----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

28 stycznia 2026

Udostępnij znajomym:

Silne mrozy, które obejmują dużą część kraju, niosą ze sobą ryzyko, o którym wielu właścicieli domów przypomina sobie dopiero wtedy, gdy jest już za późno - zamarznięte rury. Choć zasypane śniegiem dachy wyglądają groźnie, to właśnie pękające rury są najczęstszą przyczyną szkód majątkowych związanych z zimową pogodą. Jak wskazuje Insurance Institute for Business and Home Safety, uszkodzenia instalacji wodnych wyprzedzają inne zimowe zagrożenia pod względem kosztów i skali strat.

Mechanizm jest prosty. Woda zamarzając zwiększa swoją objętość, tworząc w rurach zator. Gdy narastające ciśnienie nie ma ujścia, rura może pęknąć - a wówczas woda zalewa podłogi, ściany i meble. Dane ubezpieczyciela State Farm pokazują skalę problemu: od 2024 roku do czerwca 2025 firma obsłużyła ponad 20 tysięcy roszczeń związanych z zimowymi szkodami wodnymi, wypłacając łącznie ponad 628 milionów dolarów. Średnia wartość pojedynczej szkody przekroczyła 30 tysięcy dolarów.

Najbardziej narażone na zamarzanie są rury znajdujące się w nieogrzewanych lub słabo chronionych częściach budynku. Dotyczy to zarówno instalacji zewnętrznych - takich jak przyłącza do węży ogrodowych, systemy nawadniania czy instalacje basenowe - jak i rur w piwnicach, na poddaszach, w garażach, przestrzeniach podpodłogowych oraz pod kuchennymi zlewami. American Red Cross podkreśla, że woda w rurach może zacząć zamarzać już przy temperaturze poniżej 32 stopni Fahrenheita, jednak prawdziwa strefa zagrożenia zaczyna się przy 20 stopniach i niżej. Serwis Angi ostrzega, że przy takich warunkach rury mogą zamarznąć nawet w ciągu sześciu godzin.

Paradoksalnie bardziej narażone bywają domy w cieplejszych stanach południowych, gdzie instalacje wodne częściej prowadzone są w chłodniejszych strefach budynku. Statystyki State Farm pokazują, że do stanów z najwyższymi wypłatami za zimowe szkody wodne należą m.in. Teksas, Tennessee i Oklahoma. Znaczenie ma również materiał rur - miedziane przewody zamarzają szybciej niż rury typu PEX, które lepiej znoszą niskie temperatury, co zauważa serwis Angi.

Na szczęście wiele problemów można ograniczyć prostymi działaniami prewencyjnymi. Zamknięcie drzwi garażowych, jeśli w pobliżu znajdują się rury, pomaga zatrzymać ciepło. Otwieranie szafek kuchennych i łazienkowych umożliwia cyrkulację ciepłego powietrza wokół instalacji pod zlewami. Nawet niewielkie, stałe kapanie wody z kranu może zmniejszyć ciśnienie w rurach i zapobiec ich zamarzaniu. Ważne jest również, aby temperatura w domu - nawet podczas nieobecności - nie spadała poniżej 55 stopni Fahrenheita. Dodatkową ochronę daje izolacja poddaszy i przestrzeni technicznych oraz bezpośrednie ocieplanie rur specjalnymi otulinami; w sytuacjach awaryjnych nawet warstwa gazet może znacząco ograniczyć ryzyko, jak podaje Czerwony Krzyż.

Zamarznięta rura nie zawsze oznacza natychmiastowe pęknięcie, a szybka reakcja może uchronić dom przed poważnymi stratami. Jednym z pierwszych sygnałów ostrzegawczych jest wyraźnie słabszy przepływ wody - gdy z kranu ledwo kapie, instalacja może być zablokowana lodem. W takiej sytuacji warto pozostawić kran otwarty, ponieważ przepływająca woda pomaga stopniowo roztapiać zator. Jeśli uda się zlokalizować zamarznięty fragment, można go ogrzewać poduszką elektryczną, ręcznikami nasączonymi ciepłą wodą lub suszarką do włosów. Nigdy nie należy używać otwartego ognia. Gdy problemu nie da się szybko rozwiązać lub miejsce zamarznięcia jest nieznane, najlepiej wezwać hydraulika.

Najważniejsze jest jednak, by wiedzieć, gdzie znajduje się główny zawór odcinający wodę w domu. W razie pęknięcia szybkie zakręcenie dopływu może ograniczyć straty. Nawet niewielka, 8-calowa szczelina w rurze potrafi spowodować wyciek sięgający 250 galonów wody dziennie - a to wystarczy, by w krótkim czasie doprowadzić do poważnych i kosztownych zniszczeń.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor