----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Mniejsze przychody, wysokie wydatki - tak można podsumować miniony rok budżetowy. Trzy programy stymulacyjne przy jednoczesnym spadku wpływów poważnie nadszarpnęły federalne finanse. Aby pomóc opłacić długoterminowy program gospodarczy zaprojektowany jako kontynuacja ustawy pomocowej w okresie pandemii, administracja rozpatruje możliwość podwyżki podatków korporacyjnych oraz dla osób o najwyższych dochodach.

Kolejne inicjatywy stymulacyjne nie będą polegać wyłącznie na zadłużeniu jako źródle finansowania. Wygląda na to, że podwyżki podatków będą ich elementem składowym - powiedziała sekretarz skarbu, Janet Yellen. Kluczowi doradcy rządowi przygotowują właśnie odpowiednie projekty ustaw, które mogłyby obejmować wzrost niektórych stawek podatku - dla firm i najbogatszych mieszkańców kraju.

Ponieważ każda ulga podatkowa, kredyt i podwyżka mają swoje grupy lobbujące za i przeciw, próby jakichkolwiek zmian są zawsze obarczone ryzykiem politycznym. To między innymi dlatego właśnie ostatnia poważna podwyżka podatków miała miejsce w 1993 r. za prezydentury Billa Clintona, a później były to tylko niewielkie modyfikacje.

Dla administracji Bidena planowane zmiany są okazją nie tylko do sfinansowania jego kluczowych inicjatyw, takich jak infrastruktura, klimat i rozszerzona pomoc dla najuboższych Amerykanów, ale także - jak twierdzą demokraci - próbą zlikwidowania nierówności w samym systemie podatkowym. Plan ten będzie też próbą przetestowania możliwości współpracy obydwu partii w Kongresie.

Oczekuje się, że Biały Dom przedstawi wkrótce pakiet podwyżek odzwierciedlający propozycje z okresu kampanii prezydenckiej.

Jakie zmiany?

Prawdopodobnie uchylone zostaną częściowo przepisy podatkowe z 2017 r., czyli okresu prezydentury Donalda Trumpa, które przyniosły korzyści korporacjom i osobom najbardziej zamożnym.

Według osób zaznajomionych z planami, rozważane są między innymi następujące propozycje:

- Podwyższenie stawki podatku korporacyjnego do 28% z obecnych 21%

- Zmiana preferencji podatkowych dla tak zwanych firm tranzytowych, takich jak spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółki partnerskie

- Podniesienie stawki podatku dochodowego dla osób zarabiających powyżej 400 tysięcy dolarów rocznie

- Rozszerzenie podatku spadkowego

- Wyższa stawka podatku od zysków kapitałowych dla osób zarabiających w ten sposób co najmniej 1 milion dolarów rocznie.

Biden nie zamierza zwiększać podatków dla osób zarabiających mniej niż 400,000 dolarów rocznie - podkreśla ekonomistka Białego Domu, Heather Boushey. Dodaje jednak, że można zastanowić się nad zebraniem jakiś funduszy od „ludzi na górze, którzy skorzystali na obecnej sytuacji gospodarczej i nie zostali dotknięci kryzysem".

Niezależna analiza planu podatkowego z okresu kampanii Bidena przeprowadzona przez Centrum Polityki Podatkowej oszacowała, że w ciągu dziesięciu lat dochód rządu zwiększyłby się o 2.1 biliona dolarów, chociaż plan administracji prawdopodobnie będzie mniejszy.

Małe szanse na zmiany

Na razie to jednak teoretyczne rozważania, gdyż żaden program nie został jeszcze ujawniony. Nie ustalono jeszcze nawet daty jego ogłoszenia, chociaż Biały Dom zapowiedział, że nastąpi to po podpisaniu ustawy o pomocy Covid-19, która właśnie została przyjęta.

By przyjąć takie zmiany, demokraci potrzebowaliby co najmniej 10 głosów republikańskich w Senacie. Republikanie sygnalizują jednak, że są gotowi do walki i uzyskanie tej liczby jest mało prawdopodobne.

„Będziemy mieli poważną dyskusję na temat stosowności dużej podwyżki podatków” - powiedział w zeszłym miesiącu przewodniczący mniejszości senackiej, Mitch McConnell.

Eksperci przypominają, że około 18% obniżek podatków z okresu prezydentury George'a W. Busha wygasło w 2013 r., a inne przepisy wprowadzone później nieznacznie je podniosły, to ostatnie kompleksowe podwyżki miały miejsce w 1993 r. Ustawa ta przyjęta została wówczas w Izbie reprezentantów przewagą zaledwie 2 głosów, natomiast w Senacie głos decydujący musiał oddać ówczesny wiceprezydent.

„Nie sądzę, by w tym roku atmosfera dla podwyżki była bardziej sprzyjająca niż w 1993 roku” - powiedział Ken Kies, dyrektor Federal Policy Group. „Można więc wyciągnąć wnioski co do perspektyw zawarcia tej umowy w tym roku".

rj