----- Reklama -----

Luxahaus Konfigurator Drzwi Zewnetrznych

(773) 205-0303

Zaloguj się
Subskrybuj

18 maja 2018

Udostępnij znajomym:

Nie można rozmawiać o przyczynach tej śmiertelnej epidemii bez wskazywania palcem na producentów i dystrybutorów niebezpiecznych, opioidowych środków przeciwbólowych. Mimo udowodnionego związku pomiędzy ich działalnością, a trwającym kryzysem, udało im się uniknąć większej odpowiedzialności. Przynajmniej do tej pory. We wtorek sześć kolejnych stanów pozwało do sądu Purdue Pharma, twórcę popularnego OxyContin. W ten sposób Floryda, Nevada, Północna Karolina, Północna Dakota, Texas i Tennessee włączyły się do walki z epidemią i jej tragicznymi skutkami.

W całym kraju podobnych pozwów wobec firm farmaceutycznych i współpracujących z nimi dystrybutorów złożono już setki. Może to wreszcie przynieść jakieś zmiany, bo w ich wyniku sędzia federalny z Cleveland rozpoczął zbiorowe negocjacje pomiędzy prokuratorami reprezentującymi większość stanów i przedstawicielami pozywanych. Chodzi o porozumienie na wzór osiągniętego w latach 90. z firmami tytoniowymi. Wtedy w grę wchodziły dziesiątki miliardów dolarów i ograniczenie ich działalności. Dziś chodzi dokładnie o to samo, zmienił się tylko produkt.

Mimo wielkich zapowiedzi rząd w Waszyngtonie robi niewiele. Wciąż nie dostrzega się tam głównej przyczyny obecnego kryzysu, jakim jest wieloletnia działalność firm farmaceutycznych, w całości zrzucając winę na przemytników i handlarzy heroiny i fentanylu. Choć coraz więcej osób umiera w wyniku przedawkowania tych właśnie substancji, to nikt nie ma wątpliwości, że odpowiedzialne za uzależnienia są rozprowadzane w nieprawdopodobnych ilościach, legalne środki przeciwbólowe. Jak zauważają eksperci, problem nie narodził się w wyniku działalności karteli narkotykowych, ale w lokalnych aptekach i gabinetach lekarskich. Z drugiej strony, jak twierdzą niektórzy, być może politycy w Waszyngtonie doskonale zdają sobie z tego sprawę, ale nie mają odwagi wystąpić przeciw lobby farmaceutycznemu, które sporo pieniędzy przekazało na ich własne kampanie wyborcze.

Mówiąc o opioidach musimy pamietać, że zabijają one rocznie więcej Amerykanów, niż broń palna i wypadki drogowe. W 2016 r. w wyniku przedawkowania narkotyków zmarło ponad 64 tysiące osób, z czego ponad dwie trzecie stanowiły przypadki nadużycia opiatów. Dla porównania, w okresie wojny w Wietnamie liczba poległych po stronie USA wynioniosła 58,220 osób. Uzależnionych jest od nich prawie 3 mln. mieszkańców Stanów Zjednoczonych, a każego dnia umiera w całym kraju ponad 170. Poza tym kosztują gospodarkę setki miliardów dolarów rocznie. Takiej skali śmiertelnego uzależnienia w Stanach Zjednoczonych jeszcze nie widziano, o czym pisaliśmy kilkukrotnie w przeszłości. Temat powraca, gdyż pojawiła się szansa na choćby częściowe opanowannie kryzysu.

Pozwy jako broń do walki z epidemią

W składanych pozwach sądowych prawnicy reprezentujący stany i miasta wykorzystują dwa główne argumenty, jeden skierowany przeciw producentom, drugi firmom pośredniczącym w sprzedaży.

Przede wszystkim przypominają oni, iż w połowie lat 90. wytwórcy przeciwbólowych środków opioidowych zdecydowali się na kłamliwą promocję swych produktów, ukrywając ryzyko związane z ich zażywaniem i wyolbrzymiając korzyści płynące z ich przyjmowania. Zachęcano lekarzy do nieograniczonego wypisywania recept na te środki, a pacjentów przekonywano, że są one skuteczne i bezpieczne.

Jednocześnie zajmujący się dystrybucją dostarczali dosłownie tony tabletek w miejsca, gdzie nie było na nie zapotrzebowania, doskonale zdając sobie sprawę z niezgodnego z przeznaczeniem ich nadużywania.

