Studenci w USA coraz częściej sięgają po prywatne pożyczki, by pokryć różnicę między kosztami nauki a kwotą, którą mogą pożyczyć od rządu federalnego. Nowe limity szczególnie odczuwają osoby wybierające drogie kierunki, takie jak medycyna, prawo czy stomatologia. Część uczelni uruchamia własne programy pożyczkowe lub przyznaje dodatkowe stypendia.
Federalne pożyczki zapewniają bardziej elastyczne warunki spłaty, dla wielu osób są niżej oprocentowane i mogą zostać umorzone po 10 latach pracy w służbie publicznej. Gdy jednak dostępna kwota nie wystarcza na pokrycie kosztów nauki, studenci szukają pieniędzy u prywatnych pożyczkodawców.
Widać to w wynikach tych firm. Prywatny pożyczkodawca, firma SoFi podała pod koniec października, że w trzecim kwartale udzieliła pożyczek studenckich na 2,9 mld dolarów, niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej. Sallie Mae, które ma ponad połowę rynku prywatnych pożyczek studenckich, odnotowało w tym samym okresie wzrost pożyczek na studia po licencjacie o 119 proc. rok do roku.
Ile mogą pożyczyć
Ustawa „Big Beautiful Bill”, wprowadziła dwa limity dla nowych pożyczkobiorców rozpoczynających studia po uzyskaniu dyplomu licencjackiego. Na kierunkach zakwalifikowanych jako zawodowe można pożyczyć od rządu federalnego do 200 tys. dolarów. Na pozostałych limit wynosi 100 tys. dolarów. Wcześniej federalne pożyczki mogły pokryć pełny koszt nauki.
Ustawa wprowadziła także łączny limit federalnych pożyczek studenckich w wysokości 257,5 tys. dolarów na osobę oraz ograniczyła kwoty, które rodzice mogą pożyczyć na edukację dzieci.
Jordan Matsudaira z American University szacuje, że po pełnym wdrożeniu zmian ponad pół miliona pożyczkobiorców będzie potrzebowało dodatkowych 20 tys. dolarów rocznie ze źródeł innych niż federalny program pożyczkowy. Według analizy jego ośrodka najbardziej odczują to studenci drogich kierunków oraz osoby uczące się w stanach o wysokich kosztach życia.
Administracja federalna przekonuje, że limity mają ograniczyć nadmierne zadłużanie się studentów i skłonić uczelnie do obniżenia kosztów nauki. Według konserwatywnego American Enterprise Institute co najmniej 40 szkół obniżyło koszty przynajmniej części swoich programów od wejścia limitów w życie. Krytycy zmian twierdzą jednak, że większość uczelni nie może sobie pozwolić na obniżkę czesnego, a nowe przepisy utrudnią dostęp do studiów przede wszystkim osobom z mniej zamożnych rodzin.
Uczelnie oferują pożyczki i stypendia
Wydział prawa University of Kansas uruchomił własny program pożyczkowy. Dotychczas zatwierdził osiem pożyczek i rozpatruje kolejne wnioski. Steven Freedman, zastępca dziekana ds. rekrutacji, obawia się, że bez takiej pomocy decyzje prywatnych banków o przyznaniu finansowania mogą w praktyce decydować o tym, kto pójdzie na studia prawnicze.
Lewis & Clark College w Portland w stanie Oregon uruchomił jesienią nowe stypendium dla osób potrzebujących wsparcia finansowego na kierunkach związanych z edukacją i doradztwa. Z kolei na University of Mount Saint Vincent w nowojorskim Bronksie więcej studentów pierwszego roku korzysta z prywatnych pożyczek, mimo że uczelnia zwiększyła pomoc dla osób w trudnej sytuacji finansowej.
Marc Schoonover z firmy pożyczkowej ELFI ocenia, że większość studentów znajduje sposób na sfinansowanie nauki, choć częściej korzysta z prywatnych pożyczek. Według niego osób, które nie znalazły żadnej możliwości finansowania, jest mniej, niż początkowo się obawiano.
Rynek pożyczek prywatnych rozkwitł w latach 90. i na początku XXI wieku, w erze limitów kredytowych. Po tym, jak Graduate PLUS, program federalny, rozszerzył liczbę studentów, którzy mogli pożyczać pieniądze, do pełnego kosztu kształcenia, prywatne pożyczki zaczęły podupadać. Krytycy twierdzą jednak, że Graduate PLUS zapoczątkował nowe problemy, przyczyniając się do wysokiego wskaźnika niewypłacalności, ponieważ studenci pożyczali więcej, niż byli w stanie spłacić.
Studenci mają problem ze zrozumieniem zmian
Spór o to, które kierunki mają podlegać wyższym limitom, trwał niemal do wejścia przepisów w życie. Sędzia federalny zablokował część regulacji administracji Trumpa, dzięki czemu osoby podejmujące studia po licencjacie m.in. w dziedzinie pielęgniarstwa i fizjoterapii mogą na razie korzystać z wyższych limitów.
Zmiany w ostatniej chwili opóźniły aktualizację systemów obsługujących pożyczki i przekazanie studentom informacji o przyznanej pomocy finansowej. Weill Cornell Medicine odebrało dziesiątki telefonów od zdezorientowanych studentów i ich rodzin.
Madison Jessen wydała większość swoich oszczędności, by samodzielnie opłacić pierwszy semestr. Jak mówi, kilkoro jej młodszych znajomych zmieniło plany po wejściu limitów w życie.
To właśnie najbardziej niepokoi Roberta Harringtona, dziekana Weill Cornell Medicine, który jako pierwszy w swojej rodzinie ukończył studia. Obawia się, że z czasem na takie kierunki będą mogły sobie pozwolić głównie osoby, których rodziny stać na pokrycie kosztów nauki.