Jeszcze przed rozpoczęciem piłkarskich mistrzostw świata nie brakowało głosów, że turniej organizowany wspólnie przez Stany Zjednoczone, Kanadę i Meksyk może okazać się rozczarowaniem. Krytykowano wysokie ceny biletów, obawiano się problemów organizacyjnych, a niektórzy zastanawiali się, czy Amerykanie rzeczywiście zainteresują się wydarzeniem, które od lat pozostaje najważniejszą imprezą sportową dla większości świata, ale niekoniecznie dla mieszkańców USA.
Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Mundial przyciąga rekordowe tłumy na stadiony, miliony kibiców przed telewizory i tysiące fanów do stref kibica. Coraz więcej wskazuje na to, że piłka nożna zdobywa w Stanach Zjednoczonych pozycję, o jakiej jeszcze kilkanaście lat temu można było jedynie marzyć.
Rekordy przed telewizorami
Największe zainteresowanie wzbudził pierwszy mecz reprezentacji Stanów Zjednoczonych przeciwko Paragwajowi, rozegrany 12 czerwca. Według danych firmy Nielsen spotkanie oglądało średnio około 25 milionów widzów na kanałach Fox, Telemundo oraz ich platformach internetowych. To jeden z najchętniej oglądanych meczów piłkarskich w historii amerykańskiej telewizji.
Dla porównania, pierwszy mecz grupowy amerykańskiej reprezentacji podczas mundialu w Katarze w 2022 roku śledziło 11,7 miliona osób. Różnicę częściowo tłumaczy pora rozgrywania spotkań – w 2022 roku mecz odbywał się w poniedziałkowe popołudnie, natomiast tegoroczny rozegrano w piątkowy wieczór.
Zainteresowanie nie spadło również podczas kolejnych występów reprezentacji USA. Mecze z Australią i Turcją oglądało ponad 22 miliony widzów. To wyniki porównywalne z oglądalnością finałów ligi NBA czy baseballowej World Series. Jedynie finał ligi NFL – Super Bowl – pozostaje zdecydowanie poza zasięgiem, przyciągając około 100 milionów widzów więcej.
Co ciekawe, ogromnym zainteresowaniem cieszą się również spotkania niezwiązane z reprezentacją gospodarzy. Telewizja Fox poinformowała, że średnio pięć milionów osób oglądało każdy z 72 meczów fazy grupowej, ustanawiając nowy rekord stacji. Z kolei hiszpańskojęzyczna Telemundo notowała średnio 4,6 miliona widzów na spotkanie.
Stadiony niemal wypełnione do ostatniego miejsca
Sukces widać nie tylko przed ekranami telewizorów. Według danych FIFA mecze fazy grupowej obejrzało z trybun około 4,6 miliona kibiców. Oznacza to zapełnienie stadionów na poziomie 99,7 procent wszystkich dostępnych miejsc.
To najwyższa frekwencja w historii mistrzostw świata, przewyższająca dotychczasowy rekord ustanowiony podczas mundialu w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku.
Ogromną popularnością cieszą się także oficjalne strefy kibica rozsiane po Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Organizatorzy szacują, że odwiedziło je już około 5,5 miliona osób.
W Bostonie podczas ostatniego miejskiego festiwalu kibica na City Hall Plaza ponad tysiąc osób wspólnie oglądało spotkanie Anglii z Panamą. Każda bramka wywoływała eksplozję radości, a uczestnicy podkreślali wyjątkową atmosferę.
„Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale okazało się to znacznie lepsze, niż przypuszczałem. Dawno nie czuło się w mieście takiej energii” – mówił Jason Jusino z Medford w stanie Massachusetts.
Piłka nożna coraz silniejsza
Eksperci podkreślają, że obecny sukces nie pojawił się z dnia na dzień. Od lat rośnie popularność ligi MLS, przybywa klubów i kibiców, a miliony Amerykanów regularnie śledzą również angielską Premier League oraz meksykańską Liga MX.
Badania firmy Nielsen pokazują, że kibice piłki nożnej w Stanach Zjednoczonych są średnio młodsi i bardziej zróżnicowani etnicznie niż fani innych największych lig sportowych. Szczególnie ważną rolę odgrywa społeczność latynoska, od dawna stanowiąca fundament popularności futbolu w USA.
Dodatkowym impulsem okazała się dobra postawa reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Udane występy gospodarzy rozbudziły nadzieje kibiców na pierwszy od 2002 roku awans do kolejnej fazy turnieju po zwycięstwie w meczu pucharowym.
„Bardzo pomogło to, że Amerykanie wygrali pierwszy mecz. Dzięki temu zainteresowanie turniejem utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie” – ocenia Bret Myers, wykładowca analityki sportowej na Uniwersytecie Villanova.
Mundial zmienia sportową mapę Ameryki
Choć przed rozpoczęciem turnieju wiele mówiło się o wysokich cenach biletów i organizacyjnych kontrowersjach, dziś zdecydowanie częściej mówi się o atmosferze święta. Tysiące osób oglądają mecze w restauracjach, parkach, miejskich strefach kibica i na stadionach, nie zrażając się nawet upałami czy gwałtownymi burzami.
Zdaniem ekspertów niezależnie od tego, jak daleko zajdzie reprezentacja USA, tegoroczne mistrzostwa świata już zapisały się w historii amerykańskiego sportu. Rekordowa frekwencja i oglądalność pokazują, że piłka nożna przestała być w Stanach sportem niszowym, a coraz wyraźniej dołącza do grona najważniejszych dyscyplin, które przyciągają uwagę milionów kibiców.