Wszystko to potwierdzone jest liczbami. W wielu stanach i powiatach rozprowadzano więcej sprzedawanych na receptę butelek środków przeciwbólowych, niż w oficjalnych spisach znajdowało się mieszkańców. W ten sposób łamano prawa nakazujące dystrybutorom dokładne rozeznanie rynku i przeciwdziałanie ewentualym nadużyciom.

Jesteśmy niewinni

Nie dziwi oczywiście, że producenci i sprzedawcy ostro zaprzeczają tym zarzutom. Choć część pozwów z ostatnich kilku lat zakończyła się już ugodami, a szefowie niektórych firm sami odpowiedzą ze swe działania przed sądem, to korporacje produkujące opiaty odrzucają jakiekolwiek argumenty sugerujące ich udział w rozprzestrzenianiu epidemii. Walczą skutecznie, gdyż sumy, jakie w ramach odszkodowań wypłaciły, to dosłownie grosze w porównaniu do zarobionych na sprzedaży tych lekarstw pieniędzy.

Jako przykładem posłużmy się wspomnianą wcześniej Purdue Pharma. W 2007 r. firma ta zapłaciła pierwszą karę w wysokości 630 milionów dolarów. Ale tylko dzięki sprzedaży OxyContin zarobiła w okresie wcześniejszych 10 lat ok. 31 miliardów. Oznacza to, że nałożona na nią kara stanowiła ok. 2 proc. zarobku ze sprzedaży tego środka od momentu wprowadzenia go na rynek. To za mało, by Purdue potraktowało tę karę poważnie. Mało tego, pozew wytoczony w stanie Ohio mówi, iż po 2007 r. firma kontynuowała swe praktyki, zachęcając lekarzy do zwiększania dawek wypisywanych pacjentom. Przynajmniej taka informacja zalazła się reklamówce dla lekarzy wydrukowanej w 2011 roku.

Kłamliwe reklamy

To jeden z najważniejszych argumentów przeciw producentom. Firmy te wiedziały, iż ich produkty nie są bezpiecze i skuteczne, a mimo wszystko ogłaszały, iż jest inaczej. W jednym z pozwów skierowaych pod adresem Purdue Pharma, Endo, Teva Pharmaceutical Industries, Allergan, Johnson & Johnson oraz podległej jej Janssen Pharmaceuticals, wskazuje się na ulotki i programy dla pacjentów, w których bagatelizowano zagrożenia i przekonywano, że przy właściwym stosowaniu środków przeciwbólowych ryzyko uzależnienia opioidami wśród dzieci wynosi ok. 1 proc. A to tylko jeden przykład. Na każdym kroku fabryki tabletek bagatelizowały zagrożenia i wydawały miliony na materiały promujące ich zażywanie w przypadku występowania chronicznego bólu. Jeśli środek nie działa – pisano – należy zwiększać dawkę. Prokuratorzy stanowi wskazują, że metody działania tych firm przypominały to, co kilkadziesiąt lat temu robili producenci papierosów. Również sponsorowały one badania dowodzące, iż wszyscy krytycy są w błędzie i niczyje zdrowie nie jest zagrożone.

Dlatego postanowiono potraktować je podobnie i doprowadzić do sytuacji sprzed lat, gdy z największymi producentami wyrobów tytoniowych podpisano wielomiliardowe ugody, o czym więcej za chwilę.

W wyniku obecnie trwającej epidemii szczególnie ucierpiała Zachodnia Wirginia, gdzie w ostatnich latach notuje się najwięcej przypadków śmiertelnego przedawkowania opioidów, przede wszystkim heroiny. Jednak przez lata w stanie tym sprzedawano legalnie nieprawdopodobne ilości tabletek przeciwbólowych. Dochodzenie lokalnej gazety, Charleston Gazette-Mail, wykazało, iż w latach 2007 – 2012 sprzedano tam aż 780 milionów sztuk tabletek, choć mieszka tam zaledwie 1.8 mln osób. Niektóre liczby wprawiały w osłupienie: w niewielkim mieście Kermit, zamieszkałym przez 392 osoby, jedna apteka sprzedała w okresie dwóch lat aż 9 milionów tabletek należącego do grupy opioidów Hydroconu.

Choć prawo wymaga od producentów i dystrybutorów wyłapywania takich właśnie przypadków, nikt nie zareagował.

