----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

07 stycznia 2026

Udostępnij znajomym:

Nowe badanie przeprowadzone przez ekspertów z AccuWeather sugeruje, że Stany Zjednoczone mogą w przyszłości stanąć w obliczu zmniejszonej dostępności wody, pogarszających się plonów i nasilających się susz, jeśli obecne trendy klimatyczne się utrzymają.

Analiza oparta na danych z oficjalnych rządowych stacji meteorologicznych działających w 44 regionach kraju i obejmująca ostatnie 70 lat pokazuje wyraźne zmiany klimatyczne. Średnia temperatura wzrosła w tym okresie o około 0,5 stopnia Fahrenheita. Do połowy lat 90. wilgotność względna utrzymywała się na dość stabilnym poziomie, jednak po 1995 roku zaczęła wyraźnie spadać – łącznie o 5,3 procent, czyli średnio o 1,7 procent na dekadę. Jednocześnie od 1995 roku średnie roczne opady zmniejszyły się o 2,7 procent, mimo że wzrosła liczba gwałtownych ulew. Opady trwające 24 godziny i przekraczające cztery cale zwiększyły się aż o 70 procent, a te powyżej dwóch cali – o 23 procent.

Zdaniem Joela Myersa, założyciela i prezesa wykonawczego AccuWeather, jeśli te tendencje się utrzymają, powszechnie stosowane modele klimatyczne mogą nie uwzględniać wszystkich istotnych zmian zachodzących w środowisku. Jak podkreśla, szczególnie zaskakujący jest wyraźny spadek sum opadów od 1995 roku. W ciągu ostatnich trzech dekad średnie opady malały w tempie około jednego procenta co jedenaście lat, a deszcz, który jednak spada, jest mniej użyteczny dla rolnictwa i zasobów wodnych, ponieważ coraz częściej ma formę krótkich, intensywnych ulew.

Spadek wilgotności względnej dodatkowo pogłębia problem. Woda szybciej paruje, przez co mniej jej trafia do gleby, zbiorników retencyjnych, jezior i rezerwuarów wody pitnej. Myers ocenia, że tzw. „efektywne” opady w skali całego kraju maleją w tempie od dwóch do trzech procent na dekadę.

Konsekwencje mogą być poważne. Jeśli obecne trendy się utrzymają, Stany Zjednoczone mogą doświadczyć przyspieszonego spadku wydajności upraw, częstszych i bardziej niszczycielskich pożarów oraz coraz większych niedoborów wody związanych z nasilającą się suszą. Obszary nadające się do upraw mogą się kurczyć wraz z postępującym wysychaniem gleb, a nawet w regionach dziś uznawanych za żyzne plony mogą być coraz słabsze. Według Myersa skutki te mogą stać się wyraźnie odczuwalne już w ciągu najbliższych 10-20 lat.

Ekspert wyjaśnia, że cieplejsze powietrze jest w stanie zatrzymać więcej pary wodnej, dlatego wzrost temperatur sprzyja większej wilgotności atmosfery. Gdy jednak dochodzi do zjawisk takich jak burze, skondensowana para wodna spada w postaci intensywnych opadów, zamiast równomiernego, długotrwałego deszczu. Do 1995 roku temperatura i punkt rosy rosły równolegle, co pozwalało utrzymać stabilną wilgotność względną. Później jednak temperatura nadal rosła, podczas gdy punkt rosy przestał nadążać, co doprowadziło do wyraźnego spadku wilgotności.

Myers określa ten moment jako punkt zwrotny. Wraz z dalszym wzrostem temperatur parowanie z gleby i roślin nie było już w stanie nadążyć, co sprawiło, że punkt rosy nie rósł tak szybko jak temperatura powietrza. Efektem jest coraz suchszy klimat, a w dłuższej perspektywie – możliwe rozszerzanie się obszarów pustynnych.

AccuWeather ostrzega, że utrzymanie się tych trendów może mieć poważne konsekwencje dla rolnictwa, gospodarki wodnej i bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Wysychająca gleba zawiera mniej wilgoci, która mogłaby pochłaniać ciepło poprzez parowanie, co z kolei prowadzi do dalszego wzrostu temperatur. Sucha ziemia słabiej przekazuje ciepło w głąb gruntu, zatrzymując energię słoneczną bliżej powierzchni i dodatkowo podnosząc temperaturę powietrza. Choć związek ten jest znany naukowcom, może nie być w pełni uwzględniany w obecnych prognozach klimatycznych.

Dodatkowym problemem jest większa ilość pyłu i drobin gleby unoszących się w suchym powietrzu. Jak zauważa Myers, sprzyja to powstawaniu większej liczby mniejszych kropelek w chmurach, które mają trudności z opadaniem. W efekcie deszczu jest jeszcze mniej, gleba staje się coraz suchsza i gorętsza, a cykl suszy i upałów zaczyna się samonapędzać.

Autorzy badania zastrzegają jednak, że trendy klimatyczne obserwowane w perspektywie 10, 20 czy 30 lat mogą ulegać zmianom i nie ma pewności, że zidentyfikowane wzorce będą się utrzymywać, przyspieszać lub odwracać. Podkreślają również, że przedstawione dane są uśrednione dla całego kraju, a rzeczywiste skutki mogą znacząco różnić się w zależności od regionu.

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor