Fale upałów kojarzą się przede wszystkim z wysokimi temperaturami w ciągu dnia. Coraz częściej jednak to właśnie noce stają się największym problemem. W wielu rejonach Stanów Zjednoczonych temperatura po zachodzie słońca nie spada do poziomu, który pozwala organizmowi odpocząć i zregenerować się przed kolejnym gorącym dniem. Zdaniem ekspertów takie warunki znacząco zwiększają ryzyko wyczerpania cieplnego i udaru cieplnego, szczególnie u osób, które nie mają dostępu do klimatyzacji.
Meteorolodzy zwracają uwagę, że podczas obecnej fali upałów temperatury utrzymują się na wyjątkowo wysokim poziomie również nocą. W wielu miejscach termometry nawet nad ranem pokazują od 75 do 80 stopni Fahrenheita (około 24–27 stopni Celsjusza), a czasami jeszcze więcej.
Ashley Ward z Nicholas Institute przy Duke University podkreśla, że organizm potrzebuje chłodniejszych nocy, aby odzyskać siły. Bez tego kolejne dni upałów stają się znacznie bardziej niebezpieczne.
„Historycznie noc była czasem, kiedy zarówno ludzie, jak i przyroda mogli się schłodzić. Dziś coraz częściej tej możliwości po prostu nie ma” – tłumaczy ekspertka, dodając, że zmiany klimaty pogarszają ten trend. „Temperatury utrzymują się do późnych godzin wieczornych na szokująco wysokim poziomie, a w niektórych przypadkach nigdy nie spadają poniżej 27 lub 24 stopni Celsjusza. To naprawdę niepokojące”.
Noce ocieplają się szybciej niż dni
Naukowcy wskazują, że jest to jeden z efektów postępujących zmian klimatycznych. Według amerykańskiej Piątej Narodowej Oceny Klimatu temperatury nocne w Stanach Zjednoczonych rosną szybciej niż temperatury dzienne. Coraz więcej jest również nocy, podczas których temperatura nie spada poniżej 70 stopni Fahrenheita.
Meteorolog AccuWeather Alex DaSilva wyjaśnia, że atmosfera zatrzymuje coraz więcej ciepła po zachodzie słońca. W efekcie każdy kolejny dzień rozpoczyna się już od wyższej temperatury, co sprzyja jeszcze większym upałom.
Sytuację dodatkowo pogarsza wysoka wilgotność powietrza. Nawet popołudniowe burze, które przynoszą chwilowe ochłodzenie, często nie poprawiają komfortu. Wręcz przeciwnie – po deszczu powietrze staje się jeszcze bardziej parne.
To właśnie połączenie wysokiej temperatury i dużej wilgotności jest szczególnie niebezpieczne. Pot nie odparowuje skutecznie ze skóry, przez co organizm ma ograniczoną możliwość naturalnego schładzania się. W takich warunkach znacznie łatwiej dochodzi do wyczerpania cieplnego lub udaru cieplnego.
Najbardziej zagrożeni są seniorzy i osoby bez klimatyzacji
Choć wysokie temperatury stanowią zagrożenie dla wszystkich, największe ryzyko dotyczy osób starszych oraz cierpiących na choroby przewlekłe, zwłaszcza schorzenia serca i cukrzycę. Szczególnie trudna jest sytuacja mieszkańców, którzy nie mają klimatyzacji w domu.
Według amerykańskiej Energy Information Administration w 2020 roku klimatyzację posiadało około 88 procent gospodarstw domowych w USA. Nadal jednak miliony osób pozostają bez takiej możliwości. Badanie organizacji KFF wykazało, że brak klimatyzacji częściej dotyczy gospodarstw o niższych dochodach, a także rodzin azjatyckich, czarnoskórych i latynoskich.
Eksperci przypominają, że podczas upałów należy stopniowo przyzwyczajać organizm do wysiłku w wysokiej temperaturze, ograniczać aktywność w najgorętszych godzinach dnia oraz regularnie pić wodę – nie dopiero wtedy, gdy pojawi się pragnienie, ale jeszcze przed wyjściem na zewnątrz i po powrocie do chłodniejszego miejsca.
Coraz cieplejsze noce sprawiają, że fale upałów przestają być problemem ograniczonym do kilku godzin w ciągu dnia. Dla wielu osób zagrożenie trwa przez całą dobę, a brak nocnego ochłodzenia staje się jednym z najpoważniejszych skutków letnich ekstremów pogodowych.