----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

05 lutego 2026

Udostępnij znajomym:

Jeszcze niedawno plagą były kradzieże katalizatorów. Po zaostrzeniu przepisów i skutecznych działaniach organów ścigania problem w dużej mierze udało się ograniczyć. Teraz jednak złodzieje znaleźli nowy cel: miedziane przewody komunikacyjne.

Prokuratorzy w różnych częściach kraju alarmują, że rosnące ceny metali napędzają falę kradzieży infrastruktury telekomunikacyjnej. Jak podkreśla Gary Ernsdorff z biura prokuratora powiatu King w stanie Waszyngton, przestępcy działają oportunistycznie — reagują na zmiany gospodarcze i szukają nowych sposobów szybkiego zysku.

„Złodzieje są oportunistami. Gdy zmieniają się warunki ekonomiczne, zmieniają też swoje cele. Widzimy wzrost cen miedzi, więc pojawiła się okazja do zarobku” – mówi Ernsdorff.

Pół mili kabla naraz

Według prokuratury sprawcy wycinają ze słupów energetycznych całe odcinki przewodów – czasem nawet o długości pół mili (ponad 800 metrów). Następnie usuwają izolację, by sprzedać odzyskaną miedź w punktach skupu metali.

Skutki są dotkliwe. Kradzieże pozostawiają całe osiedla i dzielnice bez podstawowych usług.

„To oznacza, że społeczności mogą zostać bez dostępu do numeru alarmowego 911. Systemy alarmowe przestają być monitorowane. Urządzenia medyczne tracą łączność” – wylicza prokurator.

Choć złodzieje uzyskują z takiej kradzieży zaledwie kilka tysięcy dolarów, koszty napraw dla firm telekomunikacyjnych sięgają setek tysięcy dolarów. Dochodzą do tego wielotygodniowe przerwy w dostawie usług. Według prokuratury straty branży liczone są już w milionach dolarów, a ostatecznie koszty te mogą zostać przerzucone na klientów.

Recykling pod lupą

Śledczy wskazują, że skradziony metal trafia do lokalnych punktów recyklingu i zadają pytanie, czy skupy nie powinny skuteczniej wychwytywać podejrzanych transakcji.

„Gdyby ktoś podjechał starym pickupem z nożycami do cięcia metalu i stertą czterostopowych odcinków przewodów komunikacyjnych, trudno byłoby nie nabrać podejrzeń” – mówi Ernsdorff. „A jednak ten towar jest regularnie sprzedawany i nic nie wskazuje, by coś ich powstrzymywało”.

Coraz więcej osób popiera projekty ustaw, które miałyby wprowadzić rozwiązania podobne do tych obowiązujących już w niektórych stanach lombardy i skupy metali szlachetnych. Nowe przepisy zobowiązywałyby punkty recyklingu do fotografowania kupowanych materiałów, wprowadzania danych do ogólnostanowej, przeszukiwalnej bazy oraz czasowego przechowywania metalu przed jego przetopieniem. Organy ścigania mogłyby w tym czasie zabezpieczyć podejrzany towar.

Warto dodać, że w Illinois obowiązują już przepisy regulujące działalność lombardów i punktów skupu metali przeznaczonych do recyklingu. Stanowa ustawa wymaga od takich podmiotów prowadzenia szczegółowej dokumentacji transakcji, w tym zapisywania danych sprzedającego oraz informacji o sprzedawanym materiale, a dokumentacja ta musi być dostępna dla organów ścigania. Dodatkowo w ostatnich latach zaostrzono przepisy dotyczące obrotu katalizatorami, wprowadzając m.in. obowiązek elektronicznej rejestracji sprzedaży i ograniczenia w płatnościach gotówkowych. Propozycje pojawiające się w innych stanach – takie jak centralna, przeszukiwalna baza danych czy obowiązek fotografowania każdej transakcji – oznaczałyby jednak dalsze rozszerzenie tych wymogów.

Część branży recyklingowej sprzeciwia się jednak proponowanym rozwiązaniom, zwłaszcza obowiązkowi fotografowania towaru i jego czasowego przechowywania. Śledczy argumentują, że szybkie przetopienie metalu niszczy potencjalne dowody i komplikuje dochodzenia.

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor