Fikcyjne małżeństwa zawierane dla uzyskania zielonej karty nie są w Stanach Zjednoczonych niczym nowym, więc dla wielu imigrantów sam mechanizm zapewne nie brzmi szczególnie egzotycznie. Najnowsza sprawa ujawniona przez federalnych śledczych pokazuje jednak, jak dawny proceder zmienił się w dobrze zorganizowany i niezwykle dochodowy biznes.
Departament Sprawiedliwości oskarżył 11 osób o udział w jednej z największych w historii USA operacji organizowania fikcyjnych małżeństw w celu uzyskania prawa stałego pobytu. Według prokuratury grupa działająca przede wszystkim z Nowego Jorku mogła w ciągu około dekady zaaranżować ponad tysiąc takich związków.
Cena za „usługę” dochodziła do 100 tys. dolarów. Amerykanin zgadzający się wystąpić w roli małżonka mógł otrzymać nawet 30 tys. dolarów, a osoba, która go znalazła – około 5 tys. Organizatorzy mieli w ten sposób zarobić dziesiątki milionów dolarów.
Nie tylko ślub i podpis
Powstała cała infrastruktura mająca sprawić, by związki wyglądały na prawdziwe. Niektóre przyszłe „pary” poznawały się dopiero krótko przed uzyskaniem licencji małżeńskiej. Organizowano ceremonie i fotografie, a później także zdjęcia w restauracjach czy podczas spotkań z „rodziną”. Według śledczych tworzono również dokumentację mającą sugerować wspólne życie.
Pomoc nie kończyła się po ceremonii. Organizatorzy mieli wspierać klientów podczas kolejnych etapów postępowania imigracyjnego i przygotowywać ich do rozmów z urzędnikami.
Śluby organizowano nie tylko w Nowym Jorku, lecz również m.in. w Connecticut, Massachusetts, Pensylwanii, Kentucky, Tennessee, Georgii i na Florydzie. Do zawierania takich małżeństw mieli być rekrutowani nawet członkowie U.S. Army.
Dlaczego właśnie małżeństwo?
Małżeństwo z obywatelem USA od dawna stanowi jedną z najważniejszych legalnych dróg do uzyskania prawa stałego pobytu. Małżonkowie obywateli należą do kategorii „immediate relatives” i, w przeciwieństwie do wielu innych kategorii rodzinnych, nie podlegają rocznym limitom liczby wiz imigracyjnych.
W roku fiskalnym 2024 status stałego rezydenta otrzymało w USA ponad 1,4 mln osób, a około jedna czwarta z nich była małżonkami obywateli amerykańskich.
Prawo przewiduje zabezpieczenia mające utrudnić oszustwa. Jeśli w chwili przyznawania prawa pobytu małżeństwo istnieje krócej niż dwa lata, cudzoziemiec otrzymuje zazwyczaj dwuletni, warunkowy status stałego rezydenta. Później konieczne jest przejście kolejnej procedury związanej z usunięciem tych warunków.
Właśnie dlatego, według prokuratury, działalność obecnej grupy nie kończyła się na zorganizowaniu ceremonii. Miała ona przez dłuższy czas pomagać w podtrzymywaniu pozorów rzeczywistego związku.
Proceder znany od dziesięcioleci
Już w 1976 roku federalne Government Accountability Office opisywało pośredników, którzy za pieniądze wyszukiwali cudzoziemcom amerykańskich małżonków i pomagali w przygotowaniu dokumentów imigracyjnych.
Dziesięć lat później problem był na tyle poważny, że zajął się nim Kongres. W 1986 roku uchwalono Immigration Marriage Fraud Amendments, ustawę mającą ograniczyć wykorzystywanie fikcyjnych związków do zdobywania prawa pobytu. To właśnie z tej ustawy wywodzi się obowiązujący do dziś mechanizm warunkowego statusu dla części takich małżeństw.
Skala podejrzeń była wówczas znaczna. INS informował Kongres, że spośród blisko 150 tys. cudzoziemców, którzy w roku fiskalnym 1984 przybyli do USA jako małżonkowie, niemal 30 proc. przypadków uznawano za podejrzane. Nie oznacza to, że tyle małżeństw było fikcyjnych – były to przypadki budzące podejrzenia urzędników, a nie potwierdzone oszustwa.
Mimo zmian prawa proceder nie zniknął. Dwie dekady później GAO nadal opisywało duże dochodzenia obejmujące setki, a niekiedy tysiące podejrzanych wniosków.
Zmienił się koszt
Według GAO około 20 lat temu Amerykanie uczestniczący w takich związkach otrzymywali zwykle od 5 do 10 tys. dolarów. W obecnej sprawie mowa już o kwotach sięgających 30 tys.
Nie wiadomo jednak, jak duża jest rzeczywista skala oszustw. Federalne instytucje od lat przyznają, że trudno wiarygodnie określić, jaki odsetek wniosków opartych na małżeństwie dotyczy fikcyjnych relacji. Nie ma więc podstaw, by na podstawie spektakularnych spraw, takich jak obecna, uznawać, że oszustwa stanowią znaczącą część wszystkich małżeńskich wniosków o zieloną kartę.
Stary pomysł, nowy biznes
Samo zawarcie związku z cudzoziemcem oczywiście nie jest niczym podejrzanym, a fakt, że małżeństwo daje możliwość ubiegania się o status imigracyjny, jest normalnym elementem amerykańskiego prawa. Przestępstwem jest świadome zawarcie fikcyjnego małżeństwa w celu obejścia przepisów imigracyjnych.
I właśnie skala organizacji odróżnia najnowszą sprawę od znanego od lat obrazu dwóch osób zawierających finansową umowę. Według federalnych śledczych powstał działający przez około dekadę biznes z rekruterami i pośrednikami, w którym jedna zielona karta mogła kosztować tyle, co niewielki dom w niektórych częściach Ameryki.
na podst. Associated Press, U.S. Department of Justice, GAO, DHS