Styczeń miał być nowym początkiem. Czystą kartą, oddechem po intensywnym roku, momentem łagodnego wejścia w kolejne miesiące. Dla wielu Amerykanów coraz częściej przypomina jednak nie tyle świeży start, ile niezamówioną ocenę okresową – z listą celów, porównań i poczuciem, że już na starcie jest się spóźnionym.
Nowe badanie zlecone przez organizację A Mission for Michael pokazuje, że wpływ noworocznej kultury samodoskonalenia może przynosić więcej szkody niż pożytku. Ogólnokrajowy sondaż przeprowadzony wśród 3014 dorosłych Amerykanów wskazuje, że styczniowy „reset” zamiast motywować, często zamienia nadzieję w presję, a ambicje w poczucie winy.
Z danych wynika, że 21 procent dorosłych Amerykanów uważa, iż styczniowa kultura poprawiania siebie realnie szkodzi ich zdrowiu psychicznemu. To odpowiednik ponad 56 milionów osób, które zaczynają nowy rok w gorszym nastroju niż kończyły poprzedni. W Illinois problem jest niemal równie wyraźny. Blisko co piąty dorosły mieszkaniec stanu – 18 procent – przyznaje, że presja noworocznych postanowień odbija się negatywnie na jego samopoczuciu psychicznym. W przeliczeniu na osoby oznacza to ponad 1,79 miliona mieszkańców Illinois.
Skala zjawiska różni się w zależności od regionu. Najtrudniej ze styczniową presją radzą sobie mieszkańcy Wyoming, gdzie aż 67 procent badanych deklaruje pogorszenie zdrowia psychicznego w tym okresie. Zupełnie inny obraz wyłania się z Georgii, gdzie tylko 10 procent respondentów mówi o negatywnym wpływie noworocznych oczekiwań. Interaktywna mapa dołączona do badania pokazuje, jak nierówno rozkłada się to zjawisko w poszczególnych stanach.
Created by AMFM • Viewlarger version
Presja pojawia się szybko
Aż 45 procent ankietowanych przyznało, że już przed końcem stycznia poczuli się „przegrani”, bo nie dotrzymali jednego z noworocznych postanowień. Poczucie winy także jest powszechne – 18 procent doświadcza go bardzo często, a kolejne 40 procent od czasu do czasu, gdy tylko zaczynają odstawać od wyznaczonych celów.
W Illinois coraz więcej osób uważa jednak, że problem nie leży w braku silnej woli czy dyscypliny. Prawie 44 procent respondentów wskazuje, że to same oczekiwania są nierealistyczne. Styczeń, zamiast dawać przestrzeń na adaptację, narzuca standardy produktywności i samokontroli, które sprawiają, że wiele osób czuje się w tyle, zanim jeszcze na dobre wejdzie w nowy rok.
Największa presja dotyczy finansów – od noworocznych „resetów” budżetowych po ambitne plany wychodzenia z długów. Tuż za nimi pojawiają się cele związane z aktywnością fizyczną i odchudzaniem, często wzmacniane przez media społecznościowe i agresywny marketing. Dla części badanych źródłem napięcia są także ambicje zawodowe, potrzeba bycia bardziej zorganizowanym oraz zmiany w diecie i sposobie odżywiania.
Emocjonalne skutki tej presji są wyraźne. Ponad jedna trzecia respondentów przyznaje, że ich zdrowie psychiczne w styczniu jest gorsze niż w innych miesiącach roku. Narracja „nowy rok, nowy ty” coraz częściej działa więc odwrotnie do zamierzeń – zamiast wspierać, potęguje stres i poczucie niedoskonałości.
Gdy oczekiwania stają się przytłaczające, ludzie sięgają po znacznie łagodniejsze strategie niż te, które narzuca noworoczna kultura. Wielu decyduje się na mniejsze, bardziej elastyczne cele, inni wybierają rozmowę z bliską osobą lub terapeutą. Część świadomie ogranicza kontakt z mediami społecznościowymi, zaczyna ćwiczyć dla poprawy nastroju, a nie wyników, albo po prostu rezygnuje z postanowień noworocznych.
Zdaniem autorów badania problem ma charakter kulturowy. Sposób, w jaki sprzedajemy ideę zmiany, rozmija się z tym, jak ludzie naprawdę jej doświadczają. Jak podkreśla Anand Meta, licencjonowany terapeuta rodzinny i dyrektor wykonawczy A Mission for Michael, zamieniliśmy styczeń w test wartości człowieka, zamiast potraktować go jako czas dostrajania się do nowej rzeczywistości. Prawdziwy postęp nie jest liniowy, a zdrowie psychiczne nie rozwija się w atmosferze winy i ciągłych porównań. Czasem najbardziej potrzebnym „resetem” jest pozwolenie sobie na wolniejsze, niedoskonałe tempo.
Dane wykorzystane w artykule pochodzą z badania A Mission for Michael