Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że rynek ropy uspokoił się po wcześniejszych zawirowaniach. Tymczasem kolejne ataki na tankowce na Morzu Czerwonym oraz narastające napięcie wokół Cieśniny Ormuz ponownie wywołały niepokój inwestorów. Ceny ropy zaczęły rosnąć, a wraz z nimi wróciły pytania o inflację, stopy procentowe i ceny paliw.
Co ciekawe, rynki nie reagują wyłącznie na faktyczne braki surowca. Wystarczy ryzyko, że dostawy mogą zostać zakłócone. Nawet pojedyncza informacja o ataku na statek czy zagrożeniu dla jednego z najważniejszych szlaków morskich potrafi w ciągu kilku godzin podnieść cenę baryłki o kilka procent.
Bliski Wschód wciąż decyduje o cenach ropy
Znaczna część światowego handlu ropą i skroplonym gazem ziemnym przechodzi przez Cieśninę Ormuz, położoną między Iranem a Omanem. To jedno z najważniejszych miejsc na światowej mapie energetycznej. Drugim strategicznym punktem jest cieśnina Bab al-Mandab, łącząca Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim.
Jeżeli w tych rejonach dochodzi do konfliktów, armatorzy zaczynają omijać zagrożone trasy, a firmy ubezpieczeniowe podnoszą składki. Transport staje się droższy i wolniejszy, a inwestorzy zakładają, że w przyszłości na rynku może pojawić się mniej ropy. To wystarcza, by ceny zaczęły rosnąć, nawet jeśli wydobycie pozostaje bez zmian.
Historia pokazuje, że rynek reaguje błyskawicznie na samo zagrożenie. Nie trzeba zamknięcia cieśniny. Wystarczy wzrost ryzyka.
Brent i WTI – dlaczego mówi się o dwóch cenach ropy?
W wiadomościach gospodarczych najczęściej pojawiają się dwie nazwy: Brent i WTI.
Brent to najważniejszy światowy punkt odniesienia dla cen ropy (benchmark). Jest wykorzystywany przy wycenie większości surowca sprzedawanego na świecie, dlatego najszybciej reaguje na wydarzenia na Bliskim Wschodzie.
WTI (West Texas Intermediate) to amerykański odpowiednik Brent. Jest wydobywana głównie w Stanach Zjednoczonych, dlatego zwykle słabiej reaguje na wydarzenia na Bliskim Wschodzie. W efekcie jej cena jest zazwyczaj nieco niższa od ceny ropy Brent.
W praktyce oba wskaźniki niemal zawsze poruszają się w tym samym kierunku. Gdy ropa drożeje z powodu konfliktów, Brent zazwyczaj rośnie szybciej niż WTI.
Jak droższa ropa wpływa na kredyty?
Najbardziej odczuwalnym skutkiem wzrostu cen ropy są oczywiście droższe paliwa. Na tym jednak wpływ tego surowca się nie kończy.
Droższy transport oznacza wyższe koszty przewozu żywności, materiałów budowlanych i tysięcy innych produktów. Firmy starają się przenieść część tych kosztów na klientów, co może prowadzić do wzrostu inflacji.
Kiedy inwestorzy uznają, że inflacja może utrzymać się dłużej, zaczynają zakładać, że Rezerwa Federalna nie będzie spieszyć się z obniżaniem stóp procentowych. Rosną wtedy rentowności obligacji skarbowych, zwłaszcza 10-letnich, które są jednym z najważniejszych punktów odniesienia przy ustalaniu oprocentowania kredytów hipotecznych.
Mechanizm wygląda więc dość prosto:
- drożeje ropa,
- rosną koszty transportu i produkcji,
- pojawia się ryzyko wyższej inflacji,
- inwestorzy oczekują dłuższego utrzymania wysokich stóp procentowych,
- drożeją kredyty hipoteczne.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy wzrost cen ropy automatycznie przełoży się na wyższe raty. Wiele zależy od tego, jak długo utrzymają się zakłócenia oraz czy bank centralny uzna je za przejściowe.
Dlaczego giełdy zwykle reagują spadkami?
Droższa ropa oznacza wyższe koszty prowadzenia działalności dla wielu firm – od linii lotniczych i transportu, po producentów żywności i sieci handlowe. To może oznaczać niższe zyski, a więc również niższe ceny akcji.
Jednocześnie rosnące rentowności obligacji sprawiają, że część inwestorów przenosi pieniądze z giełdy do bezpieczniejszych papierów skarbowych. W efekcie podczas gwałtownych wzrostów cen ropy indeksy, takie jak Dow Jones, S&P 500 czy Nasdaq, często tracą na wartości.
Wyjątkiem bywają spółki związane z wydobyciem i sprzedażą ropy oraz gazu. Dla nich wyższe ceny surowca oznaczają zazwyczaj większe przychody.
Czy to oznacza kolejną falę drożyzny?
Niekoniecznie. Historia pokazuje, że rynek ropy potrafi zmieniać kierunek równie szybko, jak rozwijają się wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Informacja o zawieszeniu broni lub poprawie bezpieczeństwa na szlakach morskich potrafi w krótkim czasie obniżyć ceny, podobnie jak kolejne ataki mogą ponownie wywołać wzrosty.
Dlatego ekonomiści podkreślają, że warto patrzeć nie tylko na samą cenę baryłki. Równie ważne są decyzje banków centralnych, poziom inflacji oraz sytuacja na rynku obligacji. To właśnie one w dłuższej perspektywie decydują o kosztach kredytów, kondycji giełd i tempie wzrostu gospodarczego.
Jedno jest jednak pewne – ropa pozostaje jednym z najważniejszych surowców świata. I choć większość z nas myśli o niej przede wszystkim podczas tankowania samochodu, jej cena wpływa na znacznie więcej niż tylko rachunek na stacji benzynowej. Często zaczyna się od jednego tankowca na drugim końcu świata, a kończy na decyzjach inwestorów, banków i milionów ich kredytobiorców, a ostatecznie w portfelach każdego z nas.