Liczba zachorowań na odrę w Stanach Zjednoczonych już przekroczyła poziom odnotowany w całym ubiegłym roku, choć do końca 2026 roku pozostało jeszcze pięć miesięcy. To najgorsza sytuacja epidemiologiczna związana z tą chorobą od ponad trzech dekad. Eksperci ostrzegają przy tym, że oficjalne statystyki mogą pokazywać jedynie część rzeczywistej skali problemu.
Według najnowszych danych Centers for Disease Control and Prevention (CDC), do czwartku w USA potwierdzono 2,318 przypadków odry. Dla porównania, w całym 2025 roku było ich 2,289 – już wtedy był to najwyższy wynik od ponad 30 lat.
Tym samym 2026 rok stał się najgorszym pod względem liczby zachorowań na odrę od 1991 roku. Do dużych ognisk doszło między innymi w Karolinie Południowej, Utah i Arizonie, gdzie zachorowały setki osób. Mniejsze skupiska przypadków pojawiły się także w innych częściach kraju.
Sytuacja jest na tyle poważna, że w listopadzie międzynarodowi eksperci ds. zdrowia mają zdecydować, czy Stany Zjednoczone i Meksyk utrzymały status krajów wolnych od endemicznej odry. USA uzyskały go w 2000 roku, po wyeliminowaniu ciągłej lokalnej transmisji wirusa. Było to możliwe dzięki wysokiemu poziomowi szczepień.
W ostatnich latach odsetek zaszczepionych jednak spada. W roku szkolnym 2019–20 szczepionkę MMR, chroniącą przed odrą, świnką i różyczką, otrzymało 95.2 proc. dzieci rozpoczynających szkołę. W roku 2024–25 wskaźnik ten wynosił już 92.5 proc. Tymczasem eksperci wskazują, że dla skutecznego ograniczenia rozprzestrzeniania się odry potrzebny jest poziom około 95 proc.
Przypadków może być znacznie więcej
Oficjalne dane prawdopodobnie nie pokazują pełnej skali epidemii. Część chorych nie zgłasza się do lekarza i nie wykonuje testów, przez co ich przypadki nigdy nie trafiają do statystyk.
W przypadku odry ma to szczególne znaczenie, ponieważ jest ona jedną z najbardziej zakaźnych chorób znanych medycynie. Dodatkowym problemem są duże różnice w poziomie szczepień. Ogólnokrajowa średnia na poziomie 92.5 proc. może wyglądać stosunkowo wysoko, ale ukrywa społeczności, w których odsetek zaszczepionych jest znacznie niższy.
W Utah, gdzie służby zdrowia walczą z odrą od ponad roku, zachorowało w tym czasie ponad 700 osób. Analizy matematyczne oraz badania genetyczne wirusa wskazują jednak, że duże ognisko na granicy Utah i Arizony może być w rzeczywistości trzy lub nawet cztery razy większe, niż wynika z oficjalnych danych – poinformowała stanowa epidemiolog dr Leisha Nolen.
Jeszcze trudniej ocenić sytuację w Karolinie Południowej, gdzie odnotowano największe ognisko odry w USA od 35 lat. Oficjalnie potwierdzono tam 997 przypadków. Stanowy departament zdrowia przyznaje jednak, że również ta liczba jest prawdopodobnie zaniżona.
Jak wyjaśnia dr Brannon Traxler, pełniąca obowiązki dyrektora stanowego departamentu zdrowia, nie da się dokładnie określić, ilu przypadków brakuje w statystykach, a skala niedoszacowania może zmieniać się w trakcie epidemii.
Jednym ze sposobów oceny rzeczywistego rozmiaru ogniska mogłaby być liczba hospitalizacji. Problem w tym, że nie wszystkie stany wymagają zgłaszania hospitalizacji związanych z odrą, dlatego również te dane są niepełne.
Naukowcy wciąż analizują epidemię w Teksasie
Badacze nadal próbują ustalić rzeczywistą skalę epidemii odry, która w 2025 roku dotknęła Teksas. Oficjalnie potwierdzono wówczas 762 przypadki, ale wstępne analizy sugerują, że faktyczna liczba zakażeń mogła być niemal dwukrotnie wyższa.
Według epidemiologa matematycznego Rémy'ego Pasco z University of Colorado Boulder takie rozbieżności nie są zaskakujące. Gdy poziom szczepień w społeczności spada poniżej około 95 proc., po rozpoczęciu transmisji wirusa możliwości zahamowania epidemii stają się znacznie bardziej ograniczone.
CDC uznaje za ognisko co najmniej trzy powiązane ze sobą przypadki. W społecznościach o niskim poziomie szczepień i słabszym nadzorze epidemiologicznym wykrycie trzech takich zachorowań może jednak oznaczać, że wcześniejsze przypadki zostały przeoczone albo że kolejnych będzie znacznie więcej.
Dr Varun Shetty, główny epidemiolog stanu Teksas, zwraca uwagę, że zdarzały się sytuacje, w których test potwierdzał odrę u jednej osoby, ale służby nie były w stanie ustalić, z kim mieszkała i czy inni domownicy również mieli objawy.
Dobrym przykładem jest Gaines County w zachodnim Teksasie, które stało się centrum ubiegłorocznej epidemii. W marcu 2025 roku zgłoszono tam 182 prawdopodobne przypadki odry wśród nieletnich, których nie udało się oficjalnie potwierdzić z powodu braku wystarczających informacji. W całym okresie epidemii w hrabstwie potwierdzono 414 zachorowań.
Shetty spodziewa się, że przypadki odry, a także większe ogniska choroby, nadal będą pojawiać się w USA, ponieważ wiele osób pozostaje bez ochrony.
Najbardziej narażeni są ci, którzy nie mogą się zaszczepić
Eksperci podkreślają, że wysoki poziom szczepień ma znaczenie nie tylko dla osób, które przyjmują szczepionkę, ale również dla tych, które z różnych powodów nie mogą być skutecznie chronione w ten sposób.
Dr Mark Roberts, były dyrektor Public Health Dynamics Lab przy University of Pittsburgh School of Public Health, zwraca szczególną uwagę na niemowlęta, osoby z osłabionym układem odpornościowym oraz niewielką grupę ludzi, u których szczepionka nie wywołuje wystarczająco silnej odpowiedzi immunologicznej. Badania i modele epidemii przygotowane przez jego zespół wskazują, że właśnie takie osoby mogą szczególnie odczuwać skutki rozprzestrzeniania się odry.
Roberts porównuje decyzję o rezygnacji ze szczepienia nie do jazdy samochodem bez pasów bezpieczeństwa, lecz do poruszania się autem bez hamulców. W pierwszym przypadku ryzykuje przede wszystkim osoba podejmująca decyzję. W drugim konsekwencje mogą dotknąć również innych uczestników ruchu.
Zdaniem epidemiologów utrzymywanie wysokiego poziomu szczepień pozostaje więc kluczowe nie tylko z punktu widzenia indywidualnej ochrony przed chorobą, ale również ograniczania możliwości rozprzestrzeniania się wirusa w całych społecznościach.