Jesienią 2025 roku, po śmierci Charliego Kirka, konserwatywnego działacza i współzałożyciela organizacji Turning Point USA, setki pracowników w Stanach Zjednoczonych straciło pracę. Powodem były wpisy w mediach społecznościowych, które pracodawcy uznali za nieodpowiednie. Dziś, niemal rok później, kolejne sprawy kończą się ugodami lub wyrokami korzystnymi dla zwolnionych pracowników.
Okazuje się, że w wielu przypadkach istniały poważne podstawy do uznania tych zwolnień za niezgodne z prawem. Kolejne ugody i wyroki pokazują, że w wielu przypadkach pracodawcy publiczni naruszyli chronione przez Pierwszą Poprawkę prawo do swobodnego wyrażania poglądów. Dotyczy to jednak wyłącznie pracowników instytucji publicznych. Pracownicy firm prywatnych pozostają w zupełnie innej sytuacji — ich pracodawca może zwolnić ich za wpis w mediach społecznościowych, nie naruszając przy tym Konstytucji. To jeden z bardziej zaskakujących aspektów amerykańskiego prawa konstytucyjnego.
Fala zwolnień
Kirk został zastrzelony 10 września 2025 roku w stanie Utah. Już w kolejnych dniach prawicowe media, wpływowi komentatorzy i politycy zaczęli nagłaśniać wpisy osób, których wypowiedzi odnoszące się do okoliczności jego śmierci lub krytyczne wobec jego poglądów uznali za niedopuszczalne, wzywając do ich zwolnienia. Według śledztwa agencji Reuters ponad 600 osób zostało zwolnionych, zawieszonych lub objętych postępowaniem wyjaśniającym. Byli wśród nich nauczyciele, profesorowie, prawnicy, urzędnicy i pracownicy innych instytucji publicznych.
Wśród nich znalazła się Maria Ruhtenberg, wieloletnia obrończyni publiczna ze stanu Iowa. Na prywatnym profilu na Facebooku, dostępnym jedynie dla znajomych, napisała m.in. „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz", skrytykowała poglądy Kirka dotyczące prawa do posiadania broni, jednocześnie podkreślając, że osoba, która go zastrzeliła, powinna trafić do więzienia. Jeden ze znajomych złożył skargę do jej pracodawcy. Dwa dni później prawicowy portal zwrócił się do urzędu z prośbą o komentarz. Następnego dnia Ruhtenberg została zwolniona, zaledwie pięć dni po pierwszym wpisie. Pracowała tam od piętnastu lat.
Mechanizm nacisku
Prawnicy zajmujący się tymi sprawami wskazują na zjawisko znane w amerykańskim prawie jako „heckler's veto" — sytuację, w której zorganizowana grupa wywiera presję na pracodawcę, by ukarał pracownika za wyrażone poglądy. Kampanie takie polegały na masowym wysyłaniu skarg, telefonów i e-maili oraz nagłaśnianiu wpisów w mediach społecznościowych.
W wielu przypadkach pracodawcy uzasadniali zwolnienia ryzykiem „zakłócenia funkcjonowania miejsca pracy”. Sądy weryfikowały te argumenty i często uznawały je za niewystarczające lub wręcz nieprawdziwe. W przypadku pracowników publicznych sam fakt, że jakaś wypowiedź wywołuje kontrowersje, nie wystarcza bowiem do zwolnienia. Pracodawca musi wykazać, że rzeczywiście utrudniała ona funkcjonowanie urzędu lub szkoły.
W sprawie Brittney Brown z Florydy zatrudniająca ją agencja twierdziła, że wpis wywołał „setki skarg obywateli". W toku postępowania okazało się jednak, że dokumentacja obejmuje zaledwie kilkadziesiąt zgłoszeń. Sąd uznał, że urząd przedstawił wprowadzające w błąd informacje i nałożył na niego sankcję.
Mechanizm ten przypomina zjawisko określane często mianem „cancel culture”, polegające na wywieraniu presji na instytucje lub pracodawców, by ukarali osoby za kontrowersyjne wypowiedzi. Wystarczy, że wpływowy profil w mediach społecznościowych wskaże konkretną osobę, a następnie tysiące internautów zaczynają wysyłać skargi do jej pracodawcy, domagając się zwolnienia. W przypadku pracowników instytucji publicznych sądy coraz częściej przypominają jednak, że presja opinii publicznej sama w sobie nie jest wystarczającym powodem do ograniczania konstytucyjnie chronionej wolności słowa.
Wyroki i ugody
Dotychczas rozstrzygnięte sprawy kończyły się na korzyść zwolnionych. Wszystkie znane przypadki dotyczą pracowników instytucji publicznych, którym przysługuje silniejsza ochrona na mocy Pierwszej Poprawki do Konstytucji gwarantującej wolność słowa.
Ruhtenberg najpierw wygrała odwołanie i wróciła do pracy, a następnie pozwała stan i pracodawcę za naruszenie jej praw konstytucyjnych. W maju 2026 roku zawarła ugodę na 125 tysięcy dolarów.
Melisa Crook, nauczycielka z Iowa, skomentowała śmierć Kirka słowami „jego nieobecność jest błogosławieństwem". Otrzymała 145 tysięcy dolarów odszkodowania i odeszła ze szkoły na warunkach ugody.
Suzanne Swierc, pracowniczka Ball State University w Indianie, napisała m.in., że modli się za duszę Kirka, ale nie może przyjaźnić się z jego wielbicielami. Otrzymała 225 tysięcy dolarów.
Darren Michael, profesor z Tennessee, został zwolniony za udostępnienie archiwalnego artykułu z 2023 roku przypominającego wypowiedź Charliego Kirka, który stwierdził, że ofiary śmiertelne związane z użyciem broni są „niestety” ceną zachowania prawa do jej posiadania. Profesor odzyskał stanowisko i otrzymał 500 tysięcy dolarów.
Brittney Brown dostała 485 tysięcy dolarów.
Larry Bushart, emerytowany policjant z Tennessee, trafił do aresztu na 37 dni i został zwolniony za kaucją w wysokości dwóch milionów dolarów — za udostępnienie mema cytującego prezydenta Trumpa, który po strzelaninie w szkole napisał „musimy się z tym pogodzić”. Lokalny szeryf twierdził, że wpis wywołał „masową histerię”. Bushart otrzymał 835 tysięcy dolarów odszkodowania.
Cena wolności słowa
Pieniądze nie zawsze rekompensują poniesione straty. Swierc wciąż szuka pracy i korzysta z terapii. Brown znalazła nowe zatrudnienie, ale przyznaje, że najbardziej chciała wrócić na dawne stanowisko, gdzie prowadziła badania nad ptakami morskimi. Ruhtenberg odzyskała pracę, lecz przestała publikować komentarze polityczne w mediach społecznościowych.
„To było traumatyczne. Nie chcę przez to przechodzić jeszcze raz” – powiedziała.
Organizacja FIRE, zajmująca się ochroną wolności słowa, monitoruje jeszcze dziewięć podobnych spraw toczących się przed sądami federalnymi. Ich rozstrzygnięcia mogą jeszcze wyraźniej określić granice tego, kiedy pracodawca publiczny może ograniczyć wypowiedzi swoich pracowników, a kiedy musi oprzeć się politycznej presji i uszanować gwarancje wynikające z Pierwszej Poprawki.