Tysiące kierowców w Chicago może wkrótce odzyskać pieniądze za mandaty wystawiane przez ponad dekadę - po ośmiu latach od złożenia pozwu zbiorowego zapadł wyrok, który może mieć ogromne konsekwencje finansowe dla miasta. Sędzia powiatu Cook uznał, że miasto przez dekadę zawyżało opłaty za mandaty parkingowe, obciążając kierowców kwotą sięgającą 163 milionów dolarów. Oznacza to konieczność zwrotów dla mieszkańców oraz anulowanie dziesiątek milionów dolarów niezapłaconych jeszcze kar.
Sędzia sądu okręgowego William Sullivan stwierdził, że w latach 2012–2022 Chicago naliczyło zbyt wysokie opłaty przy niemal 2 milionach mandatów parkingowych. W ramach orzeczenia unieważniono również około 93,8 mln dolarów grzywien i opłat, których miasto nie zdążyło jeszcze wyegzekwować.
Władze Chicago zapowiedziały analizę wyroku i nie wykluczają apelacji. Departament Prawny miasta podkreślił w oświadczeniu, że postępowanie nie jest zakończone, a urzędnicy rozważają wszystkie dostępne opcje prawne.
Departament Prawny Chicago poinformował, że analizuje możliwość odwołania się od wyroku. Adwokat reprezentujący kierowców, Jacie Zolna z kancelarii Zolna & Swetland, uważa jednak, że nawet apelacja nie zmieni kierunku sprawy.
Jak podkreślił, miasto już wcześniej próbowało podważyć roszczenia i przegrało, a argumenty zostały odrzucone przez sąd apelacyjny. Jego zdaniem zamiast zapowiedzi odwołania mieszkańcy oczekiwaliby raczej przyznania się do błędu i planu naprawienia sytuacji.
Spór o limit kar i politykę mandatową
Kluczową kwestią w sprawie był limit przewidziany w prawie stanu Illinois, który ogranicza łączną wysokość kar i opłat związanych z mandatami parkingowymi do 250 dolarów. Według prawników kierowców Chicago przez lata stopniowo podnosiło stawki mandatów, doprowadzając do sytuacji, w której część kar przekraczała dopuszczalny pułap.
Zdaniem Zolny problem ma charakter systemowy i wynika z rosnącej zależności miasta od wpływów z mandatów jako źródła dochodów budżetowych.
Historie kierowców pokazują skalę problemu
Dla wielu mieszkańców konsekwencje były bardzo realne. Kyle Garchar, kierowca Ubera z Bucktown, otrzymał łącznie około 1 600 dolarów opłat wynikających z czterech mandatów, a jego samochód został odholowany z powodu problemów związanych z wygasłą naklejką miejską. Jak relacjonował, kilka mandatów dostał w krótkim odstępie czasu, co szybko doprowadziło do narastania zadłużenia.
Podobne doświadczenia miał Michael Blaha, który w 2013 roku otrzymał pięć mandatów w ciągu czterech tygodni, a dwa lata później kolejne pięć w ciągu miesiąca podczas pracy wymagającej ciągłego poszukiwania miejsca do parkowania.
Z kolei mieszkanka Chicago Shirley Lucky przyznała, że sama unika parkowania w centrum i częściej korzysta z transportu publicznego, aby ograniczyć ryzyko mandatów. Jak zauważyła, wielu jej znajomych i członków rodziny zmaga się z długami sięgającymi tysięcy dolarów, które powiększają się przez odsetki i dodatkowe opłaty.
Co oznacza wyrok dla mieszkańców
Choć ostateczny kształt zwrotów pozostaje nieznany, decyzja sądu może przynieść znaczącą ulgę finansową tysiącom kierowców. Sprawa ponownie zwraca też uwagę na rolę mandatów parkingowych w budżecie miasta oraz na kontrowersje wokół systemu kar administracyjnych, które od lat są przedmiotem krytyki wśród mieszkańców Chicago.
Jeśli wyrok zostanie utrzymany, może nie tylko oznaczać milionowe zwroty, ale także wymusić większą ostrożność władz miasta przy ustalaniu wysokości przyszłych mandatów.