„Jesteś obserwowany” – tymi słowami rozpoczynał się każdy odcinek serialu Person of Interest, emitowanego w latach 2011–2016. Jego twórcy przedstawiali świat, w którym sztuczna inteligencja, korzystając z ogromnej sieci kamer i mikrofonów, pomagała przewidywać przestępstwa, zanim jeszcze do nich doszło.
Jeszcze kilkanaście lat temu była to telewizyjna fikcja. Dziś wizja społeczeństwa nieustannie rejestrowanego przez kamery wydaje się znacznie mniej fantastyczna.
Jednym z symboli tej zmiany stała się firma Flock Safety, która zainstalowała około 120 tysięcy kamer w miastach i miejscowościach na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Jej automatyczne czytniki tablic rejestracyjnych rozpoznają przejeżdżające samochody i zapisują informacje pozwalające je zidentyfikować. Nie chodzi wyłącznie o numer rejestracyjny. System może zapamiętać markę i model pojazdu, charakterystyczną naklejkę na zderzaku czy uszkodzoną szybę. Wszystkie te informacje trafiają następnie do bazy danych, którą można przeszukiwać.
Dla policji korzyści z takiego rozwiązania są oczywiste. System może pomóc odnaleźć skradziony samochód, poszukiwany pojazd albo osobę podejrzewaną o popełnienie przestępstwa. Jednocześnie coraz więcej osób zadaje pytanie, gdzie kończy się bezpieczeństwo, a zaczyna masowa inwigilacja.
Coraz większy sprzeciw wobec kamer
Po latach szybkiego rozwoju Flock Safety mierzy się obecnie z rosnącą krytyką. Od 2025 roku dziesiątki lokalnych władz zdecydowały się zakończyć współpracę z firmą.
Jednym z powodów jest wykorzystywanie systemu w działaniach związanych z egzekwowaniem przepisów imigracyjnych. Pojawiały się również przypadki funkcjonariuszy oskarżanych o niewłaściwe korzystanie z danych pochodzących z czytników tablic.
American Civil Liberties Union (ACLU) przygotowała nawet wzór rezolucji, z której samorządy mogą korzystać, jeśli chcą zakończyć umowy z Flock. Powstał także społecznościowy projekt DeFlock, którego celem jest stworzenie mapy pokazującej lokalizacje jak największej liczby czytników tablic rejestracyjnych w USA.
W lutym Amazon zrezygnował natomiast z planów połączenia należących do firmy kamer Ring z systemami Flock.
Krytyka Flock może jednak przesłaniać znacznie poważniejszy problem. Nie chodzi bowiem wyłącznie o jedną firmę czy jeden rodzaj technologii. Pytanie dotyczy tego, jak łatwo Amerykanie przyzwyczaili się do życia w przestrzeni, w której niemal każdy ruch może zostać zarejestrowany.
Jeszcze w XIX wieku, gdy fotografia była stosunkowo nowym wynalazkiem, zrobienie komuś zdjęcia bez pozwolenia mogło zostać uznane za naruszenie dobrych obyczajów. Dzisiaj po wyjściu z domu człowiek może znaleźć się w zasięgu dziesiątek kamer – miejskich, policyjnych, drogowych, sklepowych, prywatnych czy zamontowanych przy domach.
W dużych miastach stało się to czymś niemal niezauważalnym. Podobne systemy coraz częściej pojawiają się jednak także na przedmieściach i terenach wiejskich.
Prawo do prywatności czy także do anonimowości?
W demokratycznym społeczeństwie dyskusja nie powinna dotyczyć wyłącznie prawa do prywatności. Coraz częściej pojawia się również pytanie o prawo do anonimowości – możliwość wykonywania zwykłych codziennych czynności bez pozostawiania cyfrowego śladu pozwalającego później odtworzyć, gdzie dana osoba była i dokąd się przemieszczała.
Czym innym jest przecież zostać zauważonym przez przechodnia lub kierowcę stojącego obok na światłach, a czym innym znaleźć się w bazie danych, która może przechowywać informacje i pozwalać na ich późniejsze analizowanie.
Pojedyncza kamera drogowa może wydawać się niegroźna. Ma powstrzymywać kierowców przed przejeżdżaniem na czerwonym świetle. Kamera zamontowana na latarni może pomagać policji w walce z przestępczością. Czytnik tablic rejestracyjnych może ułatwić odnalezienie poszukiwanego samochodu.
Problem zaczyna się wtedy, gdy informacje z tysięcy takich urządzeń można ze sobą połączyć.
W czerwcu Sąd Najwyższy USA, ograniczając możliwość stosowania tzw. geofencingu, zwrócił uwagę na ryzyko stworzenia przez państwo „wirtualnego panoptykonu”, pozwalającego szczegółowo analizować aktywność obywateli.
Nowoczesne systemy nie tylko wykonują zdjęcia. Sztuczna inteligencja potrafi je klasyfikować, rozpoznawać znajdujące się na nich obiekty i błyskawicznie przeszukiwać ogromne zbiory danych. W rezultacie coś, co jeszcze niedawno wymagałoby wielu godzin pracy ludzi, może zostać wykonane niemal natychmiast.
Technologia rozwija się szybciej niż przepisy
Organizacje zajmujące się ochroną prywatności domagają się wprowadzenia większych ograniczeń dotyczących dostępu służb do baz takich jak ta należąca do Flock. Jednym z proponowanych rozwiązań jest konieczność uzyskania nakazu sądowego przed przeszukaniem określonych danych.
Sama Flock Safety kontroluje obecnie zapytania kierowane przez organy ścigania. Firma podkreśla również, że przypadki niewłaściwego korzystania z systemu przez funkcjonariuszy były wykrywane właśnie dzięki prowadzonym przez nią kontrolom.
Pozostaje jednak bardziej fundamentalne pytanie: czy samo gromadzenie ogromnej ilości informacji nie sprawia, że wcześniej czy później pojawi się pokusa ich wykorzystania w sposób, którego początkowo nie przewidywano?
Technologia rozwija się bowiem znacznie szybciej niż przepisy mające chronić obywateli. Czwarta poprawka do Konstytucji USA chroni Amerykanów przed nieuzasadnionymi przeszukaniami i zatrzymaniami, ale została napisana w czasach, gdy nikt nie mógł przewidzieć baz zawierających miliardy cyfrowych zapisów przemieszczania się ludzi.
W serialu Person of Interest Harold Finch mówił o stworzonej przez siebie sztucznej inteligencji: „Maszyna jest wszędzie”. Miała tysiące oczu i miliony uszu, ponieważ korzystała z informacji zbieranych przez otaczające ludzi urządzenia.
Sama „Maszyna” była fikcją. Kamery i mikrofony rejestrujące coraz większą część codziennego życia już nią nie są.
Dlatego dyskusja o Flock Safety wykracza daleko poza działalność jednej firmy, politykę imigracyjną czy przypadki nadużyć ze strony pojedynczych funkcjonariuszy. Dotyczy znacznie szerszego zjawiska – coraz większej gotowości władz do gromadzenia informacji o ludziach, których mają chronić i którym mają służyć.