, że sama obecność telefonu praktycznie nie miała wpływu na wyniki. Uczniowie odpowiadali poprawnie średnio na 89 proc. pytań, gdy telefon leżał obok nich, i na 87 proc., gdy go nie było. Różnica była zbyt mała, by uznać ją za statystycznie istotną. Nie miały znaczenia także powiadomienia – podczas krótkich, siedmiominutowych testów niemal żadne dziecko ich nie otrzymało.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja, gdy naukowcy porównali dzieci posiadające własny telefon z tymi, które go nie miały. W całej badanej grupie właściciele smartfonów osiągali wyraźnie słabsze wyniki w testach czytania ze zrozumieniem, nawet po uwzględnieniu wieku uczniów.
Coraz więcej dzieci ma własny smartfon
Badanie pokazało również, jak szybko rośnie liczba najmłodszych użytkowników telefonów. W 2024 roku własne urządzenie posiadało już 46 proc. trzecioklasistów i aż 70 proc. uczniów szóstych klas.
Dla porównania, dane ogólnokrajowe z 2021 roku wskazywały, że telefon miało około 31,5 proc. dzieci z trzeciej klasy i 54 proc. szóstoklasistów. Oznacza to bardzo wyraźny wzrost w ciągu zaledwie kilku lat.
Zaskakujący wyjątek
Badacze natrafili jednak na interesujący wyjątek od ogólnej reguły. Wśród szóstoklasistów wychowujących się w domach, gdzie na co dzień nie mówi się po angielsku, wcześniejsze rozpoczęcie wysyłania wiadomości tekstowych wiązało się z lepszymi wynikami w czytaniu.
Podobną zależność zauważono u dzieci, które od początku mogły korzystać na telefonie z gier. One również osiągały lepsze rezultaty niż rówieśnicy z podobnych rodzin, którzy nie mieli takich możliwości. Zdaniem autorów badania może to wynikać z faktu, że dla dzieci uczących się angielskiego jako drugiego języka pisanie wiadomości i korzystanie z gier staje się dodatkową okazją do codziennego kontaktu z językiem poza szkołą. W takich przypadkach smartfon może częściowo rekompensować negatywne skutki jego posiadania.
Badanie nie daje jednoznacznej odpowiedzi
Autorzy podkreślają, że ich wyniki pokazują jedynie zależność, a nie bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy. Badanie nie dowodzi więc, że wręczenie dziecku telefonu automatycznie pogarsza jego umiejętność czytania.
Teoretycznie możliwe jest również odwrotne wyjaśnienie – że telefony częściej trafiają do dzieci, które już wcześniej miały trudności w nauce. Naukowcy uważają jednak taki scenariusz za mało prawdopodobny. Ponad połowa badanych uczniów posiadała własny telefon, a wcześniejsze badania pokazują, że rodzice najczęściej kupują dzieciom smartfony z powodów organizacyjnych i bezpieczeństwa, a nie po to, by poprawić ich wyniki w nauce.
Wyniki nie stanowią też argumentu za całkowitym zakazem telefonów w szkołach podstawowych. Skoro obecność urządzenia podczas samego testu nie pogarszała rezultatów, ograniczenia mogą przynosić większe korzyści przede wszystkim w relacjach społecznych, zachęcając dzieci do bezpośrednich kontaktów z rówieśnikami zamiast komunikacji przez ekran.
Badacze zwracają uwagę jeszcze na jeden możliwy czynnik. Dzieci, którym na czas testu odebrano telefon, mogły odczuwać stres związany z rozłąką z urządzeniem. Taki niepokój mógł częściowo obniżyć ich wyniki, maskując ewentualny negatywny wpływ samej obecności telefonu.
Mimo tych zastrzeżeń autorzy badania wskazują, że dla rodziców zastanawiających się, kiedy kupić dziecku pierwszy smartfon, najbezpieczniejszym rozwiązaniem może być odłożenie tej decyzji przynajmniej do zakończenia szkoły podstawowej.
Zobacz także: Illinois wprowadza zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach. Gubernator podpisał ustawę