Rynek psów wyszkolonych do ochrony domów i rodzin – zdolnych do atakowania na komendę – rośnie w Stanach Zjednoczonych szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Te psy, często ras dużych i silnych jak owczarki niemieckie, belgijskie malinois czy dobermany, trafiają do zamożnych klientów, ale też coraz częściej do osób ze średniej klasy, które szukają sposobu na zabezpieczenie siebie i bliskich. Jednocześnie za boomem kryją się poważne kwestie prawne, finansowe i etyczne, które stawiają pytanie: czy ludzie w ogóle rozumieją konsekwencje posiadania takiego psa?
Rosnący popyt na „żywe zabezpieczenie”
Wartość globalnego rynku psów obronnych była szacowana na około 2,5 mld dolarów w 2023 r., z prognozami niemal podwojenia tej kwoty do 2033 r. W USA rynek ten samodzielnie wart jest już ponad 1,2 mld dolarów i ma rosnąć w tempie 8–9% rocznie.
W kraju pojawiają się prywatne firmy specjalizujące się w sprzedaży i szkoleniu psów stróżujących. Brytyjska firma Trident Protection Dogs sprzedaje w USA psy o różnych poziomach treningu — od podstawowego po „elite” — często z naciskiem na jednoczesne budowanie więzi rodzinnej i ochronnej roli psa. Inne firmy, takie jak CPI czy Scott’s K9, starają się podkreślić, że ich psy są zarówno lojalnymi towarzyszami, jak i skutecznymi obrońcami domów.
Rosnący popyt przekłada się także na coraz bardziej ekstrawaganckie oferty: niektóre psy trenowane przez wyspecjalizowane programy kosztują nawet ponad 150 tysięcy dolarów, będąc nowym symbolem statusu w luksusowym segmencie rynku.
Prawo do samoobrony i prywatne bezpieczeństwo
W Stanach Zjednoczonych kwestia ochrony osobistej i obrony domu ma szczególne znaczenie kulturowe i prawne. Druga Poprawka do Konstytucji (2A), gwarantująca prawo do posiadania broni, przez wielu interpretowana jest szerzej jako element prawa do samoobrony. W połączeniu z przepisami stanowymi, takimi jak tzw. „castle doctrine”, tworzy to klimat, w którym prywatne środki ochrony - od broni palnej po systemy alarmowe i psy obronne - postrzegane są jako uzasadniona forma zabezpieczenia.
Regulacje prawne i ryzyko
W odróżnieniu od zwierząt służbowych (np. psów policyjnych czy wojskowych), psy ochronne trzymane przez prywatnych użytkowników nie mają specjalnego statusu prawnego. W szczególności:
- Psy wyszkolone do ochrony nie są traktowane jako psy asystujące (service dogs) zgodnie z Ustawą o Osobach z Niepełnosprawnościami (ADA) i nie mają z tego tytułu ochrony ani szerokiego dostępu do miejsc publicznych.
- W wielu miastach i stanach obowiązują przepisy dotyczące „psów niebezpiecznych” — i to niezależnie od tego, czy pies był szkolony, czy atak miał miejsce poza kontrolą właściciela. Trening obronny może sam w sobie sprawić, że pies zostanie uznany za niebezpiecznego.
- Jeśli pies zaatakuje osobę lub inne zwierzę, właściciel może ponieść poważne konsekwencje cywilne i karne. W skrajnych przypadkach grożą mu grzywny, sprawy sądowe, a nawet utrata prawa do opieki nad psem lub karne sankcje. Bardzo często to samo zwierzę ponosi najwyższą karę.
Standardowe polisy ubezpieczeniowe domu i zwierząt domowych często wykluczają szkody spowodowane przez psy szkolone do ochrony, co znacząco zwiększa ryzyko finansowe dla właścicieli.
Psy nie są robotami
Specjaliści od zachowania zwierząt podkreślają, że choć wiele programów treningowych stara się nauczyć psów reagowania tylko na określone komendy, żadne zwierzę nie jest w pełni przewidywalne. Naturalne instynkty, kontekst sytuacyjny i błędy operatora mogą doprowadzić do niezamierzonych ataków. Niektóre firmy szacują odsetek psów, które mogą ugryźć człowieka w pierwszym roku po przekazaniu klientowi nawet na poziomie kilku procent, co dla tak dużych i potężnych zwierząt oznacza istotne ryzyko.
Dodatkowo istnieje szeroki zakres organizacji i dyscyplin związanych z pracą psów, jak sportowe programy Schutzhund, które uczą kontroli, posłuszeństwa i umiejętności ochronnych, ale są oddzielone od komercyjnego rynku psów obronnych (ang. protection dogs).
Trend czy moda?
Rynek psów obronnych w USA to połączenie realnych obaw o bezpieczeństwo, marketingu luksusowych usług oraz kulturowego pragnienia „kontroli”. Do tego dochodzi rosnąca liczba firm oferujących tego typu psy, od mniejszych programów treningowych po wyspecjalizowane instytucje z doświadczeniem militarnym czy policyjnym.
Jednak poważne ryzyko prawne, finansowe i etyczne — w połączeniu z brakiem spójnych regulacji federalnych — sprawiają, że temat ten wymaga bardziej wyważonej debaty publicznej.
Czy boom na psy obronne będzie trwał? Wszystko wskazuje na to, że tak długo, jak ludzie będą odczuwać lęk o swoje bezpieczeństwo – a media społecznościowe będą promować spektakularne pokazy canine power – popyt będzie rósł.
Ale czy jesteśmy gotowi na konsekwencje tego trendu?
na podst: The Guardian, U.S. Department of Justice, Animal Legal & Historical Center, Insurance Information Institute, FBI Uniform Crime Reporting Program, Humane Society, American Veterinary Medical Association