Za swe niedopatrzenia kilkanaście firm pośredniczących w sprzedaży wypłaciło w okresie ostatnich lat odszkodowania różnej wysokości – od kilku do kilkuset milionów dolarów. Wśród nich doskonale znane Walgreens czy CVS. Podobne kary zapłacili niektórzy producenci. To jednak wciąż zbyt mało. Stany i miasta chcą więc powtórki z lat 90. gdy głównym wrogiem publicznym byli producenci papierosów.

Jak to było z papierosami

W 1998 r. 46 stanów wspólnie pozwało największych ich producentów, w wyniku czego podpisano umowę znaną jako Master Settlement. Zmuszała ona te firmy do natychmiastowej wypłaty kilkudziesięciu miliardów dolarów, a następnie rocznych, wielomilionowych spłat. Nakładała również na nie ograniczenia w zakresie promocji i sprzedaży swych produktów. To wtedy właśnie zniknęły z mediów ostatnie reklamy tytoniu, a ze sklepów smakowe i zapachowe papierosy popularne wśród młodzieży. I choć firmy te przeniosły produkcję i sprawdzone na amerykańskim rynku metody sprzedaży w inne części świata, to w samych Stanach Zjednoczonych od tamtego czasu wyraźnie widać spadek sprzedaży tytoniu, coraz niższa jest też oczywiście liczba palących.

Podobny efekt prawnicy chcą uzyskać w przypadku firm farmaceutycznych produkujących opioidalne środki przeciwbólowe. Z jednej strony chcą zmusić je do ograniczenia działalności, z drugiej uzyskane w ramach odszkodowania pieniądze przeznaczyć w części na leczenie uzależnionych i akcje uświadamiające.

Podobnie, ale jednak inaczej

Korporacje tytoniowe i opioidowe można do siebie porównać. Jedne i drugie wiedziały, że sprzedają niebezpieczny produkt, a mimo wszystko wprowadzały w błąd odbiorców i doprowadzały do uzależnień i częstych przypadków śmierci. Podobnie jak przed laty firmy tytoniowe, tak dziś producenci opiatów czując presję społeczną i prawną zaczynają poszukiwać nowych rynków i powoli przenosić działalność w inne części świata.

Istnieją jedak spore różnice, które mogą sprawić wiele trudności reprezentującym miasta i stany prawnikom. W przeciwieństwie do wyrobów tytoniowych sprzedaż przeciwbólowych środków opioidowych regulowana jest przez Food and Drug Administration (FDA). To może pozwolić firmom farmaceutycznym zrzucić odpowiedzialność na tę agencję federalną, skoro teoretycznie zajmowała się ona nadzorem dopuszczonych przez siebie na rynek medyczny produktów. Według wielu specjalistów tu własnie tkwi największa słabość składanych lawinowo pozwów sądowych. Wystarczy, że sąd odrzuci z tego powodu jeden z nich, pozostałe niemal automatycznie stracą na zaczeniu.

Do tego odpowiedzialność rozkłada się też na środowisko medyczne oraz samych pacjentów. Udział tak wielu stron w pewym stopniu chroni producentów przed pełną odpowiedzialnością, co mogą wykorzystać reprezentujący tę stronę prawnicy. W przypadku tytoniu sprawa była prostsza, chodziło o szkodliwą używkę reklamowaną i sprzedawaną niczego niepodejrzewającym klientom. Tu pomiędzy porducentem i odbiorcami mamy do czynienia z kilkoma urzędami federalnymi, lekarzami czy aptekami, które w znacznym stopniu miały nadzorować cały proces, ale się z tego nie wywiązały.

To nie znaczy – mówią prawnicy – że kompanie produkujące opioidy nie powinny ponieść konsekwencji. Oznacza to jednak, że trudniej będzie wyciągnąć wobec nich konsekwencje.

Mimo to liczba pozwów jest coraz większa. Nie ma tu podziału na partie, bo zarówno stany zarządzane przez republikanów i demokratów w równym stopniu odczuwają tragiczne skutki trwającej epidemii i poważnie traktują sprawę. Jak to się jednak skończy, trudno powiedzieć. Ważne jednak by działać, bo patrząc na statystyki, w czasie przeznaczonym na przeczytanie tego tekstu w wyniku przedawkowania opioidów zmarły w kraju dwie osoby.

Na podst.: Vox, Wikipedia, arch. Monitor,
Rafał Jurak

----- Reklama -----

VL TRUCKING

----- Reklama -----

Dentysta

----- Reklama